Zebrało się kierownictwo PiS

zdjęcie ilustracyjne, / zdjęcie ilustracyjne / By Elekes Andor [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

  

W poniedziałek po godz. 17 w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie zebrało się kierownictwo partii, które ma przeanalizować wyniki wyborów i nakreślić scenariusz na przyszłość. W spotkaniu udział biorą m.in. premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Według danych PKW z 99,49 proc. komisji wyborczych PiS otrzymało w wyborach do Sejmu 43,76 proc., KO - 27,24 proc., SLD - 12,52 proc., PSL - 8,58 proc., Konfederacja - 6,79 proc. Natomiast w wyborach do Senatu – jak wynika z danych PKW z 99,5 proc. obwodów – PiS uzyskało 44,71 proc. głosów. Drugi wynik osiągnęła Koalicja Obywatelska - 35,46 proc., trzeci - PSL - 5,74 proc. Kandydatów SLD poparło 2,30 proc. głosujących, przedstawicieli Koalicji Bezpartyjni i Samorządowcy - 1,84 proc. głosujących; natomiast na reprezentantów Konfederacji Wolność i Niepodległość głos oddało 0,80 proc. wyborców.

Z danych zebranych przez PAP wynika, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie mieć większości w Senacie. Kandydaci wspierający PiS mogą łącznie liczyć na 49 mandatów, natomiast kandydaci różnych komitetów opozycyjnych zdobyli mandaty senackie łącznie w 50 okręgach.

Nieznany jest ostateczny wynik w jednym z okręgów słupskich, gdzie prowadzi kandydat KO Sławomir Rybicki.

Rzecznik rządu pytany wcześniej w poniedziałek przez dziennikarzy przed siedzibą PiS o ewentualną utratę samodzielnej większości w Senacie odpowiedział, że "rząd formułuje Sejm".

"Mamy samodzielną większość - największy wynik wyborczy w historii Rzeczypospolitej. To jest tylko powód do radości i podziękowań dla wszystkich Polaków"

- mówił.

"Zakładam, że partie polityczne są gotowe do jakiegoś kompromisu, jeżeli nawet miałaby być inna sytuacja w Senacie. Nie znam oficjalnych wyników do Senatu, zobaczymy"

- dodał Müller.

W spotkaniu udział biorą również b. premier, a obecnie europoseł Beata Szydło, szef MON Mariusz Błaszczak, szef MSWiA, koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński, wicepremier Piotr Gliński, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, b. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, a także b. szef MON Antoni Macierewicz.

Beata Szydło pytana przez dziennikarzy o ewentualną utratę przez PiS większości w Senacie zaznaczyła, że należy poczekać do ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów.

Jak dodała rolą rządzących jest poszukiwanie kompromisów również z opozycją. "Wierzę w to, że ten kompromis w tej kadencji uda się osiągnąć. My byśmy sobie tego bardzo życzyli, wszystko teraz zależy od opozycji, czy będzie chciała współpracować właśnie w taki sposób" - mówiła Szydło.

Dopytywana na czym miałby polegać ten kompromis b. premier odparła, że na tym, by wspólnie "wtedy kiedy są projekty, programy takie, których oczekują wyborcy żeby próbować i szukać porozumienia, żeby je przyjąć i wspólnie realizować pewne cele".

W południe w siedzibie PiS odbyło się spotkanie sztabu wyborczego, w którym udział wzięli m.in. jego szef europoseł Joachim Brudzińskim, szef KPRM Michał Dworczyk, a także wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker, rzecznik rządu Piotr Müller i zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel. Müller poinformował, że w trakcie spotkania dziękowano za pracę liderom partii w poszczególnych strukturach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Pierwsza debata Johnson-Corbyn za nami. Bez większych zaskoczeń

/ Corbyn: By Rwendland - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=52767664; Johnson:By johnhemming - Flickr, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1612669

  

Brytyjski premier Boris Johnson i lider opozycji laburzystowskiej Jeremy Corbyn próbowali we wtorek wieczorem przekonać do siebie wyborców podczas pierwszej debaty telewizyjnej przed wyborami. Obaj uniknęli błędów, ale głównie powtarzali dobrze już znane argumenty i twierdzenia.

Pierwsza przedwyborcza debata, która odbyła się w prywatnej telewizji ITV, miała formułę odpowiedzi na pytania zadawane przez publiczność zgromadzoną w studiu. Pytania dotyczyły brexitu, przyszłości Zjednoczonego Królestwa, publicznego systemu opieki zdrowotnej NHS, zapowiadanych przez obu polityków wydatków budżetowych, ale także prawdy i uczciwości w polityce.

Podczas godzinnej debaty żaden z polityków nie powiedział niczego, czego by nie mówił już wcześniej. Johnson niemal przy każdym pytaniu wracał do tego, że dzięki wynegocjowanej przez jego rząd umowie można będzie zakończyć sprawę brexitu, a w konsekwencji zająć się sprawami, które są ważne dla ludzi.

Corbyn ponownie twierdził, że rząd gotowy jest sprywatyzować NHS oraz mówił o powiększającej się biedzie i przepaści między bogatymi a ubogimi. Obaj wręcz używali tych samych zwrotów i zdań, które wypowiadają od tygodni. Nie złożyli też żadnej obietnicy, o której nie mówiliby wcześniej.

Wprawdzie wracanie przez Johnsona do tego samego wątku oraz notoryczne przedłużanie wyznaczonego czasu odpowiedzi było trochę irytujące - także dla prowadzącej debatę, która kilkakrotnie go upominała - wydaje się, że szef rządu wypadł nieco lepiej od lidera opozycji. Celem Johnsona było pokazanie, iż Corbyn nie wie, czy chce wyjścia z Unii Europejskiej, czy pozostania w niej i to mu się udało.

Corbyn, kilkakrotnie zapytany, czy jeśli zgodnie z obietnicą wynegocjuje w ciągu trzech miesięcy nową umowę z UE i podda ją pod referendum, będzie głosował za nią, czy przeciw niej, nie odpowiedział w jasny sposób.

Poza tym szef rządu wygrywał mową ciała - był bardziej dynamiczny, mówił w sposób bardziej przekonujący. Corbyn w zasadzie wypadł lepiej tylko w jednej części debaty, ale za to ważnej dla wyborców - dotyczącej NHS. Przywołał wątek osobisty - swojej znajomej, która dzień wcześniej zmarła na raka piersi, czekając przez osiem godzin na przyjęcie w szpitalu, czego zapowiedź Johnsona dalszego zwiększenia wydatków na NHS nie mogła zniwelować.

Pomimo że Johnson wypadł nieco lepiej, trudno się spodziewać, by ta debata kogokolwiek przekonała, nie mówiąc już o tym, by miała stać się kluczowym momentem w kampanii. Żaden z polityków nie popełnił jakiegoś błędu, który mógłby kosztować utratę głosów, ale też żaden nie powiedział czegoś, czym mógłby przyciągnąć wyborców konkurenta. Co oczywiście nie przeszkodziło sztabom obu uczestników ogłosić, że to ich kandydat wygrał debatę.

Kolejna debata - tym razem organizowana przez publiczną stację BBC - odbędzie się już w najbliższy piątek. Będzie miała podobną formułę, ale szerszy skład, bo oprócz liderów Partii Konserwatywnej i Partii Pracy wezmą w niej udział także szefowa Liberalnych Demokratów Jo Swinson i szefowa Szkockiej Partii Narodowej Nicola Sturgeon.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl