Plakaty i agitacja. Naruszyli ciszę wyborczą

/ adamtepl

  

18 incydentów związanych z naruszeniem ciszy wyborczej odnotowała dotychczas śląska policja, kilka innych sygnałów o złamaniu prawa jest weryfikowanych – podała komenda wojewódzka w Katowicach. Chodzi m.in. o zrywanie i rozwieszanie plakatów wyborczych oraz nielegalną agitację.

„Np. na budynku szkoły w Kozach, gdzie mieści się komisja wyborcza, ktoś umieścił sprejem napis z agitacją wyborczą. W tym przypadku mamy do czynienia z naruszeniem przepisów Kodeksu wyborczego, a zarazem z przestępstwem zniszczenia mienia”

- powiedziała PAP podkomisarz Magdalena Wiśniewska z zespołu prasowego śląskiej policji.

W Świerklanach policja została powiadomiona o zerwaniu baneru wyborczego, w Będzinie osoba głosująca powiadomiła przewodniczącą obwodowej komisji wyborczej, że w miejscu przeznaczonym do głosownia leży długopis, na którym jest logo jednego z kandydatów.

W Zabrzu i w Chorzowie ktoś poinformował o zaparkowanych samochodach z emblematami kandydatów. Policja ustala, czy zostały zapakowany w trakcie obowiązywania ciszy wyborczej, czy też wcześniej.

Jak w niedzielę rano podała rzeczniczka śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara, w Bieruniu policjanci zatrzymali 36-latka, który zerwał plakaty dwóch komitetów wyborczych. W Lublińcu - prawdopodobnie podczas ciszy - ktoś na bramie przy budynku, w którym mieści się lokal wyborczy, zawiesił plakat jednego z komitetów.

Inne zgłoszenia dotyczyły zrywania i naklejania plakatów z kandydatami, agitacji za pośrednictwem jednego z portali społecznościowych przesyłania materiałów związanych z wyborami MMS-em oraz przekazywania ulotek.

Jak dowiedziała się PAP, w jednej z obwodowych komisji wyborczych w Tychach doszło do sporu pomiędzy członkiem tej komisji a głosującymi. Kazał on wyborcom oddawać głos wyłącznie przy stolikach ze ściankami oddzielającymi, powołując się na obowiązujące przepisy. Wyborcy odpowiadali, że nie muszą tego robić wyłącznie w tym miejscu, ale też np. przy innych stolikach w lokalu, na którym nie ma takich ścianek. Sprawa została zgłoszona komisarzowi wyborczemu.

„Zgodnie z prawem, nie ma obowiązku oddawania głosu wyłącznie w miejscu do tego wyznaczonym. Ścianki oddzielające osoby, które stawiają znak X na kartach do głosowania są po to, by mogli to zrobić z komfortowych warunkach. Jest to ułatwienie, ale nie wymóg. Można więc zrobić to w innym miejscu lokalu, pod warunkiem, że nie ma to charakteru demonstracyjnego”

- powiedział PAP dyrektor katowickiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Wojciech Litewka. Jak przypomniał, nie można kart wyborczych poza lokal, jest to karalne.

Ciszę wyborczą narusza każdy element czynnej agitacji wyborczej, czyli publicznego nakłaniania lub zachęcania do głosowania w określony sposób. Jak wskazuje Państwowa Komisja Wyborcza, nie wolno zwoływać zgromadzeń, organizować pochodów i manifestacji, wygłaszać przemówień, czy rozpowszechniać materiałów wyborczych.

Plakaty rozwieszone przed rozpoczęciem ciszy wyborczej nie muszą być zdejmowane. Nie wolno jednak jeździć pojazdami oklejonymi plakatami wyborczymi, oklejony pojazd może natomiast stać.

Komisja podkreśla, że zabroniona jest także agitacja w lokalu wyborczym polegająca m.in. na eksponowaniu symboli, znaków i napisów kojarzonych z kandydatami i komitetami wyborczymi. Cisza wyborcza potrwa do zakończenia niedzielnego głosowania. Do tego czasu zabronione jest publikowanie sondaży, agitowanie na rzecz kandydatów. Zakaz obowiązuje też w internecie. Za złamanie ciszy grozi do 1 mln zł grzywny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...


W Kanadzie może umrzeć nawet do 300 tys. osób. To pesymistyczny scenariusz lekarzy

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/tellyourstoryproductions

  

Naczelni lekarze Kanady przekazali dziś informacje o trzech możliwych scenariuszach rozwoju epidemii w kraju. W zależności od zastosowanych środków kontroli rozprzestrzeniania się koronawirusa, w Kanadzie może umrzeć od 11 tys. do nawet... 300 tys. osób.

Federalna naczelna lekarz kraju dr Theresa Tam powiedziała, że Kanada jest wciąż jeszcze na wczesnym etapie rozwoju epidemii koronawirusa i jest jeszcze czas na skuteczne zastosowanie środków zapobiegających niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się zakażenia. „Nie możemy zapobiec wszystkim zgonom, ale musimy zrobić wszystko, by zapobiec jak największej liczbie” - podkreśliła.

Celem rządu Kanady jest obecnie zrealizowanie scenariusza, który zakłada, że nie więcej niż 10 proc. populacji zostanie zakażone.

Specjaliści oszacowali, że przy zainfekowaniu 2,5 proc. ludności liczba przypadków śmiertelnych wyniesie około 11 tys., a jeśli zakażonych zostanie około 5 proc. Kanadyjczyków - umrze 22 tys. osób.

Krótkoterminowa prognoza zakłada, że do 16 kwietnia zakażonych może być w Kanadzie między 22580 osób a 31850 osób, co oznacza liczbę przypadków śmiertelnych na poziomie 500 – 700.

Specjaliści przyjęli trzy scenariusze, na podstawie których sformułowali prognozy. W pierwszym z nich, przy zastosowaniu surowych metod kontroli epidemicznej, szacuje się, że infekcja dotknie między 2,5 do 5 proc. populacji, liczba hospitalizacji wyniesie między 73 tys. a 146 tys. osób, a liczba zgonów wyniesie między 11 tys. a 22 tys.

W scenariuszu drugim, przy słabszych środkach kontroli, eksperci przewidują, że zakażonych zostanie od 25 proc. do 50 proc. mieszkańców kraju.

W scenariuszu trzecim, bez żadnych środków kontroli, odsetek zainfekowanych może wzrosnąć do 70 – 80 proc. populacji, a szacowana liczba przypadków śmiertelnych wzrosłaby do ponad 300 tys.

„Nie możemy teraz poluzować środków zaradczych” - odpowiedziała Tam dziennikarzom dopytującym, kiedy restrykcje zostaną złagodzone. „To będzie bardzo ostrożne podejście” - dodała. „Jesteśmy w bardzo krytycznym momencie, ale spróbujcie sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli nie będziemy się stosować do wytycznych”.

Według ekspertów, którzy przygotowywali szacunkowe prognozy, najlepszy ze scenariuszy rozwoju sytuacji i prowadzący do wygaszenia epidemii jest możliwy do zrealizowania, gdy zainfekowana osoba będzie zarażać statystycznie mniej niż jedną kolejną osobę.

Eksperci wielokrotnie podkreślali, że modele rozwoju sytuacji są bardzo płynne, w zależności od bardzo wielu zmiennych, więc trudno mieć precyzyjne odpowiedzi.

Jak powiedziała Tam, krzywa zachorowań w Kanadzie zaczyna się lekko spłaszczać, a tempo wzrostu liczby zakażonych – spowalnia. Podkreślała jednak wielokrotnie, że sytuacja jest bardzo różna w zależności od prowincji i są to raczej „lokalne epidemie”.

W najlepszym przypadku pierwsza fala może trwać do lata, lipiec i sierpień wydają się być obecnie momentem szczytu zachorowań. Jednak nie można być tego pewnym aż do czasu ustalenia, że znajdujemy się po opadającej stronie krzywej. Jednak i wówczas trzeba liczyć się z następnymi, mniejszymi falami (epidemii)”

- oznajmił Njoo, powtarzając wielokrotnie: „każda prowincja i terytorium ma swoją własną epidemię, jest bardzo wiele zmiennych”.

Stąd też, podkreślali Tam i Njoo, muszą być zachowywane zasady higieny – mycie rąk, zachowywanie odległości, ograniczanie podróży krajowych i zagranicznych, testowanie, izolacja oraz kwarantanna w niezbędnych przypadkach. Łagodzenie tych środków zaradczych będzie zależeć od prowincji.

Według ostatnich danych, w Kanadzie przetestowano prawie 362 tys. osób, potwierdzonych i wstępnie potwierdzonych przypadków zakażenia jest 19438, zmarło 435 osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts