Premier w Krasnymstawie zachęcał mieszkańców miasta do udziału w głosowaniu "za Polską".

"My, Prawo i Sprawiedliwość, chcemy zmieniać Polskę na lepsze - krętą drogą, pod górę, wiatr wieje nam w oczy, wiatr zagraniczny, wiatr wewnętrzny, ale nie poddajemy się i idziemy drogą ku silniejszej ojczyźnie"

- oświadczył szef rządu.

Konkurencję polityczną PiS nazwał "koalicją chaosu". Zaznaczył, że to dlatego, że przedstawiciele opozycji raz chcą razem startować w wyborach, a raz oddzielnie. Przypominał, że były prezydent Lech Wałęsa raz popiera jedną partię, a raz inną. A partie, dla których deklaruje poparcie, odżegnują się od Wałęsy.

"Oby (Lech Wałęsa nie chciał głosować) na nas. Jak najdalej od (takiego) poparcia"

- ironizował premier.

Mateusz Morawiecki zapowiedział, że PiS chce zmieniać Polskę na lepsze, a nie - jak opozycja - zmieniać Polaków.

"W naszym słowniku rodzina to nie jest miejsce eksperymentów, rewolucji obyczajowych, tylko to jest najwyższa wartość. W naszym słowniku konkurencyjność to nie jest tania siła robocza, tylko wyższa płaca minimalna, wyższe wynagrodzenia dla Polaków. W naszym języku stabilne finanse publiczne to zrównoważony budżet, możliwie zrównoważony lub niski deficyt budżetowy, a nie 100 mld zł, czy 70 mld zł, jak było w czasach naszych poprzedników"

- oświadczył.

"W naszym języku polityka społeczna, to nie jest żadna jałmużna, czy rozdawnictwo, tylko miara dojrzałości państwa polskiego. W naszym języku, trzynasta i czternasta emerytura, to nie jest rozdawnictwo, tylko to jest wyraz ogromnego szacunku dla naszych seniorów, dla tych, którzy odbudowywali kraj po II Wojnie Światowej. Dla tych, którzy w trudnych warunkach PRL-u i później, w trudnych warunkach III RP, byli na marginesie przemian. Jesteśmy to winni naszym seniorom"

- przekonywał Mateusz Morawiecki.