Ardanowski zwrócił uwagę na możliwości, jakie daje rolniczy handel detaliczny. - To jest to, czego rolnicy oczekiwali. Żeby się nie bać, że ktoś będzie to kontrolował, że zabroni, mandatem ukarze - mówił szef resortu rolnictwa, który uczestniczył w spotkaniu z producentami sera korycińskiego, kołami gospodyń wiejskich z regionu czy rolnikami korzystającymi ze środków z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

- Teraz jest oczywiście ruch po stronie rolników. Trzeba sobie przypomnieć, jak robiła to mama, babcia, dbać o czystość, o higienę (...). To są wysoko postawione oczekiwania wobec samych rolników, ale jest to narzędzie, które każdemu zaradnemu i przedsiębiorczemu daje możliwość przyzwoitego życia i zarobienia nawet w mniejszym gospodarstwie

- powiedział dziennikarzom minister. Ocenił też, że to jedno z najważniejszych rozwiązań, jakie udało mu się wprowadzić.

Ardanowski mówił też o możliwości zakładania tzw. MOLi (działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej). Zwracał uwagę, że pozwala to rozszerzać własną produkcję. - Czyli rolnik będzie mógł już przerabiać również dla swoich sąsiadów, kupować od nich surowce i przerabiać. To jest taki naturalny proces budowania większych firm - mówił szef resortu rolnictwa.

Jego zdaniem, taki proces został przerwany w latach 90. ubiegłego wieku.

- Przez likwidację wszystkiego mniejszego i postawienie na duże zakłady przetwórcze, duże ubojnie, duże mleczarnie, ze szkodą - niestety - i dla jakości i dla wykorzystania tej zaradności, przedsiębiorczości ludzi

- powiedział Ardanowski.

Zwrócił też uwagę, że w połowie listopada ma być ostateczny termin na odpowiedź Komisji Europejskiej, co do możliwości uruchamiania małych ubojni w gospodarstwach.

- To będzie pewien system zamknięty, że również w produkcji mięsa też rolnik nie będzie skazany na pośrednika, tylko jeżeli spełni - pod kontrolą weterynarza, bo tutaj nie ma innej możliwości - minimalne wymogi takiej niewielkiej ubojni (...) to mamy narzędzie dla rolników

- dodał minister.

Mówił, że w takiej sytuacji wszystko będzie zależało już od zaradności samych rolników i chłonności rynku. Rynek - w jego ocenie - jest coraz bardziej chłonny. - Coraz więcej ludzi tego szuka, szuka tej żywności, chce za to nawet dobrze płacić, a tym bardziej gdy wyeliminuje się pośredników (...) to może być coś, co wydaje się niemożliwe: kupiec płaci mniej, a sprzedający dostaje więcej, bo wyeliminowali po drodze iluś z tych, którzy z tego żyli - przekonywał Ardanowski.

Powiedział też, że rolnictwo i sprawy wsi są - jak to ujął - uprzywilejowane w działalności rządu. - Jeżeli potrzebuję szybkiej zmiany przepisów prawnych czy dodatkowe środki na jakieś obszary interwencji, chociaż tutaj UE bardzo mocno powstrzymuje możliwości bezpośredniego interweniowania ze strony państwa, nigdy się nie spotkałem z odmową premiera czy innych ministrów - mówił Ardanowski.

Zapewniał, że dla PiS zrównoważony rozwój, „dowartościowanie, włączenie w ten cywilizacyjny obieg tych terenów, tak kiedyś lekceważonej prowincji”, jest bardzo ważny.