"Rodzinę zaczęto postrzegać jako wartość". Dominika Chorosińska w rozmowie z Niezalezna.pl

Dominika Chorosińska / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

"Na przestrzeni ostatnich lat rząd zrobił bardzo wiele dobrego dla rodziny. Przede wszystkim rodzina odzyskała swoją godność i podmiotowość. Zaczęto ją postrzegać jako wartość" - mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Dominika Chorosińska, kandydatka Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu RP. Jednocześnie przestrzega przed zapowiedziami opozycji dotyczącymi m.in. związków partnerskich.

Wśród kandydatów do Sejmu RP jest wiele osób, dla które na pierwszym miejscu stawiają problemy rodziny. Jedną z takich kandydatek jest aktorka i radna sejmiku województwa mazowieckiego Dominika Chorosińska, która kandyduje z 24. miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu podwarszawskim (nr 20). W rozmowie z portalem Niezalezna.pl Chorosińska podkreśla, że rodzina jest dla niej najwyższą wartością.

"Dla mnie to jest powód, dla którego zajęłam się polityką i startuję do Sejmu. Ja przede wszystkim chciałabym działać na rzecz polskich rodzin, to jest dla mnie sprawą priorytetową. Chciałabym umacniać rodzinę, w tym co jest dobre, ale także walczyć o nowe przywileje dla niej. Rodzinę postrzegam całościowo, są w niej zarówno dzieci, są rodzice, jak i są dziadkowie. Widzę rodzinę wielopokoleniowo i takimi ludźmi chciałabym się zajmować i o nich dbać. Chciałabym chronić dzieci przed deprawacją, chronić praw rodziców do wychowania dzieci według własnych poglądów, a także bronić autorytetu rodziców, żeby nikt im tego nie odbierał i podobnie chciałabym zadbać o ludzi starszych. Oni mają swoją godność, im nie trzeba tej godności przywracać, ale należy ich chronić"

 - mówi.

Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości w niedzielnych wyborach parlamentarnych zaznacza, że rząd przez ostatnie cztery lata zrobił dużo dobrego dla polskich rodzin, ale wciąż są problemy, z którymi należy się zmierzyć.

"Na przestrzeni ostatnich lat rząd zrobił bardzo wiele dobrego dla rodziny. Przede wszystkim rodzina odzyskała swoją godność i podmiotowość. Ja mam rodzinę wielodzietną, mam pięcioro dzieci i wiele lat temu mam wrażenie, że traktowało się takie rodziny jako coś bardziej patologicznego. Były one źle traktowane, narażone na uszczypliwe uwagi. W tej chwili zaczęto postrzegać rodzinę jako wartość. Chciałam zwrócić uwagę na to, że my wciąż nie mamy zastępowalności pokoleniowej. Brakuje 120 tysięcy nowo narodzonych dzieci, żebyśmy mieli tę zastępowalność. Z jednej strony, GUS podał dane, że w lipcu urodziło się rekordowo dużo dzieci, ale wciąż jest za mało, dlatego że ta różnica między urodzeniem a zgonami jest największa od czasów II wojny światowej. Ta demografia jest istotnym wyzwaniem i problemem, który w najbliższych latach należy rozwiązać. To będzie decydowało o przyszłości Polski"

- dodaje.

Dominika Chorosińska przestrzega również przed zapowiedziami opozycji - niektóre partie otwarcie deklarują poparcie dla związków partnerskich czy małżeństw osób tej samej płci.

"Opozycja, która rządziła długo naszym krajem, dała dowód na to, jak postrzega rodzinę. Ta rodzina była traktowana po macoszemu. Mówią otwarcie o tym, że będą wspierać związki partnerskie, związki homoseksualne, więc wciąż pokazują, że ta rodzina - w moim rozumieniu, bo trzeba też bronić definicji rodziny - nie jest dla nich wielką wartością"

- kończy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Konserwatyści z Oregonu mają dosyć rządów lewicy

zdjęcie ilustracyjne / Capri23auto CC0

  

Grupa konserwatystów z rządzonego przez Demokratów Oregonu chce zmian granic, aby dwa hrabstwa z tego stanu przenieść do sąsiedniego Idaho, gdzie władze sprawują Republikanie. W ten sposób miałoby powstać „Wielkie Idaho”.

Grupa otrzymała wstępną zgodę z obu hrabstw, Josephine i Douglas - informuje portal Fox News. Celem konserwatystów jest teraz zebranie odpowiedniej liczby podpisów, by w tej sprawie głosować w listopadowym referendum.

- Wiejskie hrabstwa są coraz bardziej oburzone prawami władz Oregonu, które zagrażają naszym źródłom utrzymania, przemysłowi, portfelom, prawu do broni i wartościom. Próbowaliśmy ich przegłosować, ale (mieszkańcy) wiejskich terenów w Oregonie nie są tak liczni i nasze głosy zostały zignorowane. To nasza ostatnia deska ratunku

- mówi Mike McCarter, jeden z przywódców grupy.

Partia Demokratyczna ma obecnie w Oregonie większość w stanowym parlamencie. Z jej szeregów wywodzi się także gubernator tego stanu na północnym-zachodzie USA.

Zmiana stanowych granic wymagałaby zgody ze strony Kongresu USA oraz władz parlamentów Idaho oraz Oregonu.

Nie jest to pierwsza propozycja zmiany granic na zachodzie USA. W 1941 roku mieszkańcy południowego Oregonu wraz ze swoimi sąsiadami z północy Kalifornii chcieli utworzyć stan Jefferson. Tym razem konserwatyści z Idaho proponują, by część Kalifornii przyłączyła się do „Wielkiego Idaho”.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts