Dramat lewicowego publicysty. Chciał docenić Tokarczuk, ale coś poszło nie tak...

na zdjęciu Jan Hartman i Olga Tokarczuk / fot. YouTube/mat.pras.

  

Jan Hartman podzielił się na Twitterze swoją radością z literackiego Nobla dla Olgi Tokarczuk. Z wpisu lewicowego publicysty wynika, że upatruje on w nagrodzie kontekstu... politycznego. Pikanterii dodaje fakt, że jego słowa cechuje pewna zabawna dwuznaczność - sami zobaczcie!

- napisał na Twitterze podekscytowany Hartman. Niestety, zamiast politycznej agitacji, jego wpis wywołał zabawne komentarze internautów zdziwionych, że twórczość Olgi Tokarczuk miałaby "posyłać do urn tysiące ludzi":

Pojawiło się również kilka ironicznych komentarzy, studzących entuzjazm Hartmana:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Londyn wyda Warszawie domniemanego zabójcę

zdjęcie ilustracyjne / Morgan4uall CC0

  

Dziś brytyjski sąd zdecydował o ekstradycji do Polski Czesława K., męża Grażyny Kuliszewskiej, której ciało w lutym wyłowiono z rzeki Uszwicy (Małopolskie) – przekazał prokurator Marcin Michałowski, prowadzący śledztwo w tej sprawie.

Czesław K. może do siedmiu dni odwoływać się od decyzji sądu (Westminster Magistrates’ Court w Londynie) do brytyjskiego sądu najwyższego. Jeśli to zrobi, to sprawa przedłuży się.

Brytyjski sąd od lipca zajmuje się sprawą pozostającego w tamtejszym areszcie Czesława K. Decyzja o ekstradycji zapadła po kilku posiedzeniach - ze względu na kwestie proceduralne związane m.in. z tym, że K. zmieniał obrońców, którzy kolejno musieli zapoznawać się z aktami sprawy.

- W sprawie Czesława K. dalej trwają czynności procesowe - wyjaśnił prok. Michałowski, zapytany o etap śledztwa prowadzonego w Polsce.

Czesław K. 22 lipca został zatrzymany w Londynie na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) i od tego czasu pozostaje w londyńskim areszcie Her Majesty's Prison Wandsworth. Nakaz taki wydał Sąd Okręgowy w Tarnowie na wniosek Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Prokuratura z uwagi na dobro sprawy nie ujawnia, jakie zarzuty były podstawą do przygotowania Europejskiego Nakazu Aresztowania. Według nieoficjalnych doniesień podstawą do wystosowania ENA był dla Czesława K. zarzut zabójstwa żony.

Pięcioletni syn małżeństwa – w związku z aresztowaniem ojca – trafił pod tymczasową opiekę swojej ciotki. O przyznaniu opieki zadecydował sąd w Brzesku (Małopolskie).

34-letna Grażyna Kuliszewska zaginęła w nocy z 3 na 4 stycznia. Jej ciało odnaleziono 28 lutego w rzece Uszwica, 6 km od rodzinnego domu. O tajemniczym zniknięciu 34-latki informowały w lutym portale Onet i Fakt24. Prokuratura nie ujawnia dziennikarzom wyników szczegółowej sekcji zwłok 34-latki z Borzęcina.

Pochodząca z Borzęcina koło Brzeska kobieta wraz ze swoim mężem pracowała w Wielkiej Brytanii. Para ma pięcioletniego syna. Z relacji mediów i świadków wynika, że ostatnich świąt Bożego Narodzenia Kuliszewska nie spędziła z rodziną – została w Londynie, a mąż i syn wrócili do Polski.

3 stycznia również i ona przyleciała do kraju. Zdążyła z mężem Czesławem odwiedzić notariusza – zamierzali podpisać umowę, zgodnie z którą dom 34-latki w Polsce przechodzi na Czesława. Kuliszewska miała przepisać mężowi nieruchomość za 15 tys. funtów (ok. 70 tys. zł). Do podpisania umowy jednak nie doszło, ponieważ brakowało stosownych dokumentów. Portale podają również, że pieniądze, które Czesław miał przekazać żonie, zniknęły. 4 stycznia Kuliszewska planowała wrócić do Londynu, na lotnisko do Krakowa jednak nie dotarła. Jej ciało, po prawie dwumiesięcznych poszukiwaniach, wyłowiono 28 lutego z rzeki Uszwicy niedaleko Borzęcina.

Zgodnie z relacją jej męża, wieczorem 3 stycznia jego żona była podenerwowana. Poszli spać we trójkę: on, żona i syn. Kiedy mężczyzna obudził się rano, 34-latki nie było. Miała zostawić mu wiadomość, że zobaczą się w Londynie. Pojechał do Londynu, ale nie zastał tam kobiety. Zawiadomił o tym bliskich i policję.

Według siostry Grażyny, małżonkowie planowali rozwód, choć mąż twierdził, że nie miał informacji o takich planach. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w Londynie Kuliszewska miała mieć romans z Kurdem o imieniu Sardar. Gdy ten dowiedział się o zaginięciu kobiety, zamieścił na Facebooku ogłoszenie o nagrodzie w wysokości 100 tys. zł za informacje o zaginionej. Sardar twierdził, że widział dokumenty rozwodowe przygotowane przez kobietę. Ta jednak nie chciała powiedzieć mężowi o swoich planach w obawie przed jego reakcją. Według mediów Polka bez zgody męża miała wziąć pożyczkę na dużą kwotę w jednym z brytyjskich banków.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts