Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Raciborzu kom. Mirosław Szymański potwierdził, że w lesie w rejonie ulicy Pańskiej doszło do wybuchu i ranienia saperów, jednak po szczegółowe informacje odesłał do Żandarmerii Wojskowej.

Portal rmf24.pl informuje, cytując Marka Pawlaka z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, że było to pięć pocisków artyleryjskich.

Obecnie - jak podała policja - teren wokół miejsca wybuchu jest niedostępny i strzeżony przez wojsko.

Jak podaje portal rmf24.pl, śmierć poniosło 2 żołnierzy-saperów, a czterech innych zostało rannych.

Jak poinformowała rzeczniczka śląskiej straży pożarnej Aneta Gołębiowska, w akcji na miejscu wypadku uczestniczy osiem zastępów strażackich.

- To jest w lesie między Kuźnią Raciborską, a Rudą Kozielską. To jest bardzo gorąca sprawa, działają tutaj; nie zostałem wpuszczony na to miejsce. Będę tutaj jako miasto, oferuję jego pomoc – i po to tu jestem na miejscu zdarzenia

 - powiedział PAP burmistrz Kuźni Raciborskiej.

- Ten las jest jeszcze pełen tych niewybuchów. To jest problem tego miejsca od czasów wojny - dodał Macha.

Rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska przekazała informacje Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, zgodnie z którymi wskutek eksplozji dwóch żołnierzy poniosło śmierć, a dwóch z poważnymi obrażeniami zostało przetransportowanych do szpitali w Sosnowcu oraz Katowicach-Ochojcu.

"Dwóch lżej rannych żołnierzy trafiło do innych placówek w regionie"

– zaznaczyła Kucharzewska.

Jak zaznaczył podpułkownik Marek Pawlak, dowództwo nie będzie podawało wieku ofiar ani żadnych informacji umożliwiających ich identyfikację.

"Czterej poszkodowani trafili do szpitali, są w różnym stanie"

- powiedział.

Ofiary śmiertelne i ranni to żołnierze 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Podpułkownik powiedział, że do wybuchu doszło podczas usuwania pozostałości niewybuchów.