Nowy znak - ostrzeżenie przed wskazówkami z GPS

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Foundry/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Na Sardynii postanowiono ustawić przy drogach tablice z ostrzeżeniami dla kierowców, by nie stosowali się do wskazówek map serwisów internetowych. Na tej włoskiej wyspie urządzenia mylą trudno przejezdne ścieżki z drogami, wyprowadzając kierowców w pole.

Dziennik „Corriere della Sera” zauważył, że prowadzącym samochody w wielu rejonach Włoch zdarza się, że kierując się zaleceniami serwisów internetowych na przykład w smartfonach znajdują się nagle na nieprzejezdnych drogach i szlakach albo po prostu w szczerym polu i muszą wycofywać się stamtąd w poszukiwaniu normalnej trasy. Problem ten dotyczy także odwiedzanej masowo przez turystów z całego świata Sardynii.

Właśnie z tego powodu tablice ostrzegawcze przygotowano między innymi w miejscowości Baunei w prowincji Ogliastra. Znajduje się na nich ostrzeżenie lokalnej straży miejskiej:

„Nie podążać za wskazówkami Google Maps. Droga przejezdna tylko samochodem z napędem 4x4”, czyli na cztery koła. Komunikat ten podany jest po włosku i po angielsku. Skierowany jest on do turystów zmierzających na znane tamtejsze plaże. Nie wiedzą oni często jednak, że można się na nie dostać tylko na piechotę, po ścieżce na stromym zboczu.

„Dziesiątki razy strażacy i miejscowi pasterze pomagali pechowym turystom, którzy mieli wielkie kłopoty, bo stosowali się do wskazówek Google Maps, jadąc camperem lub samochodem małolitrażowym” - tak władze gminy uzasadniły konieczność ustawienia tablic z przestrogami.

Okazało się to niezbędne, bo – jak wyjaśniono- już wcześniej lokalna administracja informowała firmy przygotowujące mapy o problemach, jakie napotykają kierowcy. Jednak mimo to nie zostały wprowadzone żadne korekty.

Jak się zauważa, przejezdne rzekomo drogi istnieją niekiedy tylko na wirtualnych mapach; w rzeczywistości zaś mogą prowadzić donikąd.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Błyskawiczna reakcja służb i rzeka Narew już bezpieczna. Warszawa ma od kogo brać przykład!

Zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska; eostroleka.pl

  

Wszyscy pamiętamy, jak władze Warszawy radziły sobie z problemem ściekowym. Ogromne ilości ścieków wypływały do Wisły i dopiero pomoc rządowa sprawiła, że kryzys został zażegnany. Stało się to jednak dopiero po kilkunastu dniach. Zupełnie inaczej było w przypadku wycieku oleju do rzeki Narew z elektrowni, zarządzanej przez państwową spółkę Energa. Szybka i zdecydowana akcja służb zapobiegła katastrofie ekologicznej. Narew jest już bezpieczna.

Do awarii kolektorów przesyłających ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do znajdującej się na prawym brzegu oczyszczalni "Czajka" doszło pod koniec sierpnia. MPWiK podjęło wtedy decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły. W reakcji premier Mateusz Morawiecki zlecił budowę alternatywnego systemu przesyłowego. 9 września rozpoczęło się tłoczenie ścieków do "Czajki" zastępczym rurociągiem. Gdyby nie ta decyzja premiera, katastrofa ekologiczna mogłaby przybrać niewyobrażalne rozmiary.

[polecam:https://niezalezna.pl/288346-ekspert-nie-ma-watpliwosci-zrzut-sciekow-do-wisly-to-najwieksza-katastrofa-ekologiczna-na-swiecie]

O tym, jak sprawnie może być przeprowadzona akcja w tego typu przypadkach, pokazała także sytuacja z minionego weekendu. W Energa Elektrownie Ostrołęka SA doszło do rozszczelnienia chłodnicy oleju uszczelniającego Turbozespołu nr 1. Pomimo szybkiej reakcji na zdarzenie, olej w ilości ok. 3 m3 dostał się do wody chłodzącej i pojawił się na zrzucie wód pochłodniczych. Olej przedostał się także do rzeki. Plama była dość mocno widoczna na wodzie, co pokazuje film zrealizowany z drona przez jeden z lokalnych portali internetowych.

Okazało się, że kłopot został zażegnany... niemalże z dnia na dzień! Akcję ratunkową, która przeprowadzana była na dużą skalę (strażacy rozstawiali m.in. specjalne rękawy, które zatrzymywały olej), wspierała elektrownia, w której doszło do awarii - jak czytamy w komunikacie, było to wsparcie organizacyjne i finansowe.

Pierwsze doniesienia medialne o dużej plamie oleju na rzece Narew pojawiły się w sobotni poranek, w niedzielę wieczorem akcja została zakończona.

"Efektywna współpraca Państwowej Straży Pożarnej, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i służb Elektrowni spowodowała, że potencjalne zagrożenie dla środowiska naturalnego i ekosystemu rzeki Narwi zostało zneutralizowane. W efekcie działań ratowniczych i zabezpieczających prowadzonych przez PSP i obsługę Elektrowni, potencjalne zagrożenie zostało zneutralizowane. Służby zakończyły akcje w niedzielę po godzinie 18.00. Energa Elektrownie Ostrołęka SA wsparła akcję organizacyjnie i finansowo. Sytuacja po awarii w Energa Elektrownie Ostrołęka została opanowana. Elektrownia pracuje zgodnie z planem"

- poinformowała Grupa Energa w specjalnie wydanym komunikacie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Grupa Energa

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl