Jan Kobuszewski spoczął na Starych Powązkach. Mistrza pożegnały tłumy

/ Jan Kobuszewski zmarł w sobotę 28 września / fot. YouTube/mat.pras.

  

Jan Kobuszewski spoczął w poniedziałek na warszawskich Starych Powązkach. „Był aktorem, do którego należało się zwracać "jego wysokość" nie tylko ze względu na wzrost” – wspominał wieloletni dyrektor stołecznego Teatru Kwadrat Edmund Karwański. Mistrza żegnały tłumy, przedstawiciele sztuki, rodzina, przyjaciele oraz wielbiciele zmarłego aktora.

Jan Kobuszewski, wybitny aktor teatralny i filmowy, komik, reżyser, wykonawca skeczy i piosenek zmarł 28 września w wieku 85 lat. Poniedziałkowe uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się mszą św. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Następnie trumna z ciałem zmarłego została przewieziona na Stare Powązki, gdzie odbył się pogrzeb. Aktora żegnali licznie zgromadzeni przedstawiciele świata kultury, m.in. Maja Komorowska, Anna Seniuk, Andrzej Seweryn, Paweł Wawrzecki, Olga Lipińska, Ewa Ziętek, Paweł Małaszyński, a także rodzina, przyjaciele, znajomi oraz wielbiciele jego talentu.

Jan Kobuszewski był nie tylko jednym z najwybitniejszych współczesnych polskich aktorów, ale również człowiekiem, który bardzo autentycznie przeżywał swoją wiarę

- podkreślił w homilii bp Piotr Jarecki.

Duchowny przytoczył słowa artysty z wywiadu-rzeki, który przeprowadził z nim paulin o. Robert M. Łukaszuk: "nigdy się nie zgodziłem, by w jakiejkolwiek sztuce mówić coś przeciwko Bogu czy choćby tylko przeciw tej instytucji, jaką jest Kościół - nie będę dla kariery czy jakiegoś złamanego grosza mówić tego, w co nie wierzę". "Właściwie przeżywał wiarę, nie czynił z niej jednej klatki filmu pt. „Życie”, ale traktował jako inspirację w każdej dziedzinie życia" - powiedział bp Jarecki.

Po mszy św. wieloletni dyrektor stołecznego Teatru Kwadrat Edmund Karwański odczytał list od Związku Artystów Scen Polskich. Zaznaczono w nim, że jego członkom "z wielkim żalem, smutkiem, bólem, niezgodą i niedowierzaniem przychodzi pożegnać wybitnego artystę, któremu największą popularność przyniosły role komediowe". 

Gdyby nie Wiesław Michnikowski, który zaprotegował go do kabaretu Dudek, a żona nie namówiła na tę próbę, być może nie cytowalibyśmy rozkosznych fragmentów tekstów skeczy, które dzięki jemu aktorstwu i swoistej soczystej interpretacji, mimo upływu lat nadal żyją i są powtarzane przez kolejne pokolenia na czele z sekwencją nieustannie aktualną, że „chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom"

- cytował Karwański.

Po odczytaniu listu były szef warszawskiego Kwadratu podkreślił, że Jan Kobuszewski "był aktorem, do którego należało się zwracać „jego wysokość” nie tylko ze względu na wzrost".

Przez wiele lat z powodzeniem, mimo że powodów do śmiechu nie było, rozbawiał nas tak skutecznie, że to chyba on sprawił, iż mówiono o Polsce jako o najweselszym baraku w naszym obozie

- mówił.

Wskazał, że „gdyby kiedyś ustanowiono Order Uśmiechu przyznawany przez dorosłych Janek powinien otrzymać go pierwszy". "Miał olbrzymie poczucie humoru, nadał mi ksywę „ojciec dyrektor”" - opowiadał.

Jan Faryna, siostrzeniec i syn chrzestny Jana Kobuszewskiego, przypomniał, że w przypadku jego wujka "genialny talent połączony z nieprzeciętną osobowością odnalazł spełnienie w zawodzie aktora".

Kiedy po maturze nieco zagubiony młody Janek nie wiedział, jaki zawód wybrać, z pomocą przyszła jego starsza siostra Marysia, a moja mama. Nie wiesz, kim zostać? To wybierz taki zawód, że będziesz mógł reprezentować wszystkie zawody. Zostań aktorem. Ostatnie chwile zgodnie z życzeniem spędził we własnym domu, we własnym ulubionym pokoju, otoczony opieką i miłością najbliższych – córka wujka Marianna i żona Hania zrobiły wszystko, aby to życzenie zostało spełnione. Dzisiaj, 7 października, mija 63. rocznica ślubu cioci i wujka (...). Kochany wujku, odszedłeś, ale z nami pozostaniesz na zawsze

- zaznaczył.

Jana Kobuszewskiego pożegnał także prezydent RP Andrzej Duda. Jak zaznaczył w liście, aktor "był nam niezwykle bliski nie tylko dzięki swojej sztuce, ale też dzięki temu, co prezentował sobą jako człowiek". 

Żegnamy aktora prawdziwie wybitnego, który za sprawą swoich ról filmowych i telewizyjnych był w naszych domach gościem bardzo miłym i bardzo oczekiwanym. Żegnamy reżysera teatralnego, cenionego aktora dramatycznego, a przede wszystkim - nazywanego polskim Chaplinem - geniusza komedii, którego nazwisko na afiszu gwarantowało komplet widzów w teatrach i kinach

- napisał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Europosłów nie interesuje edukacja seksualna w Polsce. Sala obrad... świeciła pustkami!

Zdjęcie ilustracyjne / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska; twitter.com/ZdzKrasnodebski

  

Podczas sesji plenarnej Paramentu Europejskiego w Strasburgu punkt o "kryminalizacji edukacji seksualnej" w Polsce został wprowadzony do obrad na wniosek socjalistów. Okazało się jednak, że europosłów niewiele to interesuje, bo sala... świeciła pustkami. "Poseł Biedroń nieco osamotniony" - napisał na Twitterze prof. Zdzisław Krasnodębski.

Wniosek w sprawie wprowadzenia do porządku obrad europarlamentu dyskusji o "zakazie edukacji seksualnej w Polsce" przedstawiła liderka socjalistów i demokratów, Hiszpanka Iratxe Garcia Perez. Zrobiła to w imieniu... nieobecnego na sali europosła Roberta Biedronia. Ze źródeł Polskiej Agencji Prasowej wynika, że w listopadzie może być w tej sprawie głosowana rezolucja.

Jednak europosłowie niechętnie uczestniczą w tej debacie. Jak poinformowała na Twitterze reporterka TVP Dominika Cosic, sala plenarna Parlamentu Europejskiego była w większości pusta. Debatę toczyli między sobą głównie europosłowie z Polski.

O bardzo słabej frekwencji podczas debaty dotyczącej rzekomej kryminalizacji edukacji seksualnej w naszym kraju poinformował też prof. Zdzisław Krasnodębski.

Głos w dyskusji zabrało ponad 20 parlamentarzystów różnych frakcji, w tym najwięcej z Polski.

Europoseł Robert Biedroń powiedział, że choć jest 2019 rok, dyskusja prowadzona jest jak „w średniowieczu”.

„Rząd PiS w ostatnią środę przedstawił nowelizację projektu dotyczącego penalizacji edukacji seksualnej. Można odnieść wrażenie, że to projekt pisany pod dyktando lobby pedofilskiego. Tak naprawdę stwarza piekło dla ofiar, a otwiera niebo dla pedofilii”

– grzmiał Biedroń.

Anna Zalewska z PiS w odpowiedzi podkreśliła, że z dużą przykrością wsłuchuje się w debatę, która „oparta jest na kłamstwie”.

„Pan poseł Biedroń parlamentarzystów i Komisję Europejską po prostu okłamał. Rząd polski nie pracuje nigdzie, na żadnym poziomie, nad jakąkolwiek ustawą zakazującą edukacji seksualnej”

– stwierdziła.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl