Przełom w leczeniu raka płuca! Onkolog ujawnia szczegóły

zdjęcie ilustracyjne / PublicDomainPictures / pixabay

  

Wyniki najnowszego badania wywołały spore poruszenie w świecie zarówno naukowym, jak i w medycynie. Krajowy ds. onkologii klinicznej prof. Maciej Krzakowski powołując się na szczegóły badania ujawnia, że lek najnowszej generacji średnio aż o siedem miesięcy wydłuża przeżycie pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca i specyficzną mutacją. „To bardzo dużo” - podkreśla lekarz.

Badanie o niewiele mówiącym akronimie FLAURA, prezentowane na kongresie Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), który odbywał się w Barcelonie w dniach 27 września – 1 października, wykazało, że korzyści z terapii lekiem o nazwie ozymertynib odnoszą nawet pacjenci z przerzutami do mózgu, którzy mają bardzo złe prognozy.

Ozymertynib jest drobnocząsteczkowym inhibitorem kinazy tyrozynowej EGFR najnowszej, III generacji. Dotychczas był stosowany w drugiej linii leczenia, ale badanie FLAURA potwierdziło, że w leczeniu pierwszoliniowym daje istotnie lepsze wyniki niż leki starsze.

Jako lekarz zajmujący się leczeniem pacjentów z rakiem płuca, chciałbym, aby ten lek wszedł jak najszybciej do leczenia pierwszej linii.

- powiedział konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej prof. Maciej Krzakowski.

Międzynarodowe badanie FLAURA zostało przeprowadzone pod kierunkiem prof. Suresha Ramalingama z Winship Cancer Institute w Atlancie (USA) w grupie 556 pacjentów. U wszystkich zdiagnozowano lokalnie zaawansowanego lub uogólnionego (tj. z przerzutami) niedrobnokomórkowego raka płuca z obecnością mutacji w genie kodującym receptor dla naskórkowego czynnika wzrostu (EGFR). Chorzy ci nie byli wcześniej leczeni. Mniej więcej połowa z nich otrzymywała w pierwszej linii leczenia ozymertynib - drobnocząsteczkowy inhibitor kinazy tyrozynowej EGFR III generacji. Druga połowa (grupa kontrolna) była leczona jednym z dwóch starszych leków należących do inhibitorów kinazy tyrozynowej EGFR – gefitynibem bądź erlotynibem.

Okazało się, że pacjenci otrzymujący ozymertynib żyją średnio o siedem miesięcy dłużej w porównaniu z chorymi otrzymującymi leki pierwszej generacji. Mediana całkowitego czasu przeżycia pacjentów leczonych ozymertynibem wyniosła 38,6 miesiąca, a chorych z grupy kontrolnej - 31,8 miesiąca.

Prof. Krzakowski podkreśla, że że tak istotne wydłużenie całkowitego przeżycia chorych uzyskano pomimo tego, że spora grupa pacjentów (31 proc.) z grupy leczonej starszymi lekami, otrzymała ozymertynib w momencie, gdy doszło do progresji choroby. Gdyby pod uwagę wzięto wyłącznie pacjentów leczonych od początku nowym lekiem mediana przeżycia mogłaby okazać się dłuższa.

Onkolog zaznaczył, że zastosowanie nowego leku okazało się również skuteczne u pacjentów z przerzutami do mózgu, którzy mają gorsze prognozy. U pacjentów stosujących lek nowe przerzuty w ośrodkowym układzie nerwowym pojawiały się ze znacznie mniejszą częstotliwością, niż w grupie leczonej inhibitorami starszej generacji (12 proc. wobec 30 proc.). Natomiast ryzyko progresji choroby było mniejsze o 52 proc. 

Znalezienie leku, który pozwala na kontrolę przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego jest dużą sprawą.

- ocenił prof. Krzakowski.

Onkolodzy zwracają uwagę na fak, że zastosowanie leku w I linii leczenia o niemal rok wydłuża czas do zastosowania kolejnej linii terapii w porównaniu do inhibitorów kinazy EGFR starszej generacji.

Chorzy leczeni tym lekiem niemal dwukrotnie dłużej mogą spokojnie żyć, zażywając tabletkę, zanim konieczne będzie zastosowanie chemioterapii.

- powiedział prof. Krzakowski.

Podczas leczenia chorzy mogą być aktywni, spełniać się we wszystkich rolach społecznych. Lek ma bowiem zdecydowanie mniejszą toksyczność i jest lepiej tolerowany niż inhibitory kinazy tyrozynowej EGFR starszych generacji.

Prezentujący na kongresie ESMO wyniki badania FLAURA prof. Suresh Ramalingam z Winship Cancer Institute w Atlancie ocenił, że nowy lek powinien być standardem w leczeniu pierwszej linii pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca z mutacją w genie EGFR.

Prof. Krzakowski przypomniał, że w Polsce ozymertynib jest obecnie finansowany w II linii leczenia chorym na zaawansowanego niedrobnokomórkowego raka płuca w mutacją EGFR, po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia inhibitorami kinazy tyrozynowej EGFR starszych generacji. W maju 2019 r. ozymertynib otrzymał pozytywną rekomendację Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) do stosowania w I linii leczenia.

Ten lek możliwie szybko powinien się znaleźć w pierwszej linii leczenia. Trzeba pamiętać, że około jedna trzecia chorych otrzymujących terapię pierwszej linii nie może już – z różnych względów – otrzymać leczenia drugiej linii. Dlatego tak ważne jest, by wybrać najskuteczniejsze leczenie pierwszoliniowe.

- zaznaczył prof. Krzakowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Europosłów nie interesuje edukacja seksualna w Polsce. Sala obrad... świeciła pustkami!

Zdjęcie ilustracyjne / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska; twitter.com/ZdzKrasnodebski

  

Podczas sesji plenarnej Paramentu Europejskiego w Strasburgu punkt o "kryminalizacji edukacji seksualnej" w Polsce został wprowadzony do obrad na wniosek socjalistów. Okazało się jednak, że europosłów niewiele to interesuje, bo sala... świeciła pustkami. "Poseł Biedroń nieco osamotniony" - napisał na Twitterze prof. Zdzisław Krasnodębski.

Wniosek w sprawie wprowadzenia do porządku obrad europarlamentu dyskusji o "zakazie edukacji seksualnej w Polsce" przedstawiła liderka socjalistów i demokratów, Hiszpanka Iratxe Garcia Perez. Zrobiła to w imieniu... nieobecnego na sali europosła Roberta Biedronia. Ze źródeł Polskiej Agencji Prasowej wynika, że w listopadzie może być w tej sprawie głosowana rezolucja.

Jednak europosłowie niechętnie uczestniczą w tej debacie. Jak poinformowała na Twitterze reporterka TVP Dominika Cosic, sala plenarna Parlamentu Europejskiego była w większości pusta. Debatę toczyli między sobą głównie europosłowie z Polski.

O bardzo słabej frekwencji podczas debaty dotyczącej rzekomej kryminalizacji edukacji seksualnej w naszym kraju poinformował też prof. Zdzisław Krasnodębski.

Głos w dyskusji zabrało ponad 20 parlamentarzystów różnych frakcji, w tym najwięcej z Polski.

Europoseł Robert Biedroń powiedział, że choć jest 2019 rok, dyskusja prowadzona jest jak „w średniowieczu”.

„Rząd PiS w ostatnią środę przedstawił nowelizację projektu dotyczącego penalizacji edukacji seksualnej. Można odnieść wrażenie, że to projekt pisany pod dyktando lobby pedofilskiego. Tak naprawdę stwarza piekło dla ofiar, a otwiera niebo dla pedofilii”

– grzmiał Biedroń.

Anna Zalewska z PiS w odpowiedzi podkreśliła, że z dużą przykrością wsłuchuje się w debatę, która „oparta jest na kłamstwie”.

„Pan poseł Biedroń parlamentarzystów i Komisję Europejską po prostu okłamał. Rząd polski nie pracuje nigdzie, na żadnym poziomie, nad jakąkolwiek ustawą zakazującą edukacji seksualnej”

– stwierdziła.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl