Podczas wczorajszej konwencji Koalicji Obywatelskiej były prezydent Lech Wałęsa określił zmarłego tydzień temu ojca premiera Mateusza Morawieckiego, Kornela, mianem "zdrajcy". Sala na te słowa odpowiedziała - dzień po pogrzebie Kornela Morawieckiego - oklaskami.

Czy znów będą się wypierali oklasków? Nagrodzili nimi haniebne wystąpienie Wałęsy


Czy znów będą się wypierali oklasków? Nagrodzili nimi haniebne wystąpienie Wałęsy

Komentując skandaliczną wypowiedź byłego prezydenta oraz brak Sławomira Neumanna w pierwszych szeregach podczas niedzielnej konwencji, Joachim Brudziński w Polskim Radiu ocenił, że Grzegorz Schetyna zamieniając Neumanna na Wałęsę, zamienił "jak stryjek za siekierkę - kijek".

- Ten kij, a właściwie bejsbol, w wypadku tyrady, bo nie chcę powiedzieć bełkotu, który Wałęsa z siebie wytoczył podczas konwencji, między oczy Schetynę zdzielił. To, że oni, mówię o czołówce PO, klaskali Wałęsie, to mnie absolutnie nie dziwi. To jest towarzystwo, które na potrzeby wojny totalnej z PiS jest gotowe sięgnąć po każde bezeceństwo i grubiaństwo

- stwierdził szef sztabu wyborczego PiS.

- Te oklaski i ten śmiech, który rozległ się po wystąpienia Wałęsy, przechodzą do historii polskiej hańby. Z tą hańbą będą musieli politycy PO niestety żyć. Cały establishment III RP robił wszystko, żeby tacy ludzie jak Kornel Morawiecki, Anna Walentynowicz, Jan Olszewski byli zapomniani. Tak jak komuniści zakopywali pamięć, zakopywali ukradkiem ciała wśród gruzów i śmieci żołnierzy niezłomnych, tak samo chciano zrobić z prawdziwymi bohaterami naszej wolności, suwerenności

- dodał Brudziński.