Tysiące protestujących na Majdanie

zdjęcie ilustracyjne / @Mary_Madzigon Twitter.com

  

Około 10 tys. osób protestowało dziś na Majdanie Niepodległości w Kijowie w obawie, że zgoda władz na przyjęcie tzw. formuły Steinmeiera w spraw uregulowania konfliktu w Donbasie będzie oznaczała kapitulację przed Rosją.

„Nie dla kapitulacji, nie dla amnestii” - głosiły przyniesione przez ludzi plakaty. „Sługa Narodu do narodu” - wykrzykiwali zgromadzeni. Nad nimi powiewały flagi w barwach narodowych i czerwono-czarne. Policja oświadczyła, że akcja była spokojna i nie doszło do żadnych incydentów.

Protestujący, z którymi rozmawiała Polska Agencja Prasowa wyrażali obawy, że zgoda prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na formułę Steinmeiera będzie oznaczała ustępstwa wobec Rosji, która wspiera separatystów w Donbasie.

- Nie pozwolimy na to. Zełenski może o tym nie wie, ale przez wojnę w Donbasie przeszło 200 tys. ludzi. Są to doświadczeni żołnierze. Niech nie myśli, że zgodzimy się, by Ukraina ugięła się przed Rosją

- powiedział ok. 40-letni mężczyzna z ukraińską flagą w ręku.

Nie był to pierwszy protest w związku z formułą Steinmeiera. Kilka tysięcy osób zebrało się na Majdanie Niepodległości w stolicy Ukrainy w środę, dzień po ogłoszeniu, że strona ukraińska zaakceptowała ten dokument.

Następnego dnia Zełenski zwrócił się do rodaków w nagraniu wideo i zapewnił, że nigdy nie zdradzi ojczyzny. - Szanuję konstytucyjne prawo każdego obywatela Ukrainy do protestu, słyszę wasze argumenty, ale uwierzcie mi: nigdy nie zdradzę Ukrainy - mówił.

Prezydent wyjaśniał wtedy, że przyjęcie formuły Steinmeiera było podstawowym warunkiem spotkania czwórki normandzkiej, w ramach której o konflikcie w Donbasie rozmawiają przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji. Bez tego spotkania - mówił - negocjacje o zakończeniu wojny i odzyskaniu ukraińskich terytoriów nie byłyby możliwe.

Formuła Franka-Waltera Steinmeiera, byłego ministra spraw zagranicznych, a obecnie prezydenta Niemiec, przewiduje procedurę przyznania kontrolowanemu przez separatystów Donbasowi specjalnego statusu. Najpierw ma być on tymczasowy, a następnie, po przeprowadzeniu tam wyborów lokalnych władz i zaaprobowaniu ich przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR), ma być wprowadzony na stałe.

W następnej kolejności Donbas mieliby opuścić, zabierając stamtąd uzbrojenie i sprzęt, obywatele rosyjscy walczący po stronie separatystów. Prezydent Zełenski zapewnił, że wyborów w Donbasie nie będzie, dopóki nie zostaną stamtąd wycofane obce wojska.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Uwaga! Tak działają oszuści

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/iAmMrRob/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Kaliszanka straciła kilka tysięcy euro. Jej pieniądze miały pomóc marynarzowi przebywającemu na misji w USA, który chciał na stałe zamieszkać w Kaliszu – poinformowała dziś rzecznik prasowy kaliskiej policji Anna Jaworska-Wojnicz.

Do zdarzenia doszło we wrześniu, ale kaliszanka dopiero teraz zgłosiła się na policję.

"60-letnia kobieta była przekonana, że przez wiele tygodni koresponduje za pomocą komunikatorów z marynarzem, który jest na misji w USA. Ten wyznał, że ma zgromadzone na życie oszczędności, które chce przesłać do Polski i na stałe zamieszkać w Kaliszu. Firma, która miała przesłać pieniądze potrzebowała środków na przesyłkę, a on tego nie może zrobić, bo właśnie jest na morzu. Kobieta postanowiła pomóc i przelała na wskazane przez niego konto kilka tysięcy euro" - powiedziała Anna Jaworska-Wojnicz.

Po wpłaceniu pieniędzy mężczyzna zniknął i urwał się z nim kontakt.

Dopiero po kilku tygodniach od zdarzenia kobieta zgłosiła się na policję, po tym, jak o wszystkim w końcu opowiedziała rodzinie.

"Przestępcy potrafią przez wiele miesięcy rozmawiać z osobami za pośrednictwem różnego rodzaju komunikatorów i budować zaufanie do siebie. Sprawca nawiązuje kontakt przez portal społecznościowy i koresponduje z osobą podszywając się pod marynarza, żołnierza czy lekarza stacjonującego gdzieś na misji"

– powiedziała rzecznik policji.

Anna Jaworska–Wojnicz apeluje, żeby nie wierzyć w to, co wypisują różne osoby w internecie.

"Nie każda osoba, która przedstawia się za kogoś, faktycznie nią jest. Nie można bezgranicznie ufać człowiekowi, którego nigdy nie widzieliśmy na oczy, a jeżeli mamy jakieś wątpliwości porozmawiajmy z bliskimi" – przestrzega rzecznik kaliskiej policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl