Gościem konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Bielsku-Białej był prezes partii Jarosław Kaczyński. Ta konwencja nie mogła rozpocząć się inaczej, niż wspomnieniem pożegnanego dziś śp. Kornela Morawieckiego.

"Dziś pożegnaliśmy ostatecznie Kornela Morawieckiego. Człowieka niezwykłego, który stworzył organizację deklarującą zupełnie wprost, że jej celem jest walka o w pełni niepodległą Polskę. Dążącą nie tylko w słowach, ale i czynach do obalania komunizmu. Przeszedł do polskiego panteonu, tych, którzy zasłużył się Ojczyźnie. Poproszę o chwilę ciszy"

- powiedział prezes PiS, po czym wszyscy wstali z miejsc i uczcili pamięć legendarnego założyciela "Solidarności Walczącej".

Później Jarosław Kaczyński pokusił się o podsumowanie ostatnich czterech lat rządów PiS.

"Cztery lata temu zapowiedzieliśmy, że zrobimy wiele rzeczy nowych w naszym kraju. Że będziemy zmieniali bieg wydarzeń, który trwał z krótkimi przerwami przez 25 lat. Zrobiliśmy to, co zapowiadaliśmy. Co więcej, zapowiedzieliśmy już w trakcie kampanii wiele innych posunięć i te posunięcia także zostały wykonane. Krótko mówiąc, uzyskaliśmy coś co w polityce jest bezcenne - wiarygodność. Nie wprowadzamy społeczeństwa w błąd, nie manipulujemy. Uczciwie rozmawiamy z Polakami. To jest w naszej polityce, tej po 1989 roku, coś zupełnie nowego"

- mówił.

Przypomniał też lata, w których Prawo i Sprawiedliwość rządziło w koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin.

"W latach 2005-2007 rządziliśmy, ale w szczególnym towarzystwie, z bardzo trudnymi koalicjantami. Ale wtedy też zrobiliśmy niemało. To jednak były rządy w niezwykle trudnych warunkach. Dopiero w 2015 roku mogliśmy podjąć programy zupełnie na poważnie. Z wściekłym oporem, ale mając większość w Sejmie, Senacie i sprzyjającego nam prezydenta"

- podkreślił Kaczyński.

Szef partii rządzącej mówił także sporo o parlamentarnej opozycji. Według niego, ugrupowania, które otwarcie występują przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, można tak naprawdę sprowadzić do wspólnego mianownika.

"Jeżeli chodzi o pozostałe partie, to jest jedna partia w trzech odmianach. Jedna partia anty-PiS. Ich słowa naprawdę niewiele znaczą. Zapowiadali najróżniejsze rzeczy, a obowiązywała zasada: kto silniejszy, ten lepszy. Jeśli spojrzymy na to z dzisiejszego punktu widzenia, to można powiedzieć, że mamy do czynienia z powtórką. Nasi przeciwnicy zmieniają co chwilę zdanie, mają różnego rodzaju zapowiedzi, przedstawiają je społeczeństwu, a później te zapowiedzi się zmieniają. Tworzą mieszaninę całkowicie niespójną i niemożliwą do realizacji. Jeżeli ktoś wierzy, że oni utrzymają te zdobycze społeczne, to jest wiara w cuda"

- stwierdził Jarosław Kaczyński.

Dodał przy tym, że duże zmiany w latach 2015-2019 były przeprowadzane z trudem. Dlaczego?

"Aby przeprowadzić tę politykę, trzeba było okiełznać gigantyczną patologię w naszym państwie, z którą oni byli związani. Bo jeżeli ją tolerowali, to byli związani, nawet jeżeli nie były to związki bezpośrednie. Jeżeli ją tolerowali i przynajmniej mieli jakieś związki, to mają tu związane ręce. Ale jest jeszcze jedna przeszkoda - trzeba mieć umiejętności, trzeba umieć rządzić. Bo rządzenie to nie jest zabawa, haratanie w gałę, spotykanie się przy winie i cygarach, które się sprowadza specjalnie z odległych krajów. To bardzo ciężka, systematyczna praca, wymagająca wysiłku intelektualnego i nawet wysiłku fizycznego. Każdy kto ich zna, a uwierzcie mi, że ja ich znam od bardzo wielu lat, to może powiedzieć, że z całą pewnością nie mogą i nie potrafią. Zapowiadają coś, co jest kompletnie nierealne. Oni do tego, co my zrobiliśmy, jeszcze dodają, a to nierealne nawet dla tych, którzy by potrafili rządzić. Opowiadają społeczeństwu kolejną bajkę, taką jak w 2007 roku"

- mówił.

Wiele mówi się o programie wyborczym PiS, a jaki program - według Jarosława Kaczyńskiego - ma opozycja?

"Program jest tylko po jednej stronie. Po drugiej stronie jest anty-program, czyli anty-PiS. Chcą odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy!"

- podsumował.