Spektakl ma kilka warstw, mówi m.in. o uwarunkowaniach biologicznych i psychologicznych hejtu. W planie fabularnym jest to opowieść o chłopaku, który zostaje odrzucony przez dziewczynę i postanawia się zemścić, co bywa częstym powodem do zainicjowania fali hejtu w sieci

 - mówi Wawrzyniec Kostrzewski.

Jest to tylko pretekst, szkielet przedstawienia - a tak naprawdę staramy się dotknąć wielu aspektów zjawiska cyberprzemocy

 - dodał.

Zwrócił uwagę, że w napisanym przez niego scenariuszu znalazły się odniesienia do powszechnie znanych aktów cyberprzemocy, jak np. samobójstwo nastolatki z Wybrzeża w 2006 r., gdy dziewczynka dzień po tym, jak na telefonach komórkowych nagrano sfingowaną scenę jej gwałtu, popełniła samobójstwo.

Tragedia w gdańskim gimnazjum, kiedy to 14-letnia dziewczynka, nad którą znęcało się kilku kolegów - powiesiła się w domu na skakance (...) wykorzystujemy tę historię w naszym spektaklu, ale przez szacunek dla ofiary tragedii nie nawiązujemy do niej bezpośrednio

 - wyjaśnił reżyser.

To jest spektakl z założenia adresowany do młodych ludzi, choć także do rodziców - dlatego narracja musi trafić, musi być dynamiczna, w pewnym sensie nawet agresywna momentami. Operujemy przez cały czas trwania przedstawienia wizualizacjami, które tworzą naturalną scenografię. Do tego dochodzi nowoczesna muzyka

 - mówił Kostrzewski. "Mogę nawet powiedzieć, że momentami jest to taki gęsty teledysk" - dodał.

Reżyser podkreślił, że jego zdaniem w kontakcie z młodzieżą "sprawdza się zmienność, otwarcie tzw. czwartej ściany, rozmowa z widownią i jej atakowanie różnymi bodźcami".

To sprawia, że młodzi ludzie zaczną odbierać spektakl na poziomie emocji, a nie będą próbowali przejść przez jakąś logicznie wyprowadzoną fabułkę, którą się znużą i mogą ją odrzucić

 - wyjaśnił.

Kostrzewski zwrócił uwagę, że w spektaklu postać dorosłego - matki pojawia się tylko jako projekcja, obraz na wideo.

Projekcje matki pojawiają się zawsze po fakcie, bo jesteśmy jako pokolenie rodziców zawsze spóźnieni. Jesteśmy o krok z tyłu, o czym na samym początku przedstawienia mówi sam bohater: "starzy nie nadążają"

- wyjaśnił reżyser, dodając, iż młodzież "właściwie żyje w mediach społecznościowych i tworzy sobie alternatywną rzeczywistość, która bardzo często staje się ważniejsza od prawdziwego świata". Twórcy przedstawienia przypomnieli, że, jak podaje Najwyższa Izba Kontroli, blisko 40 procent dzieci w Polsce spotyka się z cyberprzemocą. 

Lajki, stories, snapy – to świat, w którym dzisiaj żyją młodzi ludzie. Akceptacja siebie, relacje, uczucia zależne są od liczby kciuków, serduszek i cukierkowych komentarzy. Co się stanie, kiedy jednak przyjdzie zmierzyć się z cyberprzemocą, hejtem, mową nienawiści? Kto ukrywa się pod anonimowym profilem oprawcy? Jak bardzo boli wylana w komentarzach agresja, upublicznienie zdjęć wbrew woli ofiary, spreparowanie ośmieszających wpisów

 - czytamy w zapowiedzi spektaklu.

Dyrektor Teatru Kamienica Emilian Kamiński przypomniał, że systematycznie "otwiera teatr dla młodych ludzi". Wyjaśnił, że spektakl "Wszechmocni w sieci" to trzeci - po przedstawieniu "My, dzieci z dworca ZOO" o narkomanii i "Dopalaczach. Siedmiu stopniach donikąd" także w reż. Kostrzewskiego - misyjny spektakl, który "dopełnia tryptyk".

Bardzo nam zależało, żeby robić spektakle, które są misyjne (...) i to przedstawienie świetnie wpisuje się w program naszego teatru. Chcieliśmy, żeby obok normalnych spektakli, działań komercyjnych dla dorosłych, żeby także zająć się misją, bo uważam, że teatr współczesny powinien być misyjny

 - podkreślił Kamiński.

Współpraca reżyserska - Olga Sarzyńska. Muzykę opracował Piotr Łabonarski. Wizualizacje i kostiumy - Maria Matylda Wojciechowska. Występują: Dominika Majewska / Olga Sarzyńska, Maria Sobocińska / Katarzyna Ucherska, Marcin Stępniak i Justyna Sieńczyłło (na wideo). Spektakl adresowany jest do młodzieży powyżej 13 roku życia. Premiera - 7 października o godz. 19 na Scenie Orla w Teatrze Kamienica. Kolejne przedstawienia - 23 i 25 października br.