W rok Trzaskowski przekazał więcej na LGBT, niż Gronkiewicz-Waltz... w trakcie całej kadencji

/ zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Kwestię finansowania inicjatyw związanych z ruchem LGBT dogłębnie analizuje Ordo Iuris. Jak wynika z opublikowanego przez instytut raportu, środki płyną m.in. z Unii Europejskiej i od władz lokalnych. Wśród hojnych samorządów nie zabrakło Warszawy. Okazuje się, że prezydent Rafał Trzaskowski przekazał na tego typu wydarzenia więcej w jeden rok prezydentury, niż Hanna Gronkiewicz-Waltz w trakcie całej kadencji!

Ruch LGBT jest szeroko dotowany przez Unię Europejską. Od 2017 r. zaliczające się do niego organizacje otrzymały równowartość blisko 2 mln zł. Dofinansowanie otrzymała np. Kampania Przeciw Homofobii. Jeden z projektów przez nią koordynowanych został dotowany kwotą wynoszącą w przeliczeniu 670 tys. zł. Wiadomo ponadto o środkach publicznych, których ta organizacja nie uwzględniła w odpowiedziach na wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Komisja Europejska na swojej stronie internetowej podała, że KPH koordynowała projekt dotyczący „przestępstw motywowanych homofobią i transfobią”. Kwota jaką Komisja Europejska wsparła realizację projektu to 555 tys. euro (ok. 2,4 mln zł).

Kolejnym źródłem finansowania są samorządy. Instytut Ordo Iuris wziął pod lupę Warszawę, jako miasto, którego władze od lat są przychylne ideologicznym organizacjom należącym do ruchu LGBT. Jak wskazują, „przykładem wsparcia dla takich stowarzyszeń jest m.in. wprowadzenie w stolicy deklaracji LGBT, czy objęcie patronatem przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego „Parady Równości””.

Instytut podkreśla, że tendencja przejawia się również w podziale środków w programach grantowych.

"Z danych udostępnionych przez Urząd Miasta wynika, że od początku prezydentury Rafała Trzaskowskiego zagwarantowano dla ruchu LGBT kwotę 876 tys. zł. Przekracza to sumę pieniędzy wydaną na tego typu organizację w ciągu całej ostatniej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz"

- podaje szokujące dane Ordo Iuris.

Jako kolejny przykład stowarzyszenia wspieranego przez Urząd Miasta instytut podaje Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, którego jednym z założycieli jest Krzysztof Śmiszek, działacz partii Wiosna, w przeszłości związany z Kampanią Przeciw Homofobii.

"W latach 2018-2020 na działalność Towarzystwa przeznaczono w sumie 231 tys. zł z budżetu Warszawy. Prawie 100 tys. przekazane zostało, z kolei, na działalność organizacji Lambda Warszawa – jednego z partnerów warszawskiej „Parady Równości”. Ratusz zdecydował się także wesprzeć kwotą 155 tys. zł Fundację Edukacji Społecznej. Ta organizacja zajmuje się m.in. promowaniem edukacji seksualnej i preparatów antykoncepcyjnych wśród uczniów szkół"

- wskazuje instytut.

Miasto zawarło również liczne umowy ze stowarzyszeniami LGBT, na podstawie których przekazano środki na realizację projektów. Przykładowo, Lambda Warszawa w latach 2014-2018 otrzymała 545 tys. zł na realizację swoich projektów, m.in. wydarzeń towarzyszących „Paradzie Równości”. Niektóre organizacje korzystały też z udostępnionych przez miasto lokali. Należą do nich, chociażby, Kampania Przeciw Homofobii czy Fundacja Trans-Fuzja. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Ordo Iuris

Tagi

Wczytuję komentarze...

Marki "Made in Germany" tracą renomę

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com / didgeman

  

Niemiecki dziennik "Die Welt" dotarł do wyników badań, z których wynika, że marka "Made in Germany" gwałtownie traci renomę w krajach uprzemysłowionych. Powodem jest przede wszystkim seria skandali, która zaszkodziła przemysłowi RFN.

Niemcy w zapierającym dech w piersiach tempie tracą renomę kraju przemysłowego. Do niedawna państwo było uważane za przystań inżynierów i wynalazców, cudów gospodarczych i rekordów eksportowych. Jednak skandal związany z silnikami diesla, afery bankowe i nieprzejrzyste interesy zbierają swoje żniwo

- alarmuje "Welt" w poniedziałek na swojej stronie internetowej.

Dziennik dotarł do wyników renomowanego badania opinii Trust Barometer przeprowadzanego przez nowojorską agencję marketingową Edelman. Na potrzeby badania przeprowadzono ankiety w ośmiu krajach. W każdym przepytano 1 tys. osób. 

Obecnie jedynie 44 proc. mieszkańców krajów uprzemysłowionych ma zaufanie do towarów wyprodukowanych w Niemczech. Jest to o 15 pkt proc. mniej w porównaniu z rokiem 2018. Tak poważnego spadku nie zanotowano od przeprowadzenia pierwszego badania Trust Barometer w 2001 roku.

Alarmujące jest jednak nie tylko tempo, w jakim Niemcy tracą reputację kraju przemysłowego, ale również to, że proces ten dotyka wszystkich najważniejszych branż niemieckiej gospodarki: samochodowej, budowy maszyn, chemicznej, farmaceutycznej, technologicznej i sektora bankowego.

Ponad 150 lat od początku rewolucji przemysłowej znana na całym świecie marka "Made in Germany" stoi na krawędzi upadku

 - konstatuje "Die Welt", przypominając, że co drugie miejsce pracy w niemieckim przemyśle i co trzecie w całej gospodarce jest uzależnione od eksportu. Utrata dobrej opinii niemieckich wyrobów w okresie trwających na świecie konfliktów handlowych, spowalniającej koniunktury i niepewności co do brexitu jest dla RFN złą informacją.

Wizerunek Niemiec najbardziej cierpi w USA - tylko 39 proc. badanych ufa tam produktom znad Renu. W samych Niemczech marka "Made in Germany" jest uważana za gwarancję jakości przez 60 proc. ankietowanych, a tendencja jest spadkowa.

Nadzieję niemieckiego przemysłu może budzić fakt, że kraje rozwijające się wciąż uważają niemieckie maszyny, szampony czy samochody za solidne. 74 proc. mieszkańców tych państw ma nadal pozytywne skojarzenia z Niemcami jako krajem pochodzenia wyrobów. W Chinach jest to aż 77 proc.

W 2015 roku zostały wykryte oszustwa dokonywane na masową skalę przez niemieckie koncerny motoryzacyjne, które fałszowały odczyty emisji spalin w samochodach z silnikiem Diesla. Sam Volkswagen zapłacił od tamtej pory ok. 30 mld euro kar. Kilka lat wcześniej, w 2010 roku, zarządowi Siemensa udowodniono, że w latach 90. firma utworzyła i wykorzystywała specjalne fundusze na łapówki rzędu 1,3 mld euro, wspomagające zdobywanie kontraktów. Z kolei Deutsche Bank w 2008 roku był zaangażowany na dużą skalę w handel instrumentami pochodnymi, co było jedną z przyczyn wybuchu kryzysu finansowego. W konsekwencji instytucja ta wciąż płaci odszkodowania i walczy z kryzysem wizerunkowym.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl