Jak przekazał prokurator Łapczyński prowadzone śledztwo jest w sprawie prania brudnych pieniędzy przez osoby reprezentujące spółki z o.o., "poprzez przyjmowanie na rachunki bankowe wyżej wymienionych podmiotów środków pieniężnych, a następnie ich dalszy transfer na rachunki zagranicznych podmiotów. Między innymi w Hongkongu, na Cyprze oraz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich".

Prokurator dodał, że z ustaleń śledczych wynika, że "podmioty nie prowadziły rzeczywistej działalności gospodarczej, a założone na ich rzecz rachunki bankowe były wykorzystywane jedynie do przyjmowania i przekazywania środków finansowych za granicę". W tym przypadku chodzi o kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów złotych.

Według śledczych podmioty te posiadały tak zwane wirtualne biura których kapitał zakładowy wynosił 5000 zł i był nieadekwatny do obrotu na prowadzonych dla nich rachunkach bankowych. Zawiadomienie o tym nielegalnym procederze do prokuratury złożył Generalny Inspektor Informacji Finansowej oraz jeden z banków, którego pracownik otrzymał propozycję udziału w praniu brudnych pieniędzy.

"Pod koniec września 2019 r. zatrzymano dwie osoby zaangażowane w przestępczy proceder" - dodał Łapczyński. Byli to członkowie zarządów spółek biorących udział w transferze środków. To właśnie te osoby, zdaniem śledczych, zgłosiły się do jednego z warszawskich banków i zaproponowały pracownikowi banku w zamian za korzyści majątkowe udział w procederze prania brudnych pieniędzy. Według ustaleń prokuratury tenże pracownik banku miałby monitorować transakcje przelewów wartości dewizowych zaksięgowanych na rachunkach spółek biorących udział w procederze oraz udzielać porad uniemożliwiających zabezpieczenie środków przez odpowiednie organy.

Obaj zatrzymani usłyszeli w prokuraturze zarzuty podżegania pracownika banku do popełniania przestępstwa udziału w praniu brudnych pieniędzy. Decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Grozi im do 10 lat więzienia. "Sprawa ma charakter rozwojowy" - przekazał prokurator Łapczyński.