Służba zdrowia jest w zapaści. Chyba każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto choruje na chorobę onkologiczną. I chciałbym pokazać rachunek. To rachunek, paragon hańby tego rządu. 2000 zł dla dziecka po przeszczepie, które rodzice muszą wydać tylko dlatego, że ten rząd zamiast dofinansować służbę zdrowia, woli wydawać pieniądze na nagrody dla ministrów.

- mówił wczoraj Borys Budka.

Szybko okazało się, że lek jest refundowany i można go kupić za 3 zł 20 gr.

Sytuacje usiłowała dziś ratować Małgorzata-Kidawa Błońska. Kandydatka KO na premiera zamiast pomóc, wkopała Budkę. Zapewniła, że pokazany przez posła Platformy Obywatelskiej paragon „był paragonem prawdziwym”. Rozminęli się jednak w kwestii, dla kogo był lek.

„Rzeczywiście ten lek od miesiąca jest refundowany dla dzieci do 110 dni i to jest też prawda. Paragon z wczoraj był prawdziwy dla osoby, która potrzebowała ten lek, ale nie mieściła się w tej kategorii - dziecka i 110 dni. Borys Budka mówił prawdę"

– zapewniła wicemarszałek Sejmu.

Przypadkiem Borys Budka nie przekonywał wczoraj o „2000 zł dla dziecka po przeszczepie”?