We wtorek późnym wieczorem (w środę w Polsce) Araoz zamieściła na Twitterze pismo ze swoją rezygnacją, powołując się na wcześniejsze oświadczenie Organizacji Państw Amerykańskich, że tylko krajowy Trybunał Konstytucyjny powinien rozstrzygać w sporze o legalności lub nielegalności decyzji Vizcarry o rozwiązaniu parlamentu.

Prezydent ogłosił tę decyzję w poniedziałek w związku z wybraniem przez parlament - wbrew jego rekomendacji - nowego członka Trybunału Konstytucyjnego. Deputowani opozycyjni oznajmili, że nie podporządkują się tej decyzji; w ich ocenie szef państwa przekroczył swoje uprawnienia konstytucyjne i tym samym "utracił moralne prawo do sprawowania urzędu".

Sam Vizcarra w poniedziałkowym orędziu do narodu powołał się na prezydenckie "prerogatywy konstytucyjne" i zapowiedział rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych na 26 stycznia 2020 roku ze względu na - jak podkreślał - notoryczne blokowanie przez Kongres jego projektów ustaw antykorupcyjnych.

Zdaniem obserwatorów konfrontacja na szczytach władzy może skutkować wzrostem niepokojów społecznych w kraju od kilku lat doświadczającym kolejnych skandali politycznych i korupcyjnych. Poparcie dla bezpartyjnego prezydenta zadeklarowali gubernatorzy stanów i armia.

Po raz pierwszy z pomysłem rozpisania przedterminowych wyborów Vizcarra wystąpił już w lipcu br. Zaproponował wtedy nie tylko przyspieszenie wyborów parlamentarnych, ale i skrócenie własnej kadencji, jako powód podając niezatwierdzenie przez parlament przedstawionych przez niego ustaw reformatorskich.

Vizcarra objął urząd prezydenta w marcu zeszłego roku po dymisji i skandalu z udziałem jego poprzednika Pedro Pablo Kuczynskiego. Był to ostatni akt kryzysu politycznego, jaki wywołało ujawnienie nielegalnych powiązań Kuczynskiego z brazylijskim koncernem budowlanym Odebrecht i przyjęciem od niego ok. 21 mln dolarów USA łapówek.

W środę w brazylijskiej Kurytybie zeznawać ma były menadżer Odebrechtu, który zgodnie z ugodą zawartą z prokuraturą ma podać nazwiska 71 beneficjentów łapówek koncernu w Peru. Wśród tych osób - jak pisze dpa - ma się znajdować kilku peruwiańskich parlamentarzystów.