Koniec Powstania – gorycz, żal, zdrada

  

Kapitulacja powstańczej Warszawy, nie zakończyła dramatu bohaterskiego miasta, jej obrońców i ludności cywilnej. Niemcy rozpoczęli systematyczne niszczenie i grabież stolicy. Wbrew wcześniejszym układom zarówno powstańcy jak i zwykli warszawiacy byli przez Niemców wywożeni do obozów koncentracyjnych i na przymusowe roboty do III Rzeszy.

W niedzielę 1 października 1944 roku powstańczy „Biuletyn Informacyjny” ogłosił specjalny komunikat, w którym można było przeczytać między innymi: „W związku z trudnym pod względem żywnościowym, sanitarnym i taktycznym położeniem walczącej już dwa miesiące Warszawy, polskie władze krajowe – dla zmniejszenia strat ludności cywilnej – przyjęły niemiecką propozycję ewakuowania z miasta ludności cywilnej oraz chorych i rannych”. Szczegółowe ustalenia mówiły, że w dniach 1–2 października, w godzinach od 5.00 rano do 19.00 wieczorem, obie strony zaprzestają ognia, a cywile mogą zabrać ze sobą rzeczy osobiste oraz żywność i pieszo opuścić miasto.

Dalsza walka nie ma szans

W pierwszym dniu obowiązywania układu tylko 8 tysięcy Warszawiaków opuszcza stolicę. Wielu z nich wolało te kilka godzin spokoju wykorzystać na poszukiwania swoich zaginionych bliskich. Według szacunków niemieckich w mieście przebywało w tym czasie jeszcze około 200–250 tysięcy mieszkańców. Po godzinie 19.00, a więc tuż po zakończeniu zawieszenia broni Niemcy rozpoczynają kolejny ostrzał Śródmieścia w rejonie ulicy Złotej i Alei Jerozolimskich. Są ranni i zabici. W tym samym dniu Komendant Główny Armii Krajowej,  gen. Tadeusz Bór-Komorowski poinformował  rząd polski w Londynie, o zamiarze podpisania kapitulacji, bo jak zaznaczał dalsza walka nie ma już żadnych szans na powodzenie. Jednocześnie „Bór” powołuje specjalną komisję do prowadzenia rokowań z Niemcami. Powstaje polski projekt takiej umowy, który ma stanowić podstawę do nadchodzących negocjacji. 2 października od rana, kiedy ponownie obowiązuje zawieszenie broni ewakuują się kolejni mieszkańcy Warszawy. Tego dnia stolicę opuszcza około 16 tysięcy mieszkańców. Powstańcza „Rzeczpospolita Polska” pisała, aby Warszawiacy, którzy mają jeszcze jakieś zapasy żywności, a nie są w stanie ich zabrać, dzielili się tymi, którzy nic nie mają. „Apelujemy gorąco do ich poczucia obywatelskiego – pisała powstańcza gazeta – lepiej przecież wspomóc rodaków niż niszczyć zapasy lub pozostawić je na łup żołnierzy niemieckich i ukraińskich, bądź też zwykłych rabusiów”.  W tym samym dniu, w godzinach rannych delegacja Komendy Głównej AK, kierowana przez płk. Kazimierza Iranek-Osmeckiego ps. „Jarecki”, spotkała się w okolicach barykady pod Politechniką z przedstawicielami niemieckimi. Następnie delegacja przewieziona zostaje do dziewiętnastowiecznego dworku Reicherów w Ożarowie Mazowieckim. Była to kwatera główna dowodzącego niemieckimi wojskami w Warszawie gen. Ericha von dem Bacha-Zelewskiego. Rozpoczęto rozmowy w sprawie zasad, na jakich strona polska skłonna jest podpisać kapitulację. Ostatecznie po wielogodzinnych rozmowach i zatwierdzeniu tekstu umowy przez gen. Bora-Komorowskiego, podpisany zostaje „Układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”. Ze strony Komendy Głównej AK podpisali go płk Kazimierz Iranek-Osmecki i ppłk Zygmunt Dobrowolski. Układ przewidywał przerwanie działań wojennych do godziny 21.00 czasu warszawskiego. Powołano specjalną komisję, która miała czuwać nad porządkiem w mieście i zadbać o bezpieczną ewakuację ludności cywilnej i powstańców.

Fałszywe układy

Układ z Niemcami zakładał, że żołnierze Armii Krajowej będą traktowani jak jeńcy wojenni. Szczegółowo mówił o tym punkt 5: „Z chwilą złożenia broni żołnierze AK korzystają ze wszystkich praw konwencji genewskiej z dnia 27 VII 1929, dotyczącej traktowania jeńców wojennych. Z takich samych uprawnień korzystają żołnierze AK, którzy dostali się do niewoli na terenie miasta Warszawy w toku walk od l VIII 1944 r.”. Mimo tego Niemcy nie zamierzali przestrzegać tych warunków i część powstańców zamiast do obozów jenieckich, trafiła do obozów pracy lub koncentracyjnych na przykład do Bergen-Belsen. Nie wszyscy zamierzali zaufać Niemcom, około 3,5 tysiąca powstańców opuściła Warszawę razem z ludnością cywilną, którą objął punkt 9 umowy: „W stosunku do ludności cywilnej, znajdującej się w okresie walk w mieście Warszawie, nie będzie stosowana odpowiedzialność zbiorowa. Nikt z osób, znajdujących się w okresie walki w Warszawie, nie będzie ścigany za wykonywanie w czasie walk działalności w organizacji władz administracji, sprawiedliwości, służby bezpieczeństwa, opieki publicznej, instytucji społecznych i charytatywnych ani za współudział w walkach i propagandzie wojennej. Członkowie wyżej wymienionych władz i organizacji nie będą ścigani też za działalność polityczną przed powstaniem”. Tutaj ponownie Niemcy nie dotrzymali umowy. Z około 500 tysięcy mieszkańców, zmuszonych do opuszczenia miasta od momentu wybuchu powstania, ponad 100 tysięcy trafiło na przymusowe roboty na terenie III Rzeszy, a kolejne do obozów koncentracyjnych.

Warszawa ma być zniszczona!

Niemcy zobowiązali się też zabezpieczyć pozostałe w mieście mienie. Tymczasem jeszcze w trakcie opuszczania go przez Polaków, rozpoczęło się systematyczne niszczenie i grabienie stolicy. „Po drodze widzieliśmy, jak Niemcy chodzą z płomieniem i palą domy od jednego do drugiego, po prostu szli i palili Warszawę. Warszawa nie tylko została zburzona, zbombardowana, ale oni palii, był rozkaz Hitlera, że z Warszawy nie zostanie ani jednego muru. Szliśmy na Dworzec Zachodni, gdzie pociąg miał nas zawieźć do Pruszkowa, do obozu” – wspominał jeden z powstańców Wiktor Abrahamer „Grom”. W ten sposób Niemcy realizowali wydany już na samym początku powstania rozkaz najwyższych władz III Rzeszy. Heinrich Himmler podczas jednego ze spotkań z wojskowymi tak relacjonował swoją rozmowę z Hitlerem tuż po wybuchu walk:  „Skończymy z tym w ciągu pięciu–sześciu tygodni. Wtedy jednak zostanie wymazana Warszawa, stolica, jądro, kwiat inteligencji ongiś 16–17 milionowego narodu Polaków […] Wtedy problem polski historycznie nie będzie już więcej problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy przyjdą po nas, a nawet dla nas samych […] Wydałem […] rozkaz, że Warszawa ma być doszczętnie zburzona”.

Szacuje się, że zniszczono około 70 procent budynków mieszkalnych i 90 procent przemysłowych i zabytkowych. Niemcy nie tylko palili i burzyli dom po domu, ale dokonywali systematycznej grabieży, wszystkiego co można było wywieźć ze stolicy, począwszy od dzieł sztuki, przez odzież i garnki, na przewodach telefonicznych skończywszy. Co ciekawe żołnierze niemieccy dostali zakaz zabierania przedmiotów zabytkowych, bowiem wszystko, co było dziedzictwem polskim miało zostać zniszczone. Według historyków Niemcy wywieźli z miasta 45 tysięcy wagonów zrabowanego mienia. W 2004 roku, ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński polecił oszacowanie strat wojennych Warszawy. Według wyliczeń warszawskich urzędników rachunek jaki powinniśmy za to wystawić Niemcom to ponad 45 miliardów dolarów!

Gorycz, żal, zdrada

We wtorek 3 października informacja o podpisaniu kapitulacji zaczęła docierać do mieszkańców i oddziałów powstańczych. Ludność cywilna zaczęła masowo opuszczać miasto. „Biuletyn Informacyjny” pisał: „Na tle zrujnowanych ulic miasta – olbrzymi też ruch wychodźczy przedstawia tragiczny widok. Odbywa się jedno z najbardziej wstrząsających wydarzeń w dziejach Warszawy. Składamy w tej straszliwej wojnie najcięższą, masową ofiarę – drugą ofiarę Warszawy”. Różne były reakcje powstańców – od goryczy porażki, przez poczucie zdrady przez sojuszników, aż do nadziei na lepsze jutro. Krystyna Jadwiga Bawarska „Rysia Rodan” tak wspominała moment kapitulacji:  „Przewidywaliśmy to, ale wiem, że przeżyli wszyscy to tragicznie, wszyscy. Chociaż byliśmy zmęczeni już tym, tą sytuacją. Każdy już marzył o normalnym życiu, ale mimo wszystko to było takie zaskakujące. To było straszne. No bo tutaj jednak liczyło się – może zupełnie niesłusznie – na to, że w pewnym sensie Powstanie skorzysta z pomocy Rosjan. Co zupełnie minęło się z naszymi oczekiwaniami. Co prawda tam na przyczółku czerniakowskim zginęło sporo żołnierzy, ale to już były takie sporadyczne działania. No niestety. Bardzo przeżyłam to, bardzo”.  Z kolei w odezwie Rady Jedności Narodowej zatytułowanej „Do Narodu Polskiego” można było przeczytać między innymi: „Potraktowano nas gorzej niż sprzymierzeńców Hitlera […] Sierpniowe powstanie warszawskie upada z powodu braku skutecznej pomocy upada w tej samej chwili, gdy nasza armia pomaga wyzwolić się Francji, Belgii i Holandii[…] Niech Bóg sprawiedliwy oceni straszliwą krzywdę, jaka Naród Polski spotyka, i niech wymierzy słuszną karę na jej sprawców”.

Nadzieja umiera ostatnia

Mimo zniszczenia miasta i przede wszystkim niewyobrażalnych strat ludzkich – 18 tysięcy poległych powstańców i 180 tysięcy zabitych cywilów – Warszawa zdołała się podnieść. Po wkroczeniu do stolicy 27 stycznia 1945 roku Armii Czerwonej, wkrótce zaczęła powracać ludność cywilna. Stało się tak jak tuż po kapitulacji pisały „Wiadomości Powstańcze”: „Nie wolno mówić >> żegnaj Warszawo <<. Z zaciśniętymi zębami, powstrzymując zbyt silne drżenie serca mówimy >> Warszawo do widzenia!<<”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tygodnik GP
Tagi

Wczytuję komentarze...

Ponad 30 protesty wyborcze w SN

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Do poniedziałkowego popołudnia do Sądu Najwyższego wpłynęły 34 protesty wyborcze - poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN. Jak przypomniał protesty te można wnosić do północy we wtorek, 22 października.

"Na miejscu w SN protest można złożyć jutro do godz. 16, zaś na poczcie nadać do północy, byleby była jutrzejsza data stempla pocztowego" - przekazał Michałowski.

Jak informował SN protesty przeciwko ważności wyborów do Sejmu i do Senatu wnosi się na piśmie w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia wyników wyborów przez PKW w Dzienniku Ustaw RP, a nadanie w tym terminie protestu w polskiej placówce pocztowej (Poczta Polska) jest równoznaczne z wniesieniem go do SN.

W proteście wyborczym należy sformułować konkretne zarzuty wskazujące, jakie przepisy Kodeksu wyborczego i w jaki sposób zostały naruszone albo jakie przestępstwo przeciwko wyborom zostało popełnione. "Wnoszący protest powinien w nim również przedstawić lub wskazać konkretne dowody, na których opiera swoje zarzuty" - informował SN.

Zespół prasowy SN podkreśla, że Kodeks wyborczy ustala pisemną formę wniesienia protestu, nie jest zatem możliwe wniesienie go w innej formie, czyli na przykład w postaci elektronicznej. Protesty wniesione za pośrednictwem poczty elektronicznej nie będą rozpoznawane.

Protest przeciwko wyborom w okręgu wyborczym lub przeciwko wyborowi posła lub senatora może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborczym w jednym z obwodów głosowania na obszarze danego okręgu wyborczego.

Rozpatrywanie protestów wyborczych należy do kompetencji nowo utworzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

Wśród 34 protestów, które dotychczas złożono do SN, w poniedziałek poinformowano o dwóch złożonych przez PiS dotyczących dwóch okręgów w wyborach do Senatu: nr 75 (Katowice, obejmującym miasta Tychy i Mysłowice oraz powiat bieruńsko-lędziński) i nr 100 (Koszalin). W ramach protestów wnioskodawca złożył wnioski o oględziny kart wyborczych na rozprawie, porównanie kart wyborczych z protokołami poszczególnych komisji wyborczych, ponowne przeliczenie głosów na rozprawie oraz o umożliwienie wnioskodawcy wypowiedzenia się na rozprawie - w szczególności, co do kart do głosowania, które zostały zakwalifikowane jako głosy nieważne.

Rzecznik prasowy SN sędzia Michał Laskowski ocenił w mediach, iż w przypadku wyborów do Senatu dwa kwestionowane mandaty mają "kapitalne znaczenie dla większości". Tymczasem w okręgu senackim nr 100 różnica między kandydatami wyniosła 320 głosów przy ponad 136 tys. wszystkich oddanych głosów, a w okręgu nr 75 różnica wyniosła 2 tys. 349 głosów na ponad 129 tys. oddanych głosów. W okręgu nr 100 głosów nieważnych było 3 tys. 344, a w okręgu nr 75 liczba głosów nieważnych wyniosła 3 tys. 749.

Zgodnie z procedurą SN zwrócił się już do PKW i okręgowych komisji w Koszalinie i Katowicach o wyjaśnienia i materiały w tej sprawie; SN zwrócił się także do Prokuratora Generalnego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl