Policjanci użyli gazu łzawiącego, armatek wodnych i ostrej amunicji. Największa demonstracja odbyła się w Bagdadzie, a kilka mniejszych w różnych miejscach kraju.

Według rządowego komunikatu i rzecznika ministerstwa zdrowia wśród rannych jest 40 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Winą za użycie siły komunikat obciążył „grupy podżegaczy zamieszek”, dodając, że władzom chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa pokojowych protestów. Informując o śmierci jednej osoby, nie ujawnił, gdzie do tego doszło.

W Bagdadzie policja zaczęła strzelać w powietrze, gdy około 3 tys. ludzi próbowało sforsować most prowadzący do ufortyfikowanej Zielonej Strefy, gdzie mieszczą się instytucje rządowe i ambasady obcych państw. Reporter Reutera widział tam kilka osób z zalanymi krwią twarzami i odwożące rannych karetki pogotowia.

Blokujące ulice siły bezpieczeństwa starały się rozproszyć tłum granatami hukowymi i armatkami wodnymi. Ludzie jednak nie ustępowali i wtedy policja otwarła ogień.

W Iraku od dłuższego czasu utrzymuje się społeczne napięcie wywołane brakiem miejsc pracy oraz nieregularnymi dostawami prądu i wody pitnej. Polityków i władze obwinia się o chroniczną korupcję, blokującą odbudowę kraju po latach konfliktów religijnych i niszczycielskiej wojnie, w której pokonano Państwo Islamskie.

- To nie jest rząd, to zbieranina partii i zbrojnych czered, które zniszczyły Irak

- powiedział Reuterowi jeden z demonstrantów. Nie chciał ujawnić swej tożsamości w obawie przed represjami.