Kornel Morawiecki, działacz opozycji demokratycznej w PRL, przywódca Solidarności Walczącej, marszałek senior Sejmu VIII kadencji, ojciec premiera Mateusza Morawieckiego, zmarł dziś w wieku 78 lat.

W Telewizji Republika wyemitowane zostało specjalne wydanie programu redaktor Katarzyny Gójskiej "W Punkt". Temat mógł być tylko jeden - było to wspomnienie Kornela Morawieckiego.

"Kornel był twardy wobec silnych i zawsze przyjazny wobec słabszych i mniej znaczących. Jednocześnie zadziorny, oddzielny, nieustępliwy, kiedy miał przekonanie, że występuje w słusznej sprawie. To właśnie widzieliśmy w Sejmie. Kornel mówił językiem nie tym, który jest dziś sztucznie narzucany. Mówił tym językiem, jakim zawsze rozmawiał i jaki uznawał za pozwalający mówić prawdę. Widać charakter tej bardzo szczególnej osoby, wraz z którą kończy się pewna epoka"

- mówił dziennikarz "Gazety Polskiej" Piotr Lisiewicz.

Z kolei działacz opozycji demokratycznej i niepodległościowej w czasach PRL, a także przewodniczący warszawskiego Klubu Gazety Polskiej Adam Borowski podkreślił, że Kornela Morawieckiego przez lata spychano na margines - właśnie ze względu na to, jakie poglądy głosił.

"Przez całe dziesięciolecia on był marginalizowany. Napawało mnie to smutkiem. On próbował startować w różnych wyborach i nie udawało mu się wchodzić, bo nie miał dobrego zaplecza organizacyjnego. Ludzie się rozpierzchli, jak choćby Grzegorz Schetyna, który był członkiem "Solidarności Walczącej". Kornel, jak był przekonany do jakiejś słuszności, to trwał przy tym zdaniu. Od 1968 roku trwał na posterunku walki o niepodległość. Był przeciwko umowie Okrągłego Stołu, od początku widział, że oddajemy swoje szanse w ręce postkomunistów, którzy utworzyli absolutnie oligarchiczne państwo. Tacy ludzie, jak Kornel, musieli być przez nich zepchnięci na margines"

- mówił.