Na drugim miejscu znalazła się Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPOe) z najgorszym w swojej historii wynikiem 21,5 proc., a na trzecim - wcześniejszy koalicjant chadeckiej OeVP, prawicowo-populistyczna Austriacka Partia Wolności (FPOe), która po ostatnich skandalach zdobyła jedynie 17,3 proc. głosów.

Zieloni otrzymali 12,4 proc. głosów, a liberalna, probiznesowa NEOS - 7,8 proc. Niewielka socjalno-liberalna partia TERAZ - Lista Pilza z wynikiem 1,9 proc. nie przekroczyła 4-procentowego progu wyborczego.

Wyniki te nie uwzględniają głosów oddanych listownie, które zostaną policzone w poniedziałek lub nawet dopiero w czwartek.

Frekwencja wyniosła 60,6 proc., ale według sondaży po uwzględnieniu około miliona wyborców, którzy głosowali listownie, będzie znacznie wyższa - około 75 proc.

Koalicja rządowa OeVP i FPOe rozpadła się w maju z powodu afery taśmowej z Ibizy, która skompromitowała polityków tego drugiego ugrupowania. Na opublikowanych na tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego nagraniach ówczesny szef partii i wicekanclerz Heinz-Christian Strache obiecuje rzekomej bratanicy rosyjskiego oligarchy, że jeśli odkupi austriacki dziennik "Kronen Zeitung" i kampanią na jego łamach zapewni FPOe pierwsze miejsce w wyborach, uzyska możliwość dalszych inwestycji kapitałowych w Austrii.

Po ujawnieniu skandalu "Ibizagate" Kurz, wówczas kanclerz, ogłosił koniec koalicji z FPOe. Wkrótce potem austriacki parlament przegłosował wotum nieufności dla rządu Kurza - był to pierwszy taki przypadek w powojennej historii Austrii. Od tamtego czasu krajem rządzi gabinet tymczasowy z bezpartyjną Brigitte Bierlein na czele.