Podopieczni trenera Dariusza Żurawia zrealizowali tę część swojego planu już do przerwy, choć do rywale pierwsi mieli dobre okazje. Nie wykorzystali ich Przemysław Wiśniewski i Kamil Zapolnik. Więcej szczęścia miał „Kolejorz”. Po uderzeniu Kamila Jóźwiaka piłka odbiła się od Wiśniewskiego i wpadła do siatki gospodarzy. Poznaniacy poszli za ciosem i Jóźwiak z bliska zmusił bramkarza Górnika do dużego wysiłku. Ekipa trenera Marcina Brosza odpowiedziała akcją Erika Janzy i Jesusa Jimeneza – ten pierwszy dośrodkował z lewej strony na pole karne, a Hiszpan głową wyrównał. Chwilę później sytuacji sam na sam z poznańskim bramkarzem nie wykorzystał Igor Angulo. Przed przerwą ponownie na prowadzenie wyszli goście. Szybką kontrę precyzyjnym uderzeniem przy słupku zwieńczył Tymoteusz Puchacz.

Lech pokonał Górnika w Zabrzu

Miejscowi kibice liczyli zapewne na frontalny atak gospodarzy od początku drugiej połowy i w 53. minucie mógł ucieszyć Zapolnik, który z bliska nie trafił do pustej bramki. Lechici nie myśleli wyłącznie o obronie korzystnego wyniku i próbowali jeszcze raz rozmontować defensywę rywali. Trener Brosz intensywnie mobilizował przy linii bocznej swoich piłkarzy do natarcia. W miarę upływu czasu przewaga zabrzan rosła. Nie potrafili jednak zagrozić bramce Lecha, a w dodatku trzy minuty przed końcem z boiska musiał zejść ich kontuzjowany stoper Paweł Bochniewicz. Ponieważ limit zmian został wyczerpany, gospodarze musieli sobie radzić w osłabieniu. Wykorzystali to w doliczonym czasie przyjezdni. Kilka razy „zamieszali” w polu karnym, wreszcie z metra do pustej bramki trafił Christian Gytkjaer. Górnik przegrał pierwszy „domowy” mecz w sezonie.

                       

Górnik Zabrze - Lech Poznań 1:3 (1:2)

Bramki: 0:1 Kamil Jóźwiak (24), 1:1 Jesus Jimenez (39-głową), 1:2 Tymoteusz Puchacz (43), 1:3 Christian Gytkjaer (90+4)

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 15 662.