Scenariusz „Obywatela Jonesa”, obrazu nagrodzonego w ubiegłą sobotę prestiżowymi Złotymi Lwami, nagrodą dla najlepszego filmu 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, był jednym z wielu historycznych projektów zaproponowanych Agnieszce Holland. Reżyserka takich dzieł, jak m.in. nominowanych do Oscara filmów „W ciemności”, „Europa Europa” i „Gorzkie żniwa”, skrypt historii o walijskim dziennikarzu, który odkrył prawdę o Wielkim Głodzie, otrzymała od Andrei Chalupy. Ceniona amerykańska dziennikarka i scenarzystka zainspirowała się historią własnego dziadka, Olexjia Keisa, któremu udało się przetrwać Hołodomor oraz późniejsze lata stalinizmu. Po drugiej wojnie światowej dziadek Chalupy uciekł z Rosji wraz z żoną i miałym synkiem; przed śmiercią zaś, w wieku 83 lat, spisał swoje wspomnienia, ukazując – jak podkreśla Chalupa – „prawdziwe oblicze tego, co George Orwell opisał alegorycznie w Folwarku zwierzęcym”. Jego wnuczka, w hołdzie dla dziadka oraz wszystkich pozostałych ofiar sowieckiej modernizacji, postanowiła przenieść historię Garetha Jonesa na wielki ekran.

Agnieszka Holland podkreśla, że w tej historii zainteresował ją zarówno wymiar polityczny, jak i osobisty.

Gdy Jones naświetlił okropieństwa dokonywane w imieniu reżimu Stalina, nikt nie chciał słuchać prawdy. Ani w Wielkiej Brytanii, ani na świecie. Nie było to po prostu w niczyim interesie

- mówi polska reżyserka.

W tym sensie prawda o Hołodomorze była fałszowana równie mocno jak prawda o późniejszym Holocauście, także przez skorumpowany moralnie świat Zachodu. Wiedzieliśmy w trakcie zdjęć, że opowiadamy historię ważną i ponadczasową, ale dopiero po czasie zorientowałam się, jak aktualny jest Obywatel Jones w 2019 roku, w czasach fake newsów, alternatywnych rzeczywistości, sprzedajnych mediów, tchórzliwych rządów i ludzkiego tumiwisizmu. Dzisiaj musimy opowiadać o ludziach pokroju Garetha Jonesa, zwłaszcza gdy na Ukrainie trwa wojna wywołana przez spadkobierców Stalina, a cała Europa boryka się z tysiącami wewnętrznych i zewnętrznych zagrożeń, przez co nie potrafi się zjednoczyć we wspólnych wartościach

- tłumaczy Agnieszka Holland. „Musimy opowiadać takie historie, ponieważ na każdym rogu mamy tłumy skorumpowanych konformistów i egoistów, natomiast brakuje nam dzisiaj Garethów Jonesów i George’ów Orwellów”. 


"Obywatel Jones" od 25 października w kinach.