Trybunał Konstytucyjny zajął stanowisko w sprawie śmierci w 2017 roku w klinice w Szwajcarii znanego włoskiego didżeja Fabo, czyli Fabiano Antonianiego, który był całkowicie sparaliżowany i niewidomy w rezultacie wypadku samochodowego. Mężczyzna przykuty do łóżka przez lata walczył o prawo do śmierci i wystosował specjalny apel do prezydenta Sergio Mattarelli o legalizację eutanazji.

Na życzenie DJ Fabo i za zgodą jego najbliższych do szwajcarskiej kliniki zawiózł go włoski działacz partii Radykałowie Marco Cappato, który od lat walczy o zalegalizowanie eutanazji. Gdy pomógł 40-letniemu muzykowi umrzeć, we Włoszech postawiono mu prokuratorskie zarzuty na podstawie paragrafu, na mocy którego za pomoc i nakłanianie do samobójstwa grozi do 12 lat więzienia.

Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że w przypadkach takich jak Antonianiego pomoc w samobójstwie jest dozwolona, i stwierdził, że czynu takiego nie należy uważać za karalny w określonych warunkach. Za takie uznano przypadek osoby nieodwracalnie chorej, ale „w pełni zdolnej do podjęcia wolnej i świadomej decyzji”, podtrzymywanej przy życiu i stan, który jest „źródłem cierpienia fizycznego i psychicznego”.

Jednocześnie Trybunał orzekł, że niezbędna jest inicjatywa ustawodawcza, by rozwiązać tę kwestię. Stwierdzono zarazem, że należy „uniknąć ryzyka nadużyć wobec osób szczególnie bezbronnych”.

Stowarzyszenie włoskich lekarzy katolickich ogłosiło, że co najmniej 4 tys. jego członków gotowych jest podjąć działania na rzecz sprzeciwu sumienia.

Cappato zaś, komentując orzeczenie, oświadczył: "Od dzisiaj we Włoszech jesteśmy wszyscy bardziej wolni, także ci, którzy są innego zdania".

Pomogłem Fabiano, bo uznałem to za mój obowiązek. Trybunał wyjaśnił, że on także miał swoje konstytucyjne prawo do tego, by nie doświadczać okrutnych cierpień.
- dodał polityk.