Rozbudowa Portu Zewnętrznego w Gdyni z poparciem Sejmu. Projekt budowy obiektu szansą na rozwój regionu

Zdjęcie ilustracyjne

  

Niedawno przegłosowane przez Sejm ustawy są niezwykle ważne dla polskiej gospodarki morskiej, regionu oraz miasta Gdynia. Dynamika wzrostu przeładunków w polskich portach morskich jednoznacznie pokazuje, że należy inwestować w rozwój infrastruktury.

W Porcie Gdynia odnotowano wzrost skonteneryzowanych przeładunków na poziomie 14 proc. w pierwszym półroczu 2019 r. w stosunku do analogicznego okresu 2018 r. Brak wolnych terenów dla dalszego rozwoju portu stał się olbrzymim problemem, dlatego Zarząd Morskiego Portu Gdynia SA zdecydował o realizacji zadania na miarę dokonań inżyniera Tadeusza Wendy, budowniczego gdyńskiego portu w latach 20. XX w. Na sztucznym lądzie, w oparciu o istniejące nabrzeża: Śląskie i Szwedzkie, ma powstać głębokowodny Port Zewnętrzny, wychodzący ponad obecny falochron ochronny, zwiększając powierzchnię portu o 180 ha oraz zdolności przeładunkowe o 2,5 mln TEU.

Projekt budowy obiektu wychodzącego w morze jest jedyną szansą nie tylko na dynamiczny rozwój portu, ale także na utrzymanie jego zdolności konkurencyjnej oraz wysokiej pozycji na rynku usług portowych w regionie Morza Bałtyckiego.

Skróci się czas rozładunku i załadunku towarów

Rozwój portów jest nieodłącznie związany z infrastrukturą drogową i kolejową na i przy terenach portowych. 24 czerwca doszło do zawarcia umowy wartej 1,5 mld zł na projekt „Poprawa infrastruktury kolejowego dostępu do Portu Gdynia”, z czego 600 mln zł pochodzi ze środków unijnych. Dzięki jednej z największych inwestycji z Krajowego Programu Kolejowego polskie porty będą w stanie zwiększyć swój potencjał dzięki obsłudze znacznie dłuższych pociągów. Czas rozładunków i załadunków skróci się od kilku do kilkudziesięciu minut. Jednocześnie wzrośnie konkurencyjność portów ze względu na zwiększoną liczbę przyjmowanych i odprawianych ładunków. Kolej zyska na atrakcyjności względem innych środków transportu, a gospodarka kraju będzie rozwijać się jeszcze prężniej, generując przychody do budżetu centralnego i stymulując rozwój regionu.

Nowe prawo pobudzi rozwój portu

Kolejne etapy inwestycji nie mogłyby się odbyć bez wsparcia legislacyjnego w kwestiach portowych. 19 lipca Sejm  RP uchwalił nowelizację ustawy o portach i przystaniach morskich, dając zielone światło do budowy Drogi Czerwonej, która będzie finansowana z środków centralnych. To ogromny krok milowy na drodze do jednej z największych inwestycji Portu Gdynia. Jednym z założeń ustawy jest wprowadzenie możliwości uregulowania statusu dróg prowadzących do portów, których funkcją jest działalność o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Dodatkowo nowela dostosowuje polskie prawo do wymogów unijnych. Nastąpi także rozszerzenie m.in. kompetencji administracji morskiej ministra w obszarze kontroli nad obrotem nieruchomościami położonymi na terenie portów morskich.

Najważniejsza jednak ustawa dla Portu Gdynia w sprawie realizacji kluczowego dla rozwoju portu jak i gospodarki regionu projektu dotyczy bezpośrednio budowy portów zewnętrznych. 9 sierpnia Sejm przyjął specustawę o inwestycjach w zakresie budowy portów zewnętrznych. Ma ona na celu wprowadzenie ułatwień, umożliwiających sprawną realizację projektów rozbudowy portów morskich. Dotyczy ona tzw. portów o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej, tj. portów w Gdyni, Gdańsku oraz zespołu portów Szczecin-Świnoujście, będących z ponad 95-proc. udziałem Skarbu Państwa. Ustawa ma wspomóc pełne wykorzystanie potencjału przeładunkowego Portu Gdynia.

– W zeszłym roku porty polskie przyniosły 40 mld zł zysku. To ogromny zastrzyk do naszego budżetu, w związku z tym nie możemy się zatrzymać nawet na chwilę, aby nie rozwijać portów. Na tę okoliczność została przygotowana specjalna specustawa dotycząca rozbudowy portów: w Gdańsku (jako rozbudowa Portu Centralnego), w Gdyni (budowa Portu Zewnętrznego) i w Świnoujściu (budowa terminala kontenerowego)

– zaznaczył Marek Gróbarczyk, ,minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Największa inwestycja w nowożytnej historii Portu Gdynia

Ustawa ma kluczowe znaczenie dla tempa i sprawności realizacji inwestycji, szczególnie w sytuacji braku niezagospodarowanych terenów wewnątrz portowych, co ma miejsce szczególnie w porcie gdyńskim. Specustawa dotycząca budowy portów zewnętrznych usprawni realizację przełomowych inwestycji w polskich portach. Minister wyjaśniał, że projekt nowych przepisów, który został przygotowany w resorcie gospodarki morskiej, wprowadza ułatwienia proceduralne usprawniające budowę portów zewnętrznych w ramach rozbudowy portów o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Według szacunków resortu bez nowej ustawy proces przygotowania inwestycji trwałby 7 lat, ale dzięki ustawie zostanie on skrócony do 3–4 lat.

– Projekt budowy Portu Zewnętrznego to największa inwestycja w nowożytnej historii Portu Gdynia, której celem jest zwiększenie możliwości przeładunkowych oraz wzmocnienie pozycji konkurencyjnej Portu Gdynia w regionie Morza Bałtyckiego

– podkreśla Adam Meller, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia S.A.

– Musimy stale inwestować i tworzyć taką infrastrukturę portową, która zaspokoi wymagania armatorów i poszczególnych terminali. Cieszymy się, że dostaliśmy zielone światło dla realizacji niezbędnych inwestycji dla rozwoju portu, aby mógł konkurować na Bałtyku i stać się portem docelowym dla statków z najdalszych zakątków świata – dodaje.

Kolejnym etapem było uzyskanie doradztwa prawnego, ekonomiczno-finansowego oraz technicznego w sprawie realizacji inwestycji. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju RP we współpracy z Zarządem Morskiego Portu Gdynia SA ogłosiło przetarg na świadczenie doradztwa prawnego, ekonomiczno-finansowego oraz technicznego dla realizacji projektu pn. „Budowa Portu Zewnętrznego w Porcie Gdynia”.

Zarząd Morskiego Portu Gdynia zamierza zrealizować ten projekt w formule PPP (partnerstwa publiczno-prywatnego), jeżeli doradca w ramach prac wykaże, a następnie wybrany partner potwierdzi w ofercie najkorzystniejszy stosunek korzyści do kosztów.

– Przyjęcie ustawy o portach zewnętrznych należy postrzegać w kontekście ambitnych planów inwestycyjnych Portu Gdynia, obsługującego coraz większe wolumeny ładunków. Wprowadzenie ułatwień proceduralnych przyspieszających budowę portów zewnętrznych jest szczególnie korzystne w sytuacji braku wolnych terenów rozwojowych w ich granicach administracyjnych portu. Realizacja projektu Portu Zewnętrznego w Gdyni ma służyć zarówno podniesieniu jego zdolności konkurencyjnej, zwiększając potencjał przeładunkowy i umożliwiając obsługę wielkich statków oceanicznych, jak i pozycji na bałtyckim rynku usług portowych – komentuje prof. UG, dr hab. Hanna Klimek z Instytutu Transportu i Handlu Morskiego.

Konkurencja na Bałtyku

– Coroczne rekordy przeładunkowe, a także brak możliwości rozbudowy wewnątrz portu pokazują, że  Port Zewnętrzny jest kluczem do sukcesu. Ustawa o inwestycjach w zakresie budowy Portów Zewnętrznych pozwoli na  dynamiczny rozwój Portu Gdynia i wykorzystania jego ogromnego potencjału. Cieszymy się, że dostaliśmy zielone światło dla realizacji niezbędnych inwestycji dla rozwoju Portu, aby mógł konkurować na Bałtyku i stać się portem docelowym dla statków z najdalszych zakątków świata

– komentuje Adam Meller, prezes ZMPG S.A.

Nowa obrotnica, pogłębienie basenów portowych i podejścia do 16,5 metra oraz budowa Portu Zewnętrznego to najbliższa przyszłość gdyńskiego portu, który ze względu na brak wolnych terenów dosłownie i w przenośni musi wyjść w morze. Dzieło rozpoczęte przez inżyniera Tadeusza Wendę ma dzisiaj swoich godnych kontynuatorów, którzy podjęli zadanie tworzenia nowej tkanki portowej. Najwyższa jakość zarządzania i stale rosnąca liczba obsługiwanych ładunków to wyraźny sygnał, że Port Gdynia jest na dobrej drodze wzrostu gospodarczego, najlepiej wykorzystuje potencjał regionu Morza Bałtyckiego, a co najważniejsze robi to z duchem zrównoważonego rozwoju w idei green port.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Lisiewicz: Gangster ps. „Szydło” namierzony, ale co z „Adamsem”? Bertold Kittel na tropie!

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

  

- Ten reportaż w programie „Superwizjer” w TVN przejdzie do historii polskiego dziennikarstwa. Ekipa Bertolda Kittela po kilkunastu minutach pokazywania morderstw, pobić oraz nazistowskich imprez, ogłasza: „Dokumentując działalność Olgierda L. i jego żołnierzy docieramy do pochodzącego z 2017 roku nagrania ze spotkania przestępców z urzędującą premier Beatą Szydło” Uściślijmy, że reporterzy TVN „docierają” do filmiku za pomocą…. Facebooka, gdzie umieścił go jeden z członków grupy motocyklowej. Motocykliści ci – jak dowodzi TVN, gangsterzy - w 2017 r. pomagali ofiarom koszmarnej wichury w miejscowości Rytel. Tam też pojawiła się pani premier, ściskając ręce wolontariuszom, pomagającym potrzebującym. Tak wyglądało owo kilkusekundowe „spotkanie” z gangsterami – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.

Co ciekawe, ówczesne relacje antyrządowych mediów były przychylne dla motocyklistów i rzecz jasna nieprzychylne dla rządu. Portal NaTemat.pl Tomasza Lisa pisał entuzjastycznie: „Mieszkańcy, sołtys, strażacy i motocykliści z całego kraju oddają krew”. Motocykliści byli OK, niedobry miał być rząd, który pomagał za słabo i nieudolnie.

Swoją drogą „Szydło” to idealna ksywa dla gangstera wyćwiczonego w posługiwaniu się nożem. Taka w sam raz pasująca do bandyckiego poczucia humoru. Może dlatego dziennikarze TVN uznali, że ich reportaż uznany zostanie za poważny i wiarygodny?

Pasek dyrektora i tył sutanny księdza

Wartość poznawcza reportażu TVN jest nie do przecenienia. Oto dzięki „Superwizjerowi” cała Polska mogła dowiedzieć się wczoraj, jak wygląda pasek od spodni dyrektora Muzeum II Wojny Światowej Karola Nawrockiego oraz tył czarnej sutanny salezjanina, księdza Jarosława Wąsowicza!

Od paru miesięcy dochodziły do mnie sygnały, że Bertold Kittel szykuje reportaż demaskujący kibiców Lechii Gdańsk. Jak twierdzą niektórzy, początkowo miał on służyć głównie atakowi na dyrektora muzeum, o które trwał publiczny spór.

Okoliczności zbierania materiału zakrawały na groteskę. Oto do salezjanina, księdza Jarosława Wąsowicza, organizatora pielgrzymek kibiców na Jasną Górę, Bertold Kittel (na oko osobiście) podszedł znienacka w lipcu w… Wilnie, gdzie ksiądz pielgrzymował do Ostrej Bramy. Miał plecak, ubrany był w czapkę z daszkiem i ciemne okulary. Zapytał księdza, czy zna wymienionego z nazwiska kibica Lechii Gdańsk, według TVN - przestępcę. Ksiądz nazwiska nie zna, więc dopytuje się: - To kibic jakiś, tak? Osobiście go nie znam.

Z kolei dr Karolowi Nawrockiemu pytania zadał podobne pytanie podczas naukowej konferencji.

- To proszę mi przypomnieć, kto to jest?

– odpowiedział dyrektor.

Nazwisko pada jeszcze raz.

- Tak jak pan rzucił, to nie…

– zastanawia się zaskoczony Nawrocki.

Obaj panowie są osobami publicznymi, dziennikarze mają ich telefony, umówienie się z nimi na rozmowę nie jest żadnym kłopotem. Obaj od wielu lat kibicują gdańskiej Lechii i z tonu ich wypowiedzi wynika, że trochę wstydzą się, iż nie kojarzą osoby, które ma być ważnym kibicem według dziennikarza. Jeszcze ktoś pomyśli, że zadzierają nosa…

W reportażu TVN zamiast twarzy pokazany zostanie pasek od spodni dyrektora i tył sutanny księdza, co ma być sugestią, że informacje zostały pozyskane w jakichś tajemniczych okolicznościach. Może wstydzą się swoich związków z kibolami? – ma zrozumieć widz.

Otóż obaj „podejrzani” wcześniej złożyli już obszerne wyjaśnienia na temat owych niebezpiecznych związków. Mam je w domu na półce. Ksiądz Jarosław Wąsowicz, jednocześnie historyk, jako osobnik szczególnie niebezpieczny najpierw złożył zeznania na ponad 300 stron i wydał je w książce zatytułowanej „Biało-zielona Solidarność”. Później wspólne zeznania obu historyków znalazły się w liczącej 220 stron książce „Wielka Lechia moich marzeń”.

Jak kibol „Adams” pisał wstęp do książki ks. Wąsowicza

Księdza ma obciążać zdjęcie. Nienowe, wielokrotnie publikowane przez Gazetę Wyborczą. Oto po pogrzebie „Łupaszki”, w miejscu publicznym, do popularnego księdza podeszła grupa kibiców Lechii, by zrobić sobie z nim zdjęcie. Zdaniem GW i TVN jeden z nich to gangster. I to koniec dowodów na niebezpieczne związki księdza.

A może jednak nie koniec? Na księdza jest jeszcze jeden hak. Wstęp do jego książki napisał znany na Lechii kibol o ksywie „Adams”. Kim jest „Adams”? O tym za chwilę.

Z kolei dyrektor Nawrocki upamiętniając polskich bohaterów współpracuje z szanowanym powszechnie kibicem Lechii „Milanem”, za komuny zaangażowanym w działalność podziemną. A „Milan” zna z trybun Lechii wspomnianego przestępcę, którego nie znają ksiądz ani dyrektor. I to znów koniec dowodów.

Gdybym był Bertoldem Kittelem, to dalej pociągnąłbym to śledztwo. Mój tekst brzmiałby mniej więcej tak:

„Bóg, Honor, Ojczyzna” – taki napis widnieje na szaliku Lechii Gdańsk zawieszonym na szyi kibola o ksywie „Adams”. „Adams” na zdjęciu, do którego dotarłem, odwiedza w szpitalu lidera kiboli Lechii. „Adams” to także znajomy wspomnianego kibola „Milana”.

Wszystkie napisane powyżej słowa są prawdą. To teraz ujawnię tajemnicę, która wstrząśnie polską polityką: „Adams” to Paweł Adamowicz. Oczywiście kilkanaście lat przed tym, jak zaczął chodzić na Parady Równości. Dodajmy, że „Milan” zna także prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Prawdziwa ośmiornica!

Wyjaśniam, że do kompromitującego według standardów TVN zdjęcia „Adamsa” nie dotarłem na Facebooku, ale bardziej wyrafinowaną techniką, bo w książce ks. Jarosława Wąsowicza „Biało-zielona Solidarność”. Paweł Adamowicz napisał też do niej wstęp. Bo wtedy był nie tylko wieloletnim kibicem Lechii, ale i umiarkowanym prawicowcem. Prehistoria…

Kolejny wątek śledztwa: Tusk i „Makaron”

Paweł Adamowicz był kibicem Lechii, i to szanowanym, naprawdę. Donald Tusk szanowany był niespecjalnie, kibicował poza lożą VIP dużo dawniej, ale niewątpliwie znał cały szereg postaci, których według TVN znać nie wypada. Choćby „Makarona”. A jak znał „Makarona”, to przecież odpowiada za wszystkie zadymy z udziałem „Makarona”. Nieprawdaż, redaktorzy z TVN?

Reportaż „Superwizjera” robił wrażenie, jakby jego autorzy postanowili pobić rekord świata w ilości wypowiedzi osób odwróconych tyłem oraz mających zmieniony głos. Nie potrafię ocenić wartości reportażu, gdy chodzi o pierwszą część – opis środowisk przestępczych. Być może jest on prawdziwy, być może podkoloryzowany na potrzeby politycznej puenty. Nie wiem.

Ale właśnie polityczne manipulacje spowodują, że nie zostanie uznany za wiarygodny. Dla porządku: nikt z dziennikarzy nie kwestionował specjalnie wiarygodności ustaleń innego dziennikarza tej stacji, dotyczących działalności bojówki Sharksów w Wiśle Kraków. Bo z tamtego reportażu nie wyzierała tak jaskrawa manipulacja.

Ubekistan kontra Lechia Gdańsk. Dogrywka po ponad 30 latach

O co chodzi więc Bertoldowi Kittelowi? O to, co zawsze, albo prawie zawsze: o walkę z niepodległościowym, antykomunistycznym obozem w Polsce.

Kibice Lechii Gdańsk w latach 80. dzielnie walczyli z komuną. Paweł Adamowicz pisał o takich jak „Milan” pięknie: „Cieszę się, że ksiądz Jarosław Wąsowicz wykonał tytaniczną pracę, która pozwoliła wykazać, że Solidarność niosła również biało-zielone sztandary. Można powiedzieć, że >>przywrócił do życia<< bohaterów, którzy walczyli o wolność najlepiej jak potrafili – na gdańskiej ulicy (…) tak samo jak Amerykanie uwiarygodnili >>Sprawę honoru<<, tak ksiądz Wąsowicz daje świadectwo biało-zielonej Solidarności”.

Nie jest przypadkiem, że telewizję, która atakuje dziś znów kibiców Lechii Gdańsk, zakładał człowiek, który według Jerzego Urbana nadawał się do ocieplania wizerunku ZOMO. Nie jest przypadkiem, że zostają zaatakowani przez tę stację kibice klubu, który organizuje jedne z najpiękniejszych antykomunistycznych opraw. To po prostu dogrywka starej wojny z kibicami Lechii – wrogami komuny i postkomuny.

To dlatego reporterzy TVN nie chcą zrozumieć, że kibiców w większych miastach jest po kilkadziesiąt tysięcy i reprezentują cały przekrój społeczeństwa. Jak na każdą tak dużą społeczność, oddziałują na nią siły dobra i zła. W dobrym kierunku oddziałuje na nie niewątpliwie ksiądz, organizujący pielgrzymki kibiców i historyk, wraz z kibicami zabiegający o pamięć o bohaterach. W złym kierunku ciągną kibiców różne osoby dopuszczające się przestępstw. Takie trudne do pojęcia?

I jeszcze coś na puentę, dla odmiany na wesoło. Częścią programu Kittela są zwyczajowe pogadanki w studiu, w których tłumaczone jest ludowi, co autor chciał powiedzieć oraz dlaczego lud ma się bać. Tym razem Bertold Kittel wygłosił kwestię następującą:

Z jakichś powodów mamy tutaj obecność bardzo bliską świata polityki, oni szukają kontaktów z ludźmi z takich normalnych, powiedzmy, organizacji, powiedzmy cywilnych, czyli ludzi, którzy są urzędnikami, ludzi, którzy są politykami, tego nie było wcześniej, może panowie mogą mnie wyprowadzić z błędu, żeby na przykład >>Bolo<<, czy >>Pershing<< był na zdjęciach z politykami z pierwszych stron gazet”.

Jeśli Kittel nie wie, kto zakładał w Polsce przestępczość, niech zapyta swoich szefów. Może przypadkiem oni coś wiedzą na ten temat?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl