Nie milkną echa skandalicznego "happeningu" kandydatki Koalicji Obywatelskiej do Sejmu, Klaudii Jachiry. Zamieściła ona kilka dni temu na Twitterze zdjęcia z piątkowego Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, w którym wzięła udział. Wśród nich jest zdjęcie wykonane przed pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, który znajduje się w okolicach Sejmu. Na zdjęciu jest Jachira oraz dwie młode osoby, które trzymają transparent z napisem: "Bób, Hummus, Włoszczyzna, Vege" a w tle widać fragment pomnika z napisem "Bóg Honor Ojczyzna".

Wybryk kandydatki oburzył środowiska kombatanckie, o czym podczas niedawnego briefingu prasowego mówił szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jan Józef Kasprzyk. Padł również wówczas apel do Grzegorza Schetyny o skreślenie Klaudii Jachiry z list Koalicji Obywatelskiej. Także w samej KO zdania wobec "happeningu" są podzielone i nie brakuje krytyków ekscesów Jachiry. Sam Schetyna twierdzi jednak, że kandydatka przeprosiła i "wie", że taka sytuacja więcej się "nie powtórzy".

- Myślę, że pan Schetyna niespecjalnie oglądał występy pani Jachiry, ktoś mu pewnie doradził, że to dobre dla młodych wziąć taką osobę, że to zachęci młode pokolenie wegetarian. Ja myślę, że [Grzegorz Schetyna] nie ma specjalnego rozeznania, a w środowisku wegetarian się nie obraca. W związku z tym, ktoś mu powiedział: "słuchaj, Grzesiu, jak ją weźmiesz, to ona da nam parę procent, to się opłaci"

- twierdził w programie Katarzyny Gójskiej "W punkt" kandydat PSL, Władysław Teofil Bartoszewski.

-  Nie opłaca się brać ludzi, o których wie się mało, którzy potrafią zaskoczyć swoim zachowaniem. W kampanii wyborczej to może być zabójcze. Ten happening [Klaudii Jachiry] był w wyjątkowo złym stylu i obrażał uczucia bardzo dużej, powiedziałbym nawet przeważającej liczby warszawiaków

- dodał.

Poseł PiS, Jarosław Krajewski, uważał jednak, że Schetyna wiedział, kogo wciąga na listy w osobie Klaudii Jachiry, znanej z dosadnych i często wulgarnych filmików, mających stanowić ostrą "satyrę" wobec polityków partii rządzącej.

- Klaudia Jachira, ta bardzo kontrowersyjna kandydatka, może zostać przedstawicielką PO w parlamencie i to jest rzecz, która jednoznacznie wskazuje, że partia Schetyny bierze pełną odpowiedzialność za jej wybryki, za obrażanie, atakowanie najważniejszych dla Polaków wartości. To jest przekroczenie wszelkich granic. Pamiętajmy, że ta pani do 13 października będzie prowadzić kampanię, a Grzegorz Schetyna uwiarygadniał panią Jachirę, gdy przedstawiał nazwiska kandydatów. Pamiętajmy, że parę słów potrafił na temat tej kandydatki powiedzieć. Jaka partia,takie kadry, jeśli PO sięga po elektorat skrajnie lewicowy to zaprasza Jachirę na swoje listy i teraz warszawiacy, także ci głosujący na PO, dostali wybór czy pani Kidawa-Błońska czy pani Jachira

- podsumował Krajewski.

Ubiegający się o reelekcję parlamentarzysta PiS zauważył, że "Jachira zasłynęła okropnymi wulgaryzmami wprowadzanymi do przestrzeni publicznej".

-  Kilka tych filmików widziałem, to było przekleństwo, które goniło przekleństwo i PO nie reagowała, co oznaczało akceptację dla takich postaw. Przestrzegam, że ten rozgłos dla pani Jachiry może spowodować, że to będzie parlamentarzystka, która będzie reprezentowała Platformę Obywatelską i mieszkańców Warszawy. To jest ogromne niebezpieczeństwo, bo myślę, że taka osoba nie będzie podnosiła poziomu debaty publicznej

- dodał Jarosław Krajewski.