Jeden z liderów Konfederacji pochwalił się relacjami z austriacką organizacją, która jest posądzaną o brunatny ekstremizm.

– Byłem w Austrii na wzgórzu Kahlenberg, rozmawiałem również z przywódcami austriackiej młodzieży o orientacji konserwatywno-narodowej, oni nawet organizowali marsz wspólnie z polską mniejszością we Wiedniu, upamiętniający wiktorię wiedeńską

– powiedział Bosak.

Ta młodzież, o której mówił Bosak to Identitäre Bewegung Österreich. 17 z jej działaczy zostało w 2018 roku oskarżonych o stworzenie grupy przestępczej. W sądzie wybronili się z tych zarzutów.

Jak się okazało, dziesięć dni po zamachu w Christchurch w Nowej Zelandii policja weszła do mieszkania przywódcy Identitäre Bewegung Martina Sellnera. Zabezpieczono wówczas komputery i telefony. Stało się tak, bowiem w 2018 roku Sellner otrzymał od Brentona Tarranta darowiznę – 1,5 tys. dolarów.

Dodatkowo – jak podał austriacki nadawca publiczny ORF – przywódca Identitäre Bewegung wymieniał e-maile z Tarrantem. Podano, że miał zapraszać go na „piwo lub kawę” podczas wizyty z Austrii – pisze rp.pl.

Bosak w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zaprzecza, jakoby miał jakieś związki z Identitäre Bewegung.

Obserwuję ją tylko, podobnie jak dziesiątki innych ruchów eurosceptycznych i konserwatywnych w Europie. Spotkanie z Philippem Huemerem świadczy wyłącznie o tym, że prowadzę szeroką działalność społeczną

– tłumaczy w rozmowie z „Rp”.

Warto zaznaczyć, że Bosak pisał o Identitäre Bewegung na Twitterze. 12 września chwalił marsz w rocznicę wiktorii wiedeńskiej i nazwał jej działaczy „austriackimi patriotami".

Jak pisze gazeta „działacze Identitäre Bewegung często posądzani są o ciągoty neonazistowskie” – czytamy w "Rzeczpospolitej".

Zaznaczono, że w 2006 roku Martina Sellnera przyłapano na przyklejaniu plakatów ze swastykami na murze synagogi w Baden.

Jak skomentował to Bosak? Stwierdził, że jeśli taka sytuacja miała miejsce, to zasługuje to na potępienie. I od razu dodaje, że w Austrii trwa nagonka na Identitäre Bewegung.