Prof. Aleksander Nalaskowski został zawieszony za felieton o LGBT na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po tym, jak dziesiątki tysięcy Polaków podpisały się pod listem w jego obronie, rektor uczelni skapitulował i przywrócił go do pracy.


Napisałem tylko to, co myślą wszyscy. Nie bójmy się mówić prawdy, prawda ubrana w okrągłe słowa po prostu nie dociera do ludzi. Dzięki mojej sprawie została pokazana granica, za którą polityczna poprawność nie może się posunąć, bo wywołuje społeczny gniew.
– mówi Nalaskowski.

Jego zdaniem to konformizm wobec uniwersyteckich układów negatywnie wpływa na stan polskiej nauki.

Wasalizm wobec zwierzchników skazuje pracowników uniwersytetu na brak sukcesów naukowych. Bo nauka wymaga niepokorności, łamania schematów, dążenia do prawdy.
– stwierdza.
Nalaskowski to kolejny po Zofii Klepackiej człowiek ze świata sportu, który postawił się LGBT. Dzisiejszy profesor zwyczajny za młodu był kadrze narodowej w podnoszeniu ciężarów i bił rekord Polski w podrzucie.

W latach 80. w czasie służby w wojsku w wojsku był inicjatorem buntu-głodówki przeciwko odmawianiu żołnierzom przepustek umożliwiającym spotkanie z rodziną. Potem w stanie wojennym wyrzucony został ze szkoły za "Solidarność" z wilczym biletem. Pracował na czarno jako mechanik samochodowy.
Swoją ulubioną klacz Arabeskę zwykł w czasie naukowych obozów wprowadzać do karczmy, co wywoływało znakomicie parodiowane przez niego przerażenie profesorów. „Oj, koń, koń! Z przodu niebezpieczny, z tyłu niebezpieczny, w środku niewygodny…”.

Szarża konna profesora na środowisko LGBT w 22 minucie poniższego FILMU: