Rijad zapowiada podjęcie koniecznych kroków. "Jesteśmy pewni, że ataku nie dokonano z Jemenu"

Zdjęcie ilustracyjne / By Tech. Sgt. Hans H. Deffner - http://www.defenseimagery.mil/imagery.html#a=search&s=Royal%20Saudi%20Air%20Force&n=90&guid=69c794eb6873dcc71261b23185733d85fcfbdf83, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=8266400

  

Arabia Saudyjska podejmie odpowiednie kroki w reakcji na atak na jej obiekty naftowe, jeśli śledztwo potwierdzi, że jest za nie odpowiedzialny Iran - powiedział dzisiaj wysoki rangą urzędnik w Rijadzie. Teheran twierdzi, że "jest gotów na każdy scenariusz".

Minister stanu ds. zagranicznych Adil ibn Ahmad ad-Dżubeir oświadczył, że śledztwo wykaże, iż ataki z 14 września nadeszły z północy i że to Iran ponosi za nie odpowiedzialność, czemu Teheran zaprzecza.

"Królestwo Arabii Saudyjskiej podejmie odpowiednie środki na podstawie wyników dochodzenia, aby zapewnić swoje bezpieczeństwo i stabilność"

- powiedział na konferencji prasowej Dżubeir.

Nie chciał jednak ujawnić konkretnych działań. "Jesteśmy pewni, że ataku nie dokonano z Jemenu, ale z północy. Śledztwo to wykaże" - dodał. Iran leży na północ od Arabii Saudyjskiej, a Jemen jest jej południowym sąsiadem.

Dżubeir przekazał, że Arabia Saudyjska konsultuje ze swymi sojusznikami "podjęcie koniecznych kroków". Wezwał społeczność międzynarodową do "wzięcia odpowiedzialności za potępienie tych, którzy stoją za atakiem, oraz do zajęcia zdecydowanego i jasnego stanowiska przeciwko temu lekkomyślnemu zachowaniu, które zagraża światowej gospodarce".

"Postawa Iranu polega na próbie podziału świata i na tym, że mu się to nie udaje" - dodał saudyjski minister stanu.

Atak na rafinerie spowodował wstrzymanie blisko 50 proc. całkowitej produkcji ropy w Arabii Saudyjskiej. Doszło do największego skoku notowań ropy naftowej od 1991 r.

Do przeprowadzenia ataków przyznał się rebeliancki szyicki ruch Huti w Jemenie, ale USA i Arabia Saudyjska oskarża o nie Iran.

Rijad odrzuca twierdzenia walczących z siłami rządowymi w Jemenie Hutich, jakoby to oni dokonali ataków.

W związku z atakami prezydent USA Donald Trump nałożył w piątek kolejne sankcje na Teheran. Obejmą one m.in. Bank Centralny Iranu - wobec którego obowiązują już wcześniejsze restrykcje - i Irański Narodowy Fundusz Rozwoju, a także elitarną jednostkę Strażników Rewolucji, czyli siły Al-Kuds, oraz szyicki radykalny Hezbollah z Libanu.

Tymczasem w sobotę Strażnicy Rewolucji, zwani inaczej Gwardią Rewolucyjną, oświadczyli, że są gotowi na "jakikolwiek scenariusz". Dowódca tej elitarnej irańskiej formacji generał Hosejn Salami, podczas prezentacji części amerykańskiego drona zestrzelonego przez Iran w czerwcu br., powiedział, że jego siły "przeprowadzają ćwiczenia wojenne i są gotowe na każdy scenariusz". "Jeśli ktokolwiek przekroczy nasze granicy, uderzymy" - zagroził Salami.

Szef irańskiego MSZ Mohammad Dżawad Zarif napisał na Twitterze, że Arabia Saudyjska sama nie wierzy w swoje oskarżenia pod adresem Iranu.

"Oczywiste jest, że nawet sami Saudyjczycy nie wierzą w fikcję irańskiego zaangażowania" w ataki - napisał Zarif. Wskazał przy tym na - jak to określił - odwetowy atak Saudyjczyków na siły Hutich w południowo-zachodnim Jemenie.

Analitycy twierdzą, że pociski użyte podczas ataku z 14 września nie miałyby wystarczającego zasięgu, by dotrzeć do instalacji naftowych we wschodniej Arabii Saudyjskiej z ubogiego Jemenu. Użyte pociski i drony przypominały broń wyprodukowaną w Iranie, chociaż analitycy twierdzą, że potrzebne są dalsze badania, aby ostatecznie połączyć je z Iranem - zauważa agencja Associated Press.

Salami dodał, że Iran nie chce rozpoczynać konfliktu, ale ostrzegł USA i Arabię Saudyjską, że Iran jest przygotowany.

"Nie zatrzymamy się do czasu zniszczenia agresora. I nie pozostawimy żadnego bezpiecznego miejsca" - zagroził. "Nie myl się i nie popełniaj błędu" - dodał.

Szef Pentagonu Mark Esper ogłosił w piątek, że USA wyślą kolejnych żołnierzy i sprzęt w rejon Zatoki Perskiej, by wzmocnić obronę powietrzną Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich po niedawnych atakach na saudyjskie rafinerie. Nie sprecyzował jednak, ilu żołnierzy zostanie wysłanych w rejon Zatoki Perskiej.

Amerykański minister obrony zapewnił, że USA nie chcą wojny z Iranem, ale ostrzegł, że mają w zanadrzu także opcje militarne, po które mogą sięgnąć, jeśli będzie to konieczne. Esper wezwał Iran, by odstąpił od swojej "niszczycielskiej i destabilizującej działalności".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poseł Wróblewski o rezultacie PO-KO. "Czerwona kartka dla Schetyny"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Kolejne setki tysięcy Polaków zaufało Prawu i Sprawiedliwości. Wyraźnie potwierdzono, że oczekuje się naszej dalszej polityki - mówił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Bartłomiej Wróblewski. I skomentował też wynik Koalicji Obywatelskiej.

PiS z poparciem 43,6 proc. (239 mandatów) zwyciężył w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Kolejne miejsca zajęły KO - 27,4 proc. (130 mandatów); SLD - 11,9 proc.(43 mandaty); PSL - 9,6 proc.(34 mandaty); Konfederacja - 6,4 proc. (13 mandatów).

To wynik znacznie lepszy niż cztery lata temu. Według wstępnych wyników badania IPSOS, notujemy sześcioprocentowy wzrost. Jednocześnie trzeba dodać, że zwiększyła się frekwencja. To oznacza, że kolejne setki tysięcy Polaków zaufało Prawu i Sprawiedliwości. Wyraźnie potwierdzono, że oczekuje się naszej dalszej polityki

- mówił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

Po ogłoszeniu wyników, Grzegorz Schetyna natychmiast wyszedł z apelem do ugrupowań opozycyjnych ws. współpracy w przyszłym Senacie. „Będziemy pracować nad współpracą. Senat… Senat jeszcze. Te wyniki ciągle przed nami. Wierzymy w zwycięstwo” – mówił.

Poseł Wróblewski wskazuje, że obecnie „Grzegorz Schetyna robi dobrą minę do złej gry, w której znalazła się Platforma Obywatelska, a wcześniej już Koalicja Europejska”.

[polecam:https://niezalezna.pl/292548-schetyna-juz-szuka-wymowki-po-przegranych-wyborach-to-nie-byla-rowna-walka]

Cztery lata temu PO i Nowoczesna mieli łącznie ponad 30 proc. poparcia. Dziś otrzymali o wiele gorszy wynik. Oznacza to drugą żółtą, lub czerwoną kartkę dla kierownictwa partii. To sytuacja trudna dla Grzegorza Schetyny

- odniósł się polityk.

Pytany o wysoką, ponad 60-procentową frekwencję odparł, że „poziom mobilizacji rodaków jest bardzo duży”.

Nie chcą pozostać z boku, chcą się wypowiedzieć. Mają do tego prawo. Tym, co mnie cieszy, to to, że oddanych głosów sumarycznie na prawicę jest bardzo dużo

- podsumował poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl