Na przełomie listopada i grudnia 2018 r., doszło do awarii stacji termicznej utylizacji osadów ściekowych (STUOŚ), co było związane z uszkodzeniem jednego z urządzeń spalarni. Na czas awarii MPWiK zapewniało ich bieżący oraz bezpieczny odbiór przez wyspecjalizowane firmy świadczące usługi zagospodarowania odpadów.

Jak powiedział Dariusz Sobota z firmy PZHT Dar-Trans, w "Czajce" są trzy zbiorniki, do których pompowany jest osad - produkt uboczny wstępnego oczyszczania ścieków trafiających do obiektu. Czeka na transport. Następnie osad odbierany jest przez firmy zewnętrzne przystosowanymi do przewozu osadu ciężarówkami.

"Jednego dnia można odebrać 100 ton, a innego 500 ton. Ilość zależy od tego co spływa aktualnie do "Czajki" i jak szybko zakład jest w stanie to oczyścić"

- powiedział Sobota.

Ciężarówki wożą osad w różne regiony Polski - do zakładów, które go dalej przetwarzają.

"W przypadku mojej firmy powstaje mieszanina, na której zostanie posadzony las. Cała inwestycja dostała dotację unijną i wszystko jest ekologiczne"

- zaznaczył Sobota.

Z kolei Adam Mulik, prezes Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego, które też odbiera osady z Czajki, wyjaśnił, że w jego firmie z osadu powstaje specjalny kompost.

Nie jest używany do produkcji rolnej, ale do "do rekultywacji terenów zdegradowanych jak tereny pokopalniane: kopalnie odkrywkowe, piaskownie czy żwirownie, ale również służy do rekultywacji zamykanych składowisk"

- powiedział Mulik.

Firma Bio-Med - jak przekazał Jarosław Puszyński, dyrektor zakładu gospodarki z tej firmy - odebrała osad z "Czajki: tylko dwukrotnie: w kwietniu i styczniu. 8 tys. ton osadu przetworzyła na nawóz.

"Wszystko było kompostowane, a z kompostu wytwarzany był nawóz mineralno-organiczny, dopuszczony do obrotu przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi"

- zaznaczył dyrektor Puszyński.