"Nie wejdziemy w koalicję kierowaną przez Netanjahu"

- powiedział Ja'alon cytowany przez agencję Reutera.

Jednocześnie lider koalicji Niebiesko-Białych Benny Gantz oświadczył, że chce zostać premierem w rządzie jedności.

Wcześniej Netanjahu zasugerował, że kompromisowym wyjściem z impasu po nierozstrzygniętych wyborach do parlamentu, mogłoby być rotacyjne premierostwo sprawowane przez niego i szefa koalicji Niebiesko-Biali Benny'ego Gantza.

Nadal trwa liczenie głosów po wyborach do Knesetu i wygląda na to, że żaden z głównych obozów politycznych nie zdobędzie samodzielnej większości i będzie zmuszony do budowania koalicji.

Agencja dpa podaje za izraelskim portalem informacyjnym ynet, że po przeliczeniu prawie wszystkich głosów Niebiesko-Biali mogą liczyć na 33 mandaty, a Likud na 31. Z kolei obóz centrolewicowy z Niebiesko-Białymi mógłby liczyć na 57 mandatów, a prawicowo-religijny z Likudem - na 55. Trzecią siłą polityczną będzie Zjednoczona Lista Arabska z 13 mandatami. Kneset liczy 120 miejsc.