Używanie praw kobiet jako "pałki wyborczej" jest głęboko niewłaściwe; mam dość wykorzystywania praw kobiet do instrumentalnych celów, w 2016 r., gdy organizował się komitet "Ratujmy kobiety", nie było z nami SLD ani Partii Razem - mówiła liderka Inicjatywy Polska Barbara Nowacka.

Pytana w środę w TOK FM, czy nie żałuje, że jest w Koalicji Obywatelskiej, podczas gdy lewicy udało się zjednoczyć, Nowacka odparła: "Koledzy, którzy się zachowywali tak, jak się zachowywali przez ostatnie lata, doskonale wiedzą, dlaczego mnie z nimi nie ma".

- Mówię tutaj o panach firmujących dzisiaj lewicę - wyjaśniła.

Podkreśliła, że w polityce wiarygodność jest fundamentalna, a ona umówiła się na współpracę z szefową Nowoczesnej Katarzyną Lubnauer i liderem PO Grzegorzem Schetyną, ponieważ - ich zdaniem - jedynym sposobem na odsunięcie PiS od władzy jest stworzenie "silnego bloku prodemokratycznego". "Utworzyliśmy taki program, w którym wszyscy czujemy się komfortowo" - dodała.

Na słowa o "zachowaniu przez ostatnie lata" na Twitterze odpowiedziała Nowackiej Anna Maria Żukowska, rzeczniczka SLD. 

- Nie wiem, jak było z Razem czy Wiosną, ale nas z SLD w 2015 r. tuż po niedostaniu się Zjednoczonej Lewicy, której byłaś liderką, do Sejmu po prostu opuściłaś, mimo wcześniejszych zapowiedzi, że to projekt na lata

- stwierdziła Żukowska.

Nowacka przekonywała też, że nic z tego, co mówi "Lewica, i PSL, a także Koalicja Obywatelska" nie będzie zrealizowane - jeśli będzie rządził PiS.

W rozmowie wskazano, że Koalicja Obywatelska nie chce podpisać proponowanego przez lewicę "Paktu dla kobiet", który wśród swoich 10 postulatów zakłada m.in. legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży, dostęp do nowoczesnej antykoncepcji, ustawową gwarancję refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro czy gwarantowany bezpłatny dostęp do lekarza ginekologa bez klauzuli sumienia.

- To ja odpowiem, jako osoba, która od samego początku, czyli od wczesnych lat 90-tych zaangażowana była w ruchy kobiece: ja już nie mogę słuchać, jak wyborczo część polityków zaczyna używać praw kobiet do swoich instrumentalnych celów. Kiedy w 2016 r. dziewczyny po raz pierwszy organizowały się w "Ratujmy kobiety" (...), nie było z nami SLD, nie było z nami Razem, nie zainteresowały ich wtedy prawa kobiet

 - powiedziała Nowacka.

Tutaj szybko odpowiedzi jej działacze partii zrzeszonych w Lewicy

 

Jej zdaniem, używanie praw kobiet jako "pałki wyborczej" jest "głęboko niewłaściwe". "Niech nie zmuszają innych, żeby grali na ich melodię, po to tylko, żeby skłócić opozycję" - dodała Nowacka, odnosząc się do lewicy.

- Umawialiśmy się na opozycji, że się nie atakujemy. A co oni robią? Atakują

 - zauważyła.

Nowacka przyznała też, że w ramach Koalicji Obywatelskiej są różne zdania dotyczące liberalizacji prawa aborcyjnego. Dopytywana, czy w takim razie po wejściu do Sejmu, złoży projekt ustawy liberalizujący aborcję, Nowacka odparła: "Jest przygotowany, jest, co więcej skonsultowany ze środowiskami kobiecymi, i tak, Inicjatywa Polska - i jestem przekonana, że także Zieloni i Nowoczesna - będą działali na rzecz liberalizacji prawa i namawiali kolegów i koleżanki z Platformy na współpracę".

To nie pierwsza tego typu utarczka na linii Lewica-Barbara Nowacka. Liderka Inicjatywy Polskiej wytknęła w lipcu Robertowi Biedroniowi, że nie widziała go "kilka dobrych lat" na Marszach Równości. Politycy Lewicy nie pozostali Nowackiej dłużni.