Radni PiS alarmują. "W jednej ze szkół w Warszawie zostało wydane wynagrodzenie za strajk"

W jednej z placówek oświatowych w Warszawie zostało wydane wynagrodzenie za strajk - podała dziś radna Prawa i Sprawiedliwości Olga Semeniuk. "Doszło do nieprawidłowości, naruszenia dyscypliny finansów publicznych, bo cel początkowy nie był zgodny z celem ostatecznym wydatkowania środków" - wskazywała.

fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Radni z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Olga Semeniuk i Dariusz Lasocki podczas konferencji prasowej zorganizowanej pod Regionalną Izba Obrachunkową w Warszawie zapowiedzieli jednocześnie, że w tym tygodniu chcą złożyć pismo w RIO dotyczące naruszenia dyscypliny finansów publicznych.

Chodzi o wypłacanie stołecznym nauczycielom dodatków motywacyjnych, które mają stanowić rekompensatę za ich wynagrodzenie pomniejszone o czas strajku. Wcześniej Semeniuk opublikowała na Twitterze pismo, z którego wynika, że rzecznik dyscypliny finansów publicznych wszczął postępowanie z uwagi na naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Semeniuk wskazywała, że po opublikowaniu przez nią pisma na Twitterze, "pan prezydent Rafał Trzaskowski bardzo szybko odpowiedział na pismo rzecznika dyscypliny finansów publicznych".

"Powiedział, że wybierze losowo 20 placówek oświatowych, w których zostanie przeprowadzona kontrola"

- mówiła.

"Ale jak może dojść do takiej kontroli, jak może być sytuacja transparentna, jeżeli urzędy dzielnic w Warszawie spotykały się nieformalnie z dyrekcją szkół" - dopytywała Semeniuk. Lasocki ocenił z kolei, że prezydent Trzaskowski "zreflektował się" po fakcie o tym, jak zostały wypłacane te środki i dlatego zlecił kontrolę.

Semeniuk powiedziała, że po opublikowaniu przez nią pisma na Twitterze, "ruszyła lawina", w której inni nauczycie - jak opisywała - "zaczęli do nas dzwonić, pisać, prosząc o wsparcie i dopytywać, czemu tak późno z tym tematem ruszyliście".

Relacjonując rozmowy z nimi wskazała, że ich głównym zarzutem jest dysproporcja finansowa.

"Nauczyciele, którzy brali udział w strajku dostawali samochwałki bardzo dobrze oceniane i bardzo dobrze finansowane - tysiąc, a nawet tysiąc dwieście złotych brutto, natomiast nauczyciele, którzy nie brali udziału w strajku - albo dostawali od dyrekcji samochwałki później, albo dostawali je przy obniżonej ocenie i to było ok. sto złotych brutto"

- podkreśliła. "Okazuje się, że jesteśmy gorsi i inaczej wynagradzani"- powtórzyła słowa nauczycieli Semeniuk.

Przypomniała też, że tematem tym zajął się już rzecznik dyscypliny finansów publicznych Bożena Zych, która w zeszłym tygodniu poinformowała, że do jej biura wpłynęły informacje, z których wynika, że "w niektórych szkołach prowadzonych przez m.st. Warszawa został wypłacony dodatek motywacyjny w wysokości nieodpowiadającej nakładom i efektom pracy, co w opinii osób informujących, jest wypłatą wynagrodzeń utraconych za czas strajku".

Do sprawy odniósł się wówczas rzecznik prasowy stołecznego ratusza Kamil Dąbrowa, który powiedział, że ratusz prowadzi wszystkie wypłaty "zgodnie z prawem i zgodnie z przyjętymi zasadami".

"My dodatki motywacyjne rozdysponowaliśmy tak, jak robiliśmy to wcześniej - do dyrekcji szkół i to dyrektorzy je rozdzielają"

- zaznaczył Dąbrowa. Wskazał, że "za pensje w szkołach odpowiadają dyrektorzy placówek i to oni najlepiej wiedzą, jakich mają nauczycieli, jak ich nagradzać i jak motywować do pracy".

Semeniuk wskazywała również na konieczność powstrzymania przed kolejnym strajkiem. "Bo jeżeli nauczyciele będą mieli do wyboru strajkować, bądź nie strajkować, to być może ze strachu do tego strajku przystąpią" - oceniła.

Radni udali się również do stołecznego ratusza, gdzie planowali złożyć prezydentowi Trzaskowskiemu pismo z "dzienniczkiem ucznia Rafała Kazimierza Trzaskowskiego", w którym wystawili prezydentowi negatywne oceny za jego dotychczasową działalność. Złożyli pismo w ratuszu, ponieważ nie zastali prezydenta na miejscu.

Strajk nauczycieli, zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych, trwał od 8 do 27 kwietnia. Polegał na całkowitym powstrzymywaniu się przez nauczycieli od pracy. Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zborowych, strajkujący nie mogą otrzymać wynagrodzenia za czas, w którym nie wykonywali czynności zawodowych.

Stołeczni radni zdecydowali w maju o dwukrotnym zwiększeniu dodatku motywacyjnego dla nauczycieli w okresie od początku czerwca do końca sierpnia. Podwyżki miały zrekompensować nauczycielom, którzy w kwietniu strajkowali, utratę części wynagrodzeń.

 

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Warszawa #strajk nauczycieli #Trzaskowski

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo