Państwo zabrało setki milionów euro

zdjęcie ilustracyjne / erik_stein CC0

  

Blisko 410 tys. euro w gotówce, odkryte w samolocie w bagażu podręcznym i przejęte przez policję, należy do państwa fińskiego, a nie do biura rzeczy znalezionych – orzekł dziś sąd apelacyjny w Helsinkach.

Sąd miał ustalić, do kogo należy kwota znaleziona w bagażu podręcznym w jednym z samolotów linii Finnair, a także czy w przypadku niezgłoszenia się właściciela po odbiór pieniądze te można uznać za rzecz znalezioną i komu się ostatecznie należą.

W październiku 2009 roku obsługa samolotu lecącego z Madrytu do Helsinek znalazła na pokładzie maszyny bagaż, w którym oprócz ubrań znajdowały się tabliczki czekolady oraz tuby po chipsach, a między nimi - ukryte pieniądze. Jak się później okazało, było to blisko 410 tys. euro w gotówce.

Wcześniej z pokładu tego samolotu na lotnisku w Hiszpanii wyproszona została obywatelka Chin, w której bagażach rejestrowanych znaleziono znaczne ilości pieniędzy.

Fińskie Centralne Biuro Śledcze (KRP) wszczęło dochodzenie w związku z podejrzeniem prania brudnych pieniędzy. Gotówkę zarekwirowano, a pozostałą zawartość bagażu skierowano do biura rzeczy znalezionych. Śledztwo zostało zakończone w 2013 roku ze względu na brak współpracy Chin z fińskimi służbami, a wcześniejszą konfiskatę anulowano.

KRP zgodnie z obowiązującym prawem powiadomiło właścicielkę bagażu, że jeśli w ciągu trzech miesięcy nie zgłosi się po odbiór, to jej własność przepadnie. Chinka nie stawiła się, a środki zostały zdeponowane w KRP.

Przed sądem biuro rzeczy znalezionych domagało się, aby pieniądze przekazano mu na przechowanie w imieniu właściciela.

Sąd uznał, że pieniądze znalezione w bagażu podręcznym na pokładzie samolotu funkcjonującego w ramach transportu publicznego należy traktować jako rzecz znalezioną. Jednak ze względu na to, że środki zarekwirowała policja, podejrzewając pranie brudnych pieniędzy, prawo własności zostało przeniesione na państwo, a nie biuro rzeczy znalezionych - wskazano.

Tym samym sąd oddalił pozew biura, któremu przysługuje jeszcze prawo do złożenia apelacji do Sądu Najwyższego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jakie Marcin P. miał kontakty w czasie Amber Gold? D. Kania: "To byli ludzie z jądra władzy!"

/ / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

"Przypominam sobie ostatnią rozmowę z Marcinem P., którą odbyliśmy wspólnie z Wojciechem Muchą, tuż przed aresztowaniem. Przywoływał nazwiska osób, z którymi się spotykał. To nie byli ludzie pochodzący z lokalnych struktur" - podkreśliła redaktor naczelna Telewizji Republika Dorota Kania, goszcząc w programie TVP Info "Minęła 20".

W środę na posiedzeniu Sejmu został przedstawiony raport z prac sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold.

"W ocenie komisji ws. Amber Gold Donald Tusk nie zapewnił koordynacji prac organów administracji rządowej. Nie wydał żadnych formalnych poleceń podległym sobie organom administracji rządowej w celu podjęcia i koordynacji działań mających na celu przerwanie przestępczego procederu. Ówczesny premier nie przejawiał zainteresowania działalnością służb specjalnych wobec piramidy finansowej" - mówił wiceszef tej komisji Jarosław Krajewski (PiS).

Ten temat poruszony został również podczas audycji "Minęła20". Redaktor Michał Rachoń rozmawiał z gośćmi o aferze Amber Gold. Obecna w studio TVP Info Dorota Kania wskazała, że „Donald Tusk nie interesował się Amber Gold… publicznie”.

Zainteresowanie ówczesnego premiera wynikało jednak z tego, że jego syn pracował dla Marcina P. Sam pan Michał powiedział: „myśmy z tatą o tym rozmawiali”. Donald Tusk się dziś mija z prawdą

- oceniła redaktor naczelna Telewizji Republika.

Zwróciła uwagę, że cała sprawa rykoszetem odbiła się na Krzysztofie Bondaryku. „Po Amber Gold to właśnie Krzysztof Bondaryk odszedł z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” – oceniła. Przypomniała, że „był on najdłużej urzędującym szefem ABW”.

[polecam:https://niezalezna.pl/293126-przedstawiono-sprawozdanie-komisji-ds-amber-gold-pokazuje-teoretyczne-panstwo-po-psl]

Odnosząc się do dzisiejszego posiedzenia Sejmu wskazała, że „politycy opozycji forsowali tezę, że Marcin P. był wybitnym, samorodnym talentem finansowym”.

Przypominam sobie ostatnią rozmowę z Marcinem P., którą odbyliśmy wspólnie z Wojciechem Muchą, tuż przed aresztowaniem. Przywoływał nazwiska osób, z którymi się spotykał. Wśród nich: Paweł Adamowicz, Jan Krzysztof Bielecki czy Michał Tusk. To nie byli ludzie pochodzący z lokalnych struktur. Znajdowali się wówczas w samym jądrze władzy!

- podkreśliła w programie „Minęła 20”.

To nie było tak, że mała „firemka” coś sobie zrobiła. To był ważny, zaplanowany od początku projekt

- podsumowała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, TVP Info

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl