Morawiecki w Częstochowie: Polska nie może być na marginesie

/ Kancelaria Premiera

  

- Polska nie może i nie chce być na marginesie wielkich przemian gospodarczych. Polska jest powołana wielkością naszej historii, ale też naszymi dzisiejszymi ambicjami do tego, by inspirować świat do odważnych rozwiązań - mówił premier Mateusz Morawiecki w Częstochowie.

Szef rządu podczas Pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasną Górę przywoływał słowa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, że człowiek nawet ciężko pracujący, ale bez Boga, modlitwy, ideałów, będzie "właśnie jak ptak z jednym skrzydłem drepczący poziomie".

"Polacy zawsze szukali solidarności, poszukiwali ideałów. One oświetlały nam drogę naszych wysiłków, najpierw ku wielkiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, potem wysiłków zmierzających do odzyskania niepodległości, a dziś znowu w nowym świecie w nowych okolicznościach, nowych wyzwaniach, wysiłków, które mają obudzić naród do wielkości"

- mówił premier.

Jak dodał te wysiłki muszą zostać uwieńczone powodzeniem, ale - jak zaznaczył - stanie się tak tylko wtedy, kiedy "ludzie pracy, ludzie Solidarności ręka w rękę, ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, wszystkimi ludźmi ze wszystkich zawodów starali się rozpoznać ścieżki ku przyszłości".

"Wiara, wolność, solidarność są ze sobą nierozłącznie w polskich dziejach i w polskiej duszy splecione. Wydaje mi się, że w rzeczy samej Polska jest takim nierozerwalnym splotem wiary, wolności i solidarności"

- ocenił Morawiecki.

Szef rządu stwierdził podczas wystąpienia, że rządzący i ludzie pracy mają wielki chrześcijański obowiązek, by łączyć ze sobą "trudne wymiary naszego życia". "Łączyć ze sobą konieczność zapewnienia stabilności pracy, jak najlepszych warunków pracy, jak najbardziej godnej płacy, kontynuowania naszej rewolucji godności" - mówił Morawiecki.

"Łączyć tę rewolucję godności z rozpoznawaniem wyzwań przyszłości" - dodał.

Jak mówił, rządzący mają być w forpoczcie "rozpoznawania tego współczesnego pola gry, pola walki, pola konkurencji międzynarodowej, wewnętrznej, ale i pola współpracy, solidarności".

"Bo te pola zmieniają się na naszych oczach wraz z galopującym postępem technologicznym. Polska nie może i nie chce być na marginesie wielkich przemian gospodarczych. Polska jest powołana wielkością naszej historii, ale też naszymi dzisiejszymi ambicjami do tego aby inspirować świat do odważnych rozwiązań"

- podkreślił Morawiecki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Samozwańcza prezydent Boliwii. Deklaracja pomimo braku kworum w parlamencie

Jeanine Anez / De Fundación CD - https://www.youtube.com/watch?v=v185AWdeDE0, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=83851279

  

Liderka boliwijskiej opozycji, wiceprzewodnicząca Senatu Jeanine Anez obwołała się we wtorek tymczasowym prezydentem Boliwii. Deklaracja ta nastąpiła na sesji parlamentu mimo braku kworum w wyniku bojkotu obrad, przeprowadzonego przez lewicową partię byłego prezydenta Evo Moralesa.

Anez jest drugą wiceprzewodniczącą Senatu. Uznała, że z mocy konstytucji to jej należy się stanowisko tymczasowego prezydenta, bowiem ze swoich funkcji wcześniej zrezygnowali prawni zastępcy Moralesa - wiceprezydent Alvaro Garcia Linera oraz przewodniczący Senatu i pierwszy wiceprzewodniczący oraz przewodniczacy Izby Deputowanych.

Przemawiając przed Wielonarodowym Zgromadzeniem Legislacyjnym, czyli parlamentem, Anez podkreśliła "potrzebę stworzenia klimatu pokoju społecznego".

- Chcemy jak najszybciej przeprowadzić wybory

 - powiedziała po obwołaniu się tymczasowym prezydentem. Obrady zbojkotowała lewicowa partia Moralesa Ruch na rzecz Socjalizmu (MAS).

Deklaracja Anez wywołała niemal natychmiastową reakcję Moralesa, który na Twitterze napisał, że jest to "zamach stanu".

- Nastąpił najbardziej przebiegły i najbardziej ohydny zamach stanu w historii: prawicowa senator ogłosiła się przewodniczącą Senatu, a następnie tymczasowym prezydentem Boliwii bez kworum legislacyjnego, otoczona grupą wspólników i chroniona przez wojsko i policję, które represjonują lud

 - oświadczył Morales.

Wcześniej we wtorek Evo Morales, który dwa dni temu podał się do dymisji w obliczu utrzymujących się przez trzy tygodnie społecznych protestów, przyleciał do Meksyku, gdzie otrzymał azyl polityczny. O jego ustąpieniu przesądziła ostatecznie presja armii.

W niedzielę Morales, przed podaniem się do dymisji, zgodził się na rozpisanie ponownych wyborów prezydenckich po tym, jak Organizacja Państw Amerykańskich (OPA) opublikowała raport, kwestionujący oficjalne wyniki głosowania z 20 października, które Morales wygrał.

Raport OPA informował o wykryciu "wyraźnego manipulowania" komputerowym systemem liczenia głosów. Postuluje jednocześnie przeprowadzenie przez władze Boliwii dogłębnego śledztwa, które jest niezbędne w przypadku manipulacji o takich rozmiarach. Wzywa je też do uznania swej odpowiedzialności "w tej poważnej sprawie".

Ogłoszenie reelekcji Moralesa po wyborach 20 października wywołało masowe protesty w całym kraju. Oficjalnie zdobył on 47,08 proc. głosów, a jego główny rywal, centrowy poprzedni prezydent Carlos Mesa 35,61 proc. Do wygrania wyborów już w pierwszej turze potrzebne jest uzyskanie ponad połowy wszystkich głosów lub przewagi co najmniej 10 punktów procentowych. Opozycja twierdziła, że władze sfałszowały wyniki głosowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl