Biało-czerwoni zaczęli udział w czempionacie od piątkowego zwycięstwa nad Estończykami 3:1. Przez pewien czas mieli trochę kłopotów z ryzykownie grającymi rywalami i skończyło się na stracie seta. Mistrzowie świata zachowują jednak spokój. Atakujący Dawid Konarski podsumował:

To było nasze pierwsze spotkanie od dość dłuższego czasu, dotychczas mieliśmy same treningi. Tak więc też nie oczekiwałem, że zagramy jakoś super, rewelacyjnie. Mecz był ok. Nie było fajerwerków z naszej strony. Pierwszy mecz w turnieju, pierwszy w tej hali. Wygrany i to jest najważniejsze. Jak mówiłem, hala bardzo fajna, atmosfera gorąca i mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.

Polacy z Estonią nie pokazali pełni możliwości, ale ostatecznie pewnie wygrali

Sobota była dla podopiecznych Vitala Heynena dniem odpoczynku, który wykorzystali na lekki trening. "Pomarańczowi" grają jak na razie od piątku bez przerwy. Na otwarcie bardzo szybko uporali się z reprezentacją Czarnogóry 3:0, a dzień później z Ukrainą również nie stracili seta.

Polacy z Holendrami zmierzyli się poprzednio zaledwie półtora miesiąca temu. Pod koniec lipca w Opolu rozegrali z nimi dwa mecze towarzyskie. Oba zakończyły się wygraną gospodarzy 3:0 i po obu rozegrano dodatkowego seta. W pierwszym przypadku górą byli gospodarze, a w drugim goście.

Pomarańczowi nie mieli problemów z Czarnogórą

Liderem "Pomarańczowych" jest bez wątpienia atakujący Nimir Abdel-Aziz, który sezon 2014/15 spędził w Zaksie Kędzierzyn-Koźle. Na przyjęciu od dwóch lat w Indykpolu AZS Olsztyn występuje Robbert Andringa, który jednak w drużynie narodowej pełni rolę libero. Biało-czerwonych dobrze zna też Piazza, który w rozgrywkach 2014/15 był szkoleniowcem Jastrzębskiego Węgla, a ostatnie dwa sezony pracował w PGE Skrze.

W drugim z niedzielnych meczów gr. D Czesi zmierzą się z Estończykami. Razem z Holendrami współgospodarzami imprezy są Belgowie, Słoweńcy i Francuzi.