Ekspert sejmowego zespołu Macierewicza, prof. Wiesław Binienda, ma poważne wątpliwości co do poprawności swoich badań - takie wrażenie można odnieść, przeglądając dziś nagłówki internetowych portali. Tymczasem uczony stwierdził po prostu, że w naukowej dyskusji na temat katastrofy smoleńskiej konieczne jest wysłuchanie wszystkich stron.

Prof. Wiesław Binienda, ekspert parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza ds. badania katastrofy smoleńskiej, był dziś gościem programu "Polityka przy kawie" w TVP 1. W rozmowie poruszano wiele wątków badań, jakie przeprowadził naukowiec.

Ja dopuszczam wszystkie rozwiązania, ja jestem naukowcem, nie politykiem. Biorę wszystkie opcje pod uwagę i dopiero po ich analizie dochodzę do prawidłowej konkluzji. Tymczasem politycy nie analizowali żadnych innych opcji oprócz błędu pilotów - stwierdził m.in. Binienda.

W metodologii, którą użyłem buduje się model matematyczny i za pomocą praw fizyki, które są w nim użyte, komputer przewiduje, co się dalej stanie. W tym wypadku model mówi, że to drzewo będzie ścięte, a uszkodzony samolot będzie mógł dalej lecieć. Metodologia, którą posłużyłem się podczas swoich badań, została przetestowana wielokrotnie - podkreślił.

Naukowiec powiedział też w którymś momencie: Ja nie twierdzę, że ktokolwiek stara się kłamać, ja bardzo szanuję ekspertów. Uważam, że powinniśmy wysłuchać wszystkich stron, usiąść przy wspólnym stole. Chyba to nie jest nic strasznego, jeśli są wątpliwości. Możliwe, że oni [inni eksperci] zrobili błąd, możliwe, że ja zrobiłem błąd.

I to właśnie ten jeden fragment, a raczej drobna, ostatnia jego część (bo przecież eksperci Millera nie mogli się mylić), okazała się z całej rozmowy istotna dla niektórych polskich dziennikarzy.

Jak bowiem zatytułował artykuł na temat rozmowy portal internetowy tvp.info? Poniżej zrzut ekranu:



Równie "rzetelnie" zachowała się Wirtualna Polska: