Gospodarze wykazywali więcej ochoty do gry, często starali się przejąć piłkę stosując pressing już blisko pola karnego gdynian, ale na efekty musieli poczekać do 31. minuty. Wówczas po wrzucie z autu i dośrodkowaniu Czecha Petra Schwartza głową piłkę pod poprzeczką bramki bronionej przez Pavelsa Steinborsa umieścił Jarosław Jach. 25-letni obrońca półtora roku temu odszedł do Crystal Palace, ale nie zawojował nie tylko ligi angielskiej, ale i później tureckiej i via mołdawski Sheriff Tyraspol wrócił do Polski, a debiut w barwach beniaminka ekstraklasy okrasił ładnym golem.

Udany debiut Jacha

Piłkarze Arki drugą połowę zaczęli z większym animuszem, ale pierwsi groźną okazją stworzyli częstochowianie. Po interwencji poza polem karnym Steinborsa piłka trafiła do Miłosza Szczepańskiego, ale uderzył zbyt lekko i mało precyzyjnie, by skierować ją do opuszczonej przez Łotysza bramki.

Później po raz pierwszy w tym spotkaniu do piłki w polu karnym gości doszedł najwyższy na boisku Tomas Petrasek, ale jego znak firmowy, czyli strzał głową, okazał się niecelny.

Trener gości Jacek Zieliński w 65. minucie zdecydował się na dwie zmiany. Wpuścił na boisko debiutującego w ekstraklasie 17-letniego Mateusza Stępnia i Marcina Budzińskiego, a ten drugi już po minucie był blisko wpisania się na listę strzelców, lecz Michał Gliwa stanął na wysokości zadania. Była to praktycznie pierwsza interwencja bramkarza Rakowa. W 80. minucie nastąpiło rozstrzygnięcie. Po podaniu rezerwowego Michała Skórasia w sytuacji sam na sam "podcinką" bramkarza Arki pokonał Kostarykanin Felicio Brown Forbes.

              

Raków Częstochowa - Arka Gdynia 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Jarosław Jach (31-głową), 2:0 Felicio Brown Forbes (80)

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 2 511.