Jak alkohol szkodzi dziecku w łonie matki?

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Free-Photos

  

Dzieci, których matki spożywały w ciąży alkohol, najczęściej rodzą się za wcześnie, przeważnie są zbyt małe w stosunku do czasu trwania ciąży i rozwijają się znacznie gorzej niż ich zdrowi rówieśnicy – powiedziała krajowa konsultantka w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich.

Spektrum Alkoholowych Zaburzeń Płodowych (FASD) to najczęściej występująca choroba niedziedziczna prowadząca do niepełnosprawności intelektualnej. Rocznie w Polsce dotyka ona od 7 do 7,6 tys. noworodków. Mogą to być dzieci matek spożywających w ciąży nawet niewielkie dawki alkoholu, np. kieliszek wina.

"Dawniej uważaliśmy, że FASD wywołują duże ilości alkoholu wypite w czasie ciąży i przede wszystkim regularne picie. W tej chwili zalecamy przyszłym matkom bezwzględną abstynencję"

– poinformowała ekspertka.

Tłumaczy, że wynika to z tego, że u każdej kobiety metabolizm jest kwestią indywidualną.

"Jeden kieliszek wina u jednej kobiety w czasie ciąży nie spowoduje uszkodzenia płodu, bo jej metabolizm jest tak efektywny, że szybko wyeliminuje alkohol. U drugiej jednak będzie zupełnie inaczej – spożyty alkohol będzie dłużej uwalniany z organizmu i zakłóci dotkliwiej dobrostan płodu"

– wyjaśniła Helwich.

Jednocześnie ostrzegła, że nie ma żadnej bezpiecznej granicy spożycia alkoholu w czasie ciąży, dlatego trzeba się go bezwzględnie wystrzegać.

Objawy FASD występują w różnym nasileniu. Mogą dotyczyć wyglądu dziecka, jak i jego zachowania oraz głębokich uszkodzeń w postaci wad wrodzonych.

"Objawy FASD występują w różnym nasileniu, czasami są bardzo trudne do zdiagnozowania. Są przypadki, które spełniają wszystkie kryteria, jak i te, gdzie wystąpiło mniejsze uszkodzenie wewnątrzmaciczne. To nie są oczywiste sprawy. Ale coraz częściej wiemy i uczymy młodych lekarzy, by wśród tej różnicowej diagnostyki uwzględniać także możliwość, że matka piła alkohol w czasie ciąży. Najczęściej są to uszkodzenia układu nerwowego, dysfunkcje w zachowaniu czy widoczne i charakterystyczne zniekształcenia twarzy, tzw. dysmorfie"

– wymieniła ekspertka.

Dodała, że najczęściej jednak zdarzają się odchylenia od normy w zachowaniu dziecka: jego większa agresywność, brak koncentracji, trudności w nauce.

"Już zespół takich cech może nasunąć podejrzenie, że może to być zespół zaburzenia alkoholowego" – dodała.

Dodatkowo – przypomniała prof. Helwich – pośród wczesnych zaburzeń mogą wystąpić u noworodka objawy głodu alkoholowego.

"Często następstwem FASD jest przedwczesny poród i urodzenie mniejszego dziecka niż wynikałoby to z okresu trwania ciąży. Dlatego te cechy, o których mówimy, że występują na twarzy, mogą być mniej widoczne. Koncentrujemy naszą uwagę na tym, by dostosować opiekę do potrzeb wcześniaka i wtedy rzeczywiście można coś przeoczyć, ale wiadomo, że takie dzieci są bardziej niespokojne czy wrażliwe na jakiekolwiek czynności, które się przy nich wykonuje. Widać też, że gorzej niż zdrowe noworodki adaptują się do samodzielnego życia po urodzeniu"

– powiedziała konsultantka.

Zaznaczyła też, że ogromnym problemem jest to, że wiele matek nie przyznaje się do picia w ciąży, co często utrudnia trafną diagnozę i wychwycenie prawdziwej przyczyny dysfunkcji ich dziecka.

"Często zdarza się tak, że matka ukrywa ten fakt i nikt w jej otoczeniu nie wie, że pije alkohol. Odsetek kobiet spożywających alkohol niestety rośnie, a ciąża im w tym nie przeszkadza"

– podsumowała prof. Helwich.

Podkreśliła, że choroba jest nieodwracalna, ale można różnymi terapiami usprawniać dotknięte nią dziecko.

"Tego wyleczyć nie można, ale można zniwelować skutki i sprawić, by zmniejszyć deficyty dziecka zajęciami wyrównawczymi. Szkolimy specjalistów, by jak najefektywniej mogli na każdym etapie rozwoju rozpoznać FASD, z tą uwagą jednak, że jak najwcześniejsze rozpoznanie daje szanse, by zapobiegać pewnym nieprawidłowościom"

– dodała. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Sprawozdanie z prac Sądu Najwyższego wysłuchane

/ The Chancellery of the Senate of the Republic of Poland [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)]

  

Rok 2018 był szczególny dla Sądu Najwyższego; w stan spoczynku przeszło około 40 proc. jego składu, co odbiło się negatywnie na sprawności postępowań we wszystkich izbach - mówił w środę prezes SN Dariusz Zawistowski, przedstawiając sprawozdanie z działalności SN w 2018 r.

Wcześniej ze sprawozdaniem zapoznała się sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka.

Podczas swojego wystąpienia Zawistowski podkreślał, że z punktu widzenia działalności Sądu Najwyższego ubiegły rok miał szczególny charakter ze względu na wejście w życie przepisów zmieniających strukturę organizacyjną sądu. Jak wskazywał, zlikwidowana została Izba Wojskowa, a powołano Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izbę Dyscyplinarną.

Sędzia zauważył jednak, że zmiany organizacyjne nie były zasadniczym problemem.

"Problemy wiązały się przede wszystkim z sytuacją kadrową wywołaną zmianami legislacyjnymi, które przewidywały przymusowe przejście w stanu spoczynku wielu sędziów Sądu Najwyższego. Ogółem dotyczyło to około 40 procent składu Sądu Najwyższego. Te zmiany oczywiście odbiły się w sposób negatywny na sprawności postępowania we wszystkich izbach Sądu Najwyższego"

- mówił Zawistowski.

Informacja dotycząca działalności SN w ubiegłym roku została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN na posiedzeniu pod koniec czerwca. Do informacji - zgodnie z nowymi przepisami - dołączono odrębne opracowanie, czyli informację prezesa Izby Dyscyplinarnej SN o jej działalności.

"W 2018 r. odnotowano większy wpływ spraw aniżeli w roku poprzednim. Łącznie wpłynęły 11 tys. 484 sprawy, a w 2017 r. – 10 tys. 738. Jak co roku przeważały skargi kasacyjne i kasacje – 8 tys. 094 (w 2017 r. – 7 tys. 568), z czego 3 tys. 313 wniesiono do Izby Cywilnej (w 2017 r. – 3 tys. 236), 2 tys. 64 do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (w 2017 r. – 2 tys. 164), zaś 2 tys. 717 do Izby Karnej (w 2017 r. – 2 tys. 163)"

- przekazano w tym opracowaniu.

Jak dodano, drugą liczną grupę spraw stanowiły zażalenia. "Łącznie wpłynęło ich 995 (w 2017 r. – 1 tys. 48). Do rozstrzygnięcia przedstawiono również 143 zagadnienia prawne (w 2017 r. – 152)" - podano.

Z wyliczeń SN wynika, że średni czas oczekiwania na merytoryczne rozpoznanie sprawy wynosił odpowiednio: w Izbie Cywilnej – 15 miesięcy, w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych – 13 miesięcy, w Izbie Karnej – 6 miesięcy. "Średni czas rozpoznania sprawy w SN wynosił zatem około 11 miesięcy" - podsumowano.

"W porównaniu z rokiem ubiegłym mniej korzystnie przedstawia się różnica między liczbą spraw wniesionych a rozpoznanych. O ile w 2017 r. rozpoznano o 397 spraw więcej, niż wpłynęło, o tyle w 2018 r. rozpoznano ich o 2 tys. 24 mniej"

- wykazano w informacji.

Ogółem w 2018 r. rozpoznano 9 tys. 460 spraw, zaś w 2017 r. – 11 tys. 135. Jak wyszczególniono, zawiera się w tym 6 tys. 312 skarg kasacyjnych i kasacji (w 2017 r. – 7 tys. 914), 953 zażaleń (w 2017 r. – 1 tys. 140) oraz 138 kwestii prawnych (w 2017 r. – 147). "Jednocześnie zwiększyła się zaległość w rozpoznawaniu spraw. Na koniec 2018 r. pozostały 6 tys. 583 nierozpoznane sprawy"

- poinformowano. Jak podkreślono, "jest to wynik zdecydowanie gorszy aniżeli w 2017 r.", gdy pozostało 4 tys. 551 nierozpoznanych spraw.

Jak oceniono, warunki, w jakich funkcjonował SN, "istotnie różniły się od tych, jakie występowały w latach poprzednich". "Wynika to faktu, że już od czerwca 2017 r. rozpoczęły się intensywne i niekonsultowane ze środowiskiem sędziowskim prace nad zmianą ustawy o SN, a 8 grudnia 2017 r. została uchwalona nowa ustawa o SN, która weszła w życie w roku sprawozdawczym" - dodano.

"Efektem tych działań było istotne spowolnienie pracy SN, trudności kadrowe oraz organizacyjne. Nie było również możliwe płynne zarządzanie SN. (...) Niepewność dotycząca statusu sędziów SN oraz ich przyszłości służbowej utrudniała wyznaczanie składów orzekających, zwłaszcza powiększonych, oraz sędziów sprawozdawców. Opóźniało to przygotowanie referatów i wyznaczanie terminów posiedzeń"

- zaznaczono.

Z informacji prezesa Izby Dyscyplinarnej wynika zaś, że w 2018 r. wpłynęło do niej 161 spraw. W konkluzji zwrócono uwagę, że dla prawidłowego funkcjonowania tej Izby na podstawie przepisów ustawy o SN i regulamin SN konieczne jest dokonanie zmian w przepisach tak, by prezes Izby mógł w pełni wykonywać jej budżet i aby uregulowane zostały zasady współpracy kancelarii tej Izby z kancelarią I prezesa SN.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl