Rusztowanie, które miało służyć pracom renowacyjnym na dachu katedry, decyzją Villeneuve’a nie dotykało iglicy. Dzięki temu podczas pożaru, gdy zawaliła się iglica, rusztowanie nie runęło. Ale pod wpływem ognia i upadku iglicy rury się ze sobą złączyły i zespawały, w wyniku czego jest ono zniekształcone, a cała struktura jest bardzo słaba.

- To cud, że  to się jeszcze trzyma

- stwierdził architekt.

Najpilniejszym obecnie zadaniem jest rozebranie uszkodzonego rusztowania. Rozpocznie się to za trzy tygodnie od opasania go na trzech poziomach. Następnie zostanie nad nim nadbudowane nowe, o wysokości 50 metrów, na którym opierać się będą belki dachowe. Z tego nowego rusztowania zostaną spuszczeni na linach alpiniści przemysłowi, którzy potną rury starego rusztowania na kawałki, od góry do dołu.

- Ta operacja zakończy się w styczniu 2020 r. - poinformował Villeneuve.

Za trudną do określenia uznał natomiast datę końca okresu konsolidacji budowli. - Nie będziemy tego naprawdę pewni przed połową 2020 r. - przypuszcza architekt.

Natomiast gdy już stare rusztowanie zostanie usunięte, zamontowany zostanie „pierwszy parasol ochronny, a potem wielki parasol wyższy od istniejącego wcześniej dachu, aby odbudować strukturę przyszłej konstrukcji dachowej, bez względu na to jaką techniką zostanie wykonana: z drewna, z betonu lub inaczej”. - Ale na razie nie jesteśmy na tym etapie uszczegółowienia - przyznał Villeneuve.

Wyraził żal z powodu trzytygodniowego wstrzymania odbudowy katedry ze względu na konieczność usunięcia pozostałości ołowiu, gdyż „spowolniło to tempo prac”. Zauważył, że trudno jest „pogodzić pracę do wykonania ze względu na kruchość budowli” i zasady „maksymalnej ochrony” pracowników. Dodał, że ich bezpieczeństwo zostało zapewnione, a co miesiąc jest od nich pobierana krew, by sprawdzić zawartość ołowiu we krwi i wyniki „nigdy nie przekraczają średniej”.