Kampania w pełni, co widać po coraz śmielszych (a czasem po prostu śmiesznych) wpisach działaczy politycznych w mediach społecznościowych. Widać to również w wywiadach prasowych - a już na pewno w tym, którego udzieliła Robertowi Mazurkowi Monika Jaruzelska:

Wszyscy twierdzą, że to osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego, bo bliższa jego sercu jest Anna Maria Żukowska [...] Mężczyźni w kryzysie wieku średniego robią różne rzeczy. Jak widać, każdy Kazimierz ma swoją Izabel.

- odpowiedziała córka komunistycznego generała na pytanie dziennikarza, dlaczego to nie ona znalazła się na listach Komitetu Wyborczego Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Dodatkowo Jaruzelska zarzuciła szefowi SLD, że ten "wypchnął" z partii "wszystkie kobiety ze znaczącymi nazwiskami". Ponownie dostało się też wiceprzewodniczącej SLD Annie Marii Żukowskiej, którą zdaniem Jaruzelskiej Czarzasty "promuje za wszelką cenę". 

Na odpowiedź działaczki nie trzeba było długo czekać. Co prawda dość osobliwie, ale Żukowska "odgryzła się" Jaruzelskiej na Twitterze, przywołując pewną bardzo dziwną anegdotkę. I choć wpis został już usunięty z Twittera, internet takich rzeczy nie zapomina. My również:

"Rok temu na wspólnym kampanijnym spacerze z psami na Polu Mokotowskim [...] pies pani Jaruzelskiej chciał zgwałcić moją (wysterylizowaną, więc to dziwne) sunię.

- pożaliła się na Twitterze Żukowska.

Kiedy ją wzięłam na kolana, podszedł i mi nasikał do butów. Jaki pies, taki pan.

- spuentowała swój wpis.

 

Jak myślicie, czy to tylko chwilowy kryzys na lewicy, czy skończy się to rozwodem ...?