Rokita wsparł kandydaturę Mazura do Senatu

zdjęcie ilustracyjne / acebook.com/MazurDoSenatu

  

Były poseł i polityk PO Jan Rokita wsparł dziś startującego z Krakowa do Senatu z poparciem PiS Krzysztofa Mazura – politologa, b. prezesa Klubu Jagiellońskiego.

Kontrkandydatami Mazura w okręgu 33 (Kraków) są: starający się o ponowny wybór Bogdan Klich z KO i krakowski radny Rafał Komarewicz, który startuje z własnego komitetu.

- Krzysztof Mazur poprosił mnie o publiczną rekomendację jego kandydatury do polskiego Senatu. W tym wypadku ta rekomendacja jest dla mnie większą przyjemnością i satysfakcją niż dla Krzysztofa Mazura – powiedział podczas czwartkowej konferencji prasowej Rokita.

Podkreślił, że „czyni to z przekonaniem i radością”. Jak zastrzegł nie ze względów politycznych, ale ze względu na wieloletnią znajomość i „unikalny – we współczesnej polityce, także polityce polskiej - zestaw cech kandydata”.

- Krzysztof Mazur to z jednej strony człowiek, którego charakteryzuje rzadka dzisiaj, a w polityce w ogóle nieobecna chrześcijańska pokora ducha, taka zwyczajność – coś co jest zaprzeczeniem mody politycznej dzisiejszej. Dzisiejsza moda polityczna każe wszystkim wykrzykiwać o własnej wielkości – mówił Rokita. - Z drugiej strony to jest człowiek z kartezjańsko błyskotliwą umysłowością i inteligencją. Połączenie tej skromności ducha z kartezjańską inteligencją jest rzeczą unikalną – podkreślił.

Rokita mówił, że dzisiejsza polityka „ciągnie ludzi będących nie tylko zaprzeczeniem tej skromności, ale także zaprzeczeniem tej inteligencji”. - Większość uprawiających politykę partyjną pełni funkcję intelektualnych baranów dzisiaj, które mają uprawiać kult swojego szefa, przewodniczącego i powtarzać przekazy dnia – powiedział.

- Jeśli ktoś taki [jak Krzysztof Mazur] chce iść do polityki, to ja jako stary już człowiek żywię nadzieję na to, że to może zwiastować jakieś odrodzenie, próbę naprawy, coś pozytywnego

– mówił Rokita. Przyznał, że widzi w Mazurze trochę „siebie sprzed 30 lat”.

Rokita powiedział, że liczył na inne rozpoczęcie politycznej kariery Mazura, na to, że wystartuje w wyborach prezydenta Krakowa, ale tak się nie stało.

Krzysztof Mazur powiedział, że poprosił Rokitę o publiczne wsparcie, bo „reprezentuje on dla niego to, co w polityce jest deficytowe”. - Z jednej strony zgodę, że polityka musi być jakiegoś rodzaju konfrontacją. Zawsze widziałem Jana Rokitę jako człowieka odważnego w mówieniu, o tym w co wierzy i co jest dla niego ważne - powiedział kandydat przypominając debatę radiową sprzed lat Rokity z Andrzejem Lepperem.

- Z drugiej strony to było nastawienie na jakiś cel, a nie walka dla samej walki, za tym stał jakiś pomysł na państwo, na miasto. Widziałem w tym połączenie, które chciałbym w polityce reprezentować: gotowość do mówienia otwarcie, do walczenia o to, w co się wierzy, żeby na końcu okazywało się, że to ma coś budować a nie być sporem dla samego sporu. To polityczne credo, które przy tej okazji chciałbym wygłosić

 – zaznaczył Mazur.

Rokita mówił, że udziela rekomendacji jako „obywatel Krakowa, który być może zna Krzysztofa Mazura lepiej niż bardzo wielu ludzi, którzy mogliby na niego głosować”.

Pytany, czemu nie poparł nikogo spośród swoich dawnych kolegów z PO Rokita powiedział, że „nikt nigdy go nie prosił”.

Mazur podkreślił, że prosząc o poparcie nie kierował się kalkulacją polityczną. - Chodzi o relacje między mną a panem Janem. Uważałem, że jest to na tyle ważna postać w moim myśleniu o polityce, że o taką rekomendację poprosiłem. Nie jest to wynik kalkulacji – zapewnił.

Jan Rokita, który od kilkunastu lat nie bierze aktywnego udziału w życiu politycznym nie po raz pierwszy poparł kandydata prawicy. W kampanii samorządowej 2006 r. w drugiej turze wyborów prezydenta Krakowa poparł kandydata PiS Ryszarda Terleckiego, a w 2014 r. startującego z poparciem PiS kandydata prawicy na prezydenta Krakowa Marka Lasotę.

W wyborach parlamentarnych 2011 r. Jan Rokita wsparł popieraną przez PiS kandydatkę do Senatu Zuzannę Kurtykę - żonę zmarłego tragicznie w katastrofie smoleńskiej prezesa IPN Janusza Kurtyki.

We wrześniu 2007 r. Rokita ogłosił, że nie będzie kandydował w przedterminowych wyborach parlamentarnych, motywując to nominacją swej żony Nelli Rokity na stanowisko doradcy ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kobietę uratował paszport Ładosia. Jej syn został lordem i publicystą „Timesa”

zdjęcie ilustracyjne / derwiki CC0

  

Matka Daniela Finkelsteina, brytyjskiego dziennikarza i publicysty „The Times” i członka Izby Lordów, została uratowana z Holokaustu dzięki fałszywemu paszportowi Paragwaju, dostarczonemu przez poselstwo w RP w Bernie w ramach akcji tzw. grupy Ładosia.

O tym, że Mirjam Wiener, jej dwie siostry oraz matka zostały w styczniu 1945 r. wypuszczone z niemieckiego obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen w ramach wymiany więźniów dzięki fałszywym paszportom Paragwaju, wiadomo było już wcześniej. Ten wątek pojawił się np. przed trzema laty we wspomnieniu opublikowanym na łamach „The Timesa” po śmierci Mirjam, która po wojnie wyszła za mąż za Ludwika Finkelsteina i osiedliła się w Wielkiej Brytanii.

Dotychczas nie było jednak wiadomo, że paszporty zostały wystawione przez poselstwo RP w Szwajcarii, które w ramach pomocy niesienia pomocy Żydom dostarczyło kilka tysięcy sfałszowanych dokumentów. Nazwiska Mirjam, Evy i Ruth Wiener oraz ich matki Margarethe (zmarła zaraz po uwolnieniu) z rodziny znanego działacza żydowskiego Alfreda Wienera znajdują się na tzw. liście Ładosia, opublikowanej w połowie grudnia ubiegłego roku przez Instytut Pileckiego.

[polecam:https://niezalezna.pl/301666-lista-ladosia-opublikowana-zawiera-spis-zydow-ratowanych-przez-polskich-dyplomatow]

Zawiera ona nazwiska 3262 Żydów, którzy dzięki działaniom poselstwa RP otrzymali fałszywe paszporty któregoś z państw Ameryki Łacińskiej - najczęściej Paragwaju - lub inne dokumenty poświadczające obywatelstwo. Na liście znajduje się tylko część osób, którym próbowali pomóc polscy dyplomaci, bo ocenia się, że grupa Ładosia wystawiła 8-10 tys. takich dokumentów. Oprócz Ładosia kluczowe role odgrywali w niej konsulowie Konstanty Rokicki i Stefan Ryniewicz. Prace nad ustaleniem pozostałych nazwisk trwają. Ta nieznana do niedawna historia ujrzała światło dzienne dzięki badaniom obecnego ambasadora RP w Szwajcarii, Jakuba Kumocha.

- Potomkowie Alfreda Wienera to jedna z wielu rodzin ratowanych przez grupę Ładosia. Oceniamy, że polscy dyplomaci i ich żydowscy partnerzy sfałszowali paszporty dla 8-10 tysięcy ludzi. Wiedziałem o tej rodzinie, ale nie wiedziałem, że lord Finkelstein jest jej potomkiem

- powiedział ambasador Kumoch. Dodał, że jest w kontakcie z Finkelsteinem.

[polecam:https://niezalezna.pl/303698-izraelscy-historycy-podkreslaja-polski-rzad-prowadzil-szeroka-akcje-ratowania-zydow]

Finkelstein potwierdził na Twitterze, że jest w posiadaniu jednego z tych paszportów - jak sądzi, oryginału - który został wystawiony w Bernie w 1943 r., co potwierdzałoby ustalenia Instytutu Pileckiego.

57-letni Daniel Finkelstein jest związany z „The Times” od 2001 r. W 2013 r. został członkiem Izby Lordów z nominacji Partii Konserwatywnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts