Zapadnie wyrok dla zabójcy dwulatki

zdjęcie ilustracyjne / Morgan4uall CC0

  

20 września Sąd Apelacyjny w Poznaniu ma wydać wyrok ws. śmierci dwuletniej Lilianny z Piły. Dziewczynka przeszkadzała ojczymowi w grze komputerowej. Ten sfrustrowany niepowodzeniami w rozgrywce pchnął ją na futrynę drzwi. W wyniku urazów głowy dziewczynka zmarła.

Dwuletnia Lilianna w marcu 2017 roku w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Dziecko miało złamane kości czaszki i krwiaki. Lekarzom nie udało się jej uratować. Prokuratura w Pile ustaliła, że dziewczynkę popchnął ojczym, sfrustrowany niepowodzeniami w grze komputerowej. Dziecko upadło i uderzyło głową o metalową futrynę drzwi.

W grudniu ub. roku Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał matkę dziecka na 2 lata więzienia, zaś ojczyma na karę łączną 12 lat i 2 miesięcy więzienia.

Początkowo prowadząca sprawę pilska prokuratura postawiła ojczymowi dziecka Szymonowi B. zarzut znęcania się, zaś matce - zarzut nieudzielenia pomocy. Na późniejszym etapie śledztwa poinformowano jednak o zmianie kwalifikacji czynu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Grozi za to dożywocie. W trakcie procesu do kwestii kwalifikacji czynów odniósł się także sąd, który uprzedził strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu wobec matki dziecka - na nieudzielenie pomocy.

Według prokuratury Angelika B., „działając z zamiarem ewentualnym, jako matka, mając prawny, szczególny obowiązek pieczy nad swoją małoletnią córką, przewidując możliwość pozbawienia jej życia i godząc się na to, pozbawiła ją życia”. Oskarżona - jak wskazała prokuratura - dopuściła się tego w ten sposób, że „będąc świadkiem zachowania swojego męża, polegającego na chwyceniu dziecka za ręce, obróceniu tyłem do siebie i popchnięciu z dużą siłą, w wyniku czego dziecko upadło i bezwładnie uderzyło głową w metalową futrynę drzwiową oraz podłogę, i mając pełną wiedzę, że Lilianna w styczniu 2017 r. doznała poważnych obrażeń głowy, w kolejnych dniach, działając wspólnie i w porozumieniu ze swoim mężem, mimo pogarszającego się stanu zdrowia córki, utrzymywała stan zagrożenia życia dla dziecka”.

Według śledczych kobieta nie udzieliła dziecku żadnej pomocy i zataiła przed lekarzami fakt odniesienia przez dziecko obrażeń głowy w wyniku uderzenia o futrynę. Lekarzom mówiła, że dziewczyna skarży się na ból głowy, ale zaprzeczała, by dziecko doznało jakiegoś urazu, uderzyło się w głowę.

Ojczym dziecka poza zabójstwem dziewczynki z zamiarem ewentualnym oskarżony został również o znęcanie się nad rodzeństwem dwulatki. Mężczyzna usłyszał również zarzut podania swojej żonie substancji psychotropowych.

Prokuratura domagała się 25 lat więzienia dla obojga oskarżonych.

W grudniu ub. roku Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał matkę dziecka na 2 lata więzienia, zaś ojczyma na karę łączną 12 lat i 2 miesięcy więzienia. Wydając wyrok w tej sprawie, sąd zmienił wobec Szymona B. kwalifikację prawną czynu z zabójstwa z zamiarem ewentualnym na art. 156 par. 3, czyli spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego śmiercią. Wobec Angeliki B. sąd również zdecydował o zmianie kwalifikacji czynu - na art. 155 kk, czyli nieumyślne spowodowanie śmierci - i za ten czyn wymierzył jej 2 lata pozbawienia wolności.

Apelację od wyroku sądu okręgowego złożył prokurator, nie zgadzając się z przyjętą w orzeczeniu kwalifikacją prawną czynów. Wniósł także o zmianę wysokości orzeczonej kary dla obojga oskarżonych na karę 25 lat pozbawienia wolności.

Apelację złożył także obrońca Szymona B., wskazując m.in. na błędy w ustaleniach faktycznych i rażącą - jego zdaniem - niewspółmierność orzeczonej kary. Obrońca wniósł m.in. o warunkowe zawieszenie wykonania kary, lub o uchylenie orzeczenia w całości i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji.

Dziś sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Wyrok ma zostać ogłoszony 20 września.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kobietę uratował paszport Ładosia. Jej syn został lordem i publicystą „Timesa”

zdjęcie ilustracyjne / derwiki CC0

  

Matka Daniela Finkelsteina, brytyjskiego dziennikarza i publicysty „The Times” i członka Izby Lordów, została uratowana z Holokaustu dzięki fałszywemu paszportowi Paragwaju, dostarczonemu przez poselstwo w RP w Bernie w ramach akcji tzw. grupy Ładosia.

O tym, że Mirjam Wiener, jej dwie siostry oraz matka zostały w styczniu 1945 r. wypuszczone z niemieckiego obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen w ramach wymiany więźniów dzięki fałszywym paszportom Paragwaju, wiadomo było już wcześniej. Ten wątek pojawił się np. przed trzema laty we wspomnieniu opublikowanym na łamach „The Timesa” po śmierci Mirjam, która po wojnie wyszła za mąż za Ludwika Finkelsteina i osiedliła się w Wielkiej Brytanii.

Dotychczas nie było jednak wiadomo, że paszporty zostały wystawione przez poselstwo RP w Szwajcarii, które w ramach pomocy niesienia pomocy Żydom dostarczyło kilka tysięcy sfałszowanych dokumentów. Nazwiska Mirjam, Evy i Ruth Wiener oraz ich matki Margarethe (zmarła zaraz po uwolnieniu) z rodziny znanego działacza żydowskiego Alfreda Wienera znajdują się na tzw. liście Ładosia, opublikowanej w połowie grudnia ubiegłego roku przez Instytut Pileckiego.

[polecam:https://niezalezna.pl/301666-lista-ladosia-opublikowana-zawiera-spis-zydow-ratowanych-przez-polskich-dyplomatow]

Zawiera ona nazwiska 3262 Żydów, którzy dzięki działaniom poselstwa RP otrzymali fałszywe paszporty któregoś z państw Ameryki Łacińskiej - najczęściej Paragwaju - lub inne dokumenty poświadczające obywatelstwo. Na liście znajduje się tylko część osób, którym próbowali pomóc polscy dyplomaci, bo ocenia się, że grupa Ładosia wystawiła 8-10 tys. takich dokumentów. Oprócz Ładosia kluczowe role odgrywali w niej konsulowie Konstanty Rokicki i Stefan Ryniewicz. Prace nad ustaleniem pozostałych nazwisk trwają. Ta nieznana do niedawna historia ujrzała światło dzienne dzięki badaniom obecnego ambasadora RP w Szwajcarii, Jakuba Kumocha.

- Potomkowie Alfreda Wienera to jedna z wielu rodzin ratowanych przez grupę Ładosia. Oceniamy, że polscy dyplomaci i ich żydowscy partnerzy sfałszowali paszporty dla 8-10 tysięcy ludzi. Wiedziałem o tej rodzinie, ale nie wiedziałem, że lord Finkelstein jest jej potomkiem

- powiedział ambasador Kumoch. Dodał, że jest w kontakcie z Finkelsteinem.

[polecam:https://niezalezna.pl/303698-izraelscy-historycy-podkreslaja-polski-rzad-prowadzil-szeroka-akcje-ratowania-zydow]

Finkelstein potwierdził na Twitterze, że jest w posiadaniu jednego z tych paszportów - jak sądzi, oryginału - który został wystawiony w Bernie w 1943 r., co potwierdzałoby ustalenia Instytutu Pileckiego.

57-letni Daniel Finkelstein jest związany z „The Times” od 2001 r. W 2013 r. został członkiem Izby Lordów z nominacji Partii Konserwatywnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts