Szczere wyznanie poseł Krystyny Pawłowicz. „To jedna z przyczyn, dla których chcę odejść z polityki”

Krystyna Pawłowicz / Patryk Lubon / Gazeta Polska

  

"Oni po prostu sieją zwykły terror na ulicy" - tak o osobach, które notorycznie obrażają polityków Prawa i Sprawiedliwości przed budynkiem Sejmu mówi poseł Krystyna Pawłowicz. Jak przyznaje w rozmowie z Niezalezna.pl, to jeden z powodów, dla których odchodzi z czynnej polityki.

Poseł Krystyna Pawłowicz wczoraj wieczorem została zaatakowana słownie przez grupę osób stojących przed Sejmem RP. Była to zorganizowana grupa, przygotowana do takich działań, posiadająca m.in. transparenty. Nagranie z tego zdarzenia udostępnił na Twitterze... poseł PO-KO Stanisław Gawłowski.

Skontaktowaliśmy się z parlamentarzystką PiS, by zapytać, jak z jej perspektywy wyglądała ta sytuacja.

"Wychodziłam po posiedzeniu Sejmu i policja już stała, bo oni chyba wcześniej zapowiedzieli swoje zgromadzenie, którego celem było wsparcie Adama Bodnara. Ich zdaniem ja go zaatakowałam. Tak naprawdę powiedziałam stanowisko posła dotyczące jego działalności, do czego mam prawo, a nawet konstytucyjny obowiązek"

- mówi poseł Krystyna Pawłowicz w rozmowie z Niezalezna.pl.

Co działo się dalej?

"Mieli przygotowane obrażanie mnie, były powypisywane na tekturach różne hasła. Kiedy wychodziłam, to oni się już rozgrzewali, ktoś mnie zobaczył i zaczęto wycia, krzyki, obrażanie, filmowanie. Gdybym o tym wiedziała, to bym sobie zamówiła taksówkę z innej strony. Oni po prostu sieją zwykły terror na ulicy"

- relacjonuje Krystyna Pawłowicz.

Według parlamentarzystki Prawa i Sprawiedliwości, taka sytuacja powtarza się od wielu lat i pokazuje, że niektórzy wciąż nie mogą pogodzić się z wynikiem wyborów parlamentarnych z 2015 roku.

"Oni się rozlokowują z tego miejsca, które dawno powinno być już zlikwidowane. Przy samym Sejmie mają te obskurne namioty, oni mają zgodę - jak mówią - na permanentne zgromadzenie. Nie ma czegoś takiego! Co to za zgromadzenie? Oni mają prąd, urządzenia nagłaśniające, nie wiem czy oni płacą za ten prąd"

- podkreśla Pawłowicz.

"Ludzie z zagranicy przyjeżdżają i nie dowierzają w to, co widzą. Są zdziwieni, że pod samym Sejmem są takie namioty i podkreślają, że na przykład w Stanach Zjednoczonych nie byłoby to możliwe w promieniu kilku kilometrów. A oni nas tu atakują"

- dodaje.

To, co dzieje się przed budynkiem Sejmu, poseł PiS nazywa skandalem i apeluje, by w końcu podjąć skuteczne działania w celu powstrzymania hejtu, jaki wylewa się w tym miejscu na polityków partii rządzącej.

"To jedna z przyczyn, dla których ja z polityki chcę odejść. To jest coś okropnego. Bardzo mi się to nie podoba i jeżeli z tym nie zrobi się porządku, to nie ma to nic wspólnego z demokracją i wolnością słowa. To permanentne obrażanie przy braku ochrony sądowej, ponieważ sędziowie ich uniewinniają i nie ma możliwości ukarania tych kładących się na ziemi czy obrażających. Z tym musi się zrobić porządek"

- mówi Krystyna Pawłowicz.

Jednak - jak dodaje - nie żałuje ośmiu lat spędzonych w parlamencie.

"Jestem szczęśliwa, że mogłam być w Sejmie i głośno nazywać rzeczy po imieniu"

- kończy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dziś głosowanie nad umową w sprawie brexitu. Wynik? Jedna wielka niewiadoma

/ Tumisu

  

Brytyjska Izba Gmin rozpoczęła dzisiaj rano posiedzenie, podczas którego posłowie zdecydują, czy poprzeć zawarte w czwartek przez premiera Borisa Johnsona porozumienie z Unią Europejską o warunkach brexitu. Biorąc pod uwagę, że Johnson na czele rządu mniejszościowego i dotychczas nie wygrał żadnego głosowania, wynik jest trudny do przewidzenia.

Posiedzenie zacznie się od wystąpienia szefa rządu, po czym nastąpi debata. Samo głosowanie spodziewane jest ok. 15:30 polskiego czasu, choć może to się opóźnić, bo nie ogłoszono jeszcze, które poprawki opozycji poddane zostaną pod głosowanie.

Jeśli posłowie nie zaakceptują porozumienia, ani nie zgodzą się na wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, premier Johnson będzie zobligowany do zwrócenia się do Brukseli z wnioskiem o kolejne przesunięcie brexitu - do 31 stycznia 2020 r.

Izba Gmin liczy 650 posłów, ale do uzyskania większości wystarczy poparcie tylko 320 z nich. To dlatego, że w głosowaniu nie biorą udziału spiker (chyba że jest remis, wtedy ma on decydujący głos) i jego trzej zastępcy, a deputowani irlandzkiej, republikańskiej partii Sinn Fein - w obecnej kadencji siedmiu - od lat nie obejmują mandatów.

Patrząc na same deklaracje partyjne, Boris Johnson nie ma szans na zwycięstwo, bo jego Partia Konserwatywna ma obecnie 288 posłów, a probrytyjska północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP, 10 mandatów) zapowiedziała głosowanie przeciwko, podobnie jak cała opozycja. Parlamentarna arytmetyka jest jednak bardziej skomplikowana.

W samej Partii Konserwatywnej jest grupa najbardziej twardych zwolenników brexitu, którzy uważają, że porozumienie jest zbyt daleko idącym ustępstwem. Wprawdzie nikt spośród nich nie zadeklarował otwarcie, że będzie głosować przeciw, ale według stacji BBC poparcia 14 z nich premier nie może być pewien.

Z drugiej strony, jak się oczekuje, co najmniej dziewięciu posłów laburzystowskich, którzy popierają brexit, zagłosuje wbrew instrukcjom swojej partii za umową, a 15 kolejnych - którzy są z okręgów, gdzie poparto brexit, ale nie są do końca zadowoleni z warunków umowy - waha się lub nie ogłosiło stanowiska.

Za umową powinna być też większość z 21 byłych posłów konserwatywnych, którzy zostali wyrzuceni z klubu na początku września, gdy zagłosowali przeciwko rządowi w innym głosowaniu w sprawie brexitu, a także kilku innych niezależnych.

Z kolei przeciw umowie będzie co najmniej 218 posłów Partii Pracy, cała DUP, jeśli nie została przekonana w ostatniej chwili, całe kluby Szkockiej Partii Narodowej (35 mandatów), Liberalnych Demokratów (19 mandatów),Niezależnej Grupy na rzecz Zmian (5), walijskiej Plaid Cymru (4), Zielonych (1) oraz co najmniej 9 niezależnych.

To według BBC, oznaczałoby - przy założeniu stuprocentowej obecności posłów - że za porozumieniem zagłosuje na pewno co najmniej 303 posłów, przeciwko będzie 301, zaś stanowisko 35 (15 laburzystów, 14 konserwatystów i 6 niezależnych) jest nieznane. I to od ich głosów zależy los porozumienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl