Zniesienie celibatu i kapłaństwo kobiet? Niemiecki kardynał nie wyklucza takiego rozwiązania

Kard. Reinhard Marx / By Degreezero - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77893582

  

Niemieccy biskupi nie mają zgodności co do tego, jak ma wyglądać tzw. droga synodalna, proces dotyczący rewizji sprawy podziału władzy w Kościele, zmian w celibacie oraz zmian w katolickiej etyce seksualnej. Przewodniczący niemieckiego episkopatu, kard. Reinhard Marx nie wyklucza obecnie, że niedługo w niektórych regionach zostanie zniesiony celibat. Kard. Rainer Maria Woelki jest wobec zmian sceptyczny, podkreślając, że Kościół ryzykuje "zdradzenie siebie i utratę tożsamości".

„Droga synodalna” to proces, który zapoczątkowali niemieccy biskupi podczas wiosennej sesji plenarnej. Jego prace przygotowawcze właśnie ruszyły. Do tematów prac należą też podział władzy w Kościele, możliwość kapłaństwa kobiet, sensowność celibatu i możliwość zmian w katolickiej etyce seksualnej.

Kard. Rainer Maria Woelki, arcybiskup Kolonii, przestrzegł w homilii przed postrzeganiem Kościoła przez pryzmat socjologiczny.

- Jak w parlamencie przygotowuje się – powołując się na nowe osiągnięcia naukowe, szczególnie nauk społecznych i humanistycznych – do negocjacji – tak jak politycy - tematy wiary i nauki Kościoła. Poddaje się je pod dyskusję, by później demokratyczną większością głosów wprowadzić tak zwaną reformę Kościoła, za którą nie kryje się często nic innego jak tylko dopasowanie do myślenia świata.

Kard. Woelki dodał, że w ten sposób Kościół zdradziłby samego siebie i straciłby swoją tożsamość, ponieważ nie został stworzony przez człowieka, ale założony przez Chrystusa. Arcybiskup Kolonii powiedział, że depozytu wiary nie można przegłosować, dotyczy to szczególnie struktury sakramentalnej, między innymi kwestii kapłaństwa kobiet. Kard. Woelki przypomniał, że papież Jan Paweł II zamknął debatę na ten temat ex cathedra w 1994 roku.

Już w ubiegłym tygodniu kard. Woelki przestrzegał przez schizmą w Kościele. Na łamach gazety Kirchenzeitung Köln mówił:

W najgorszym razie ryzykujemy nawet jedność z Kościołem powszechnym i staniemy się niemieckim Kościołem narodowym. Nikt tego nie może chcieć i powinniśmy te przestrogi traktować poważnie. (…) Jestem zdania, że droga, którą się obecnie w Niemczech podąża, jest bardzo niebezpieczna – szczególnie jeżeli chodzi o podział wewnątrz niemieckiego Kościoła. Papież w swoim liście jednoznacznie prosił nas, byśmy zachowali «sensus Ecclesiae» i byśmy pozostali w jedności z Kościołem powszechnym i w Jego wierze”.

Tymczasem przewodniczący niemieckiego episkopatu kard. Marx na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung" przyznał, że dla niego debata na temat kapłaństwa kobiet nie jest zamknięta, o czym poinformował on również papieża Franciszka. Kard. Marx stwierdził, że kobiety powinny być bardziej włączone w prace Kościoła.

- Bardzo pomogłaby przełamaniu tego męskiego świata obecność kobiet podczas posiedzeń episkopatu i synodów biskupów -

stwierdził niemiecki hierarcha, który zaznaczył też, że niemieccy biskupi nie mogą sami zdecydować o zniesieniu celibatu, ale on sam może sobie wyobrazić, że Synod Amazoński dopuści w pewnych okolicznościach i w niektórych regionach żonatych księży. Kard. Marx dodał też, że „razi go przyjęta po Soborze Watykańskim II idea jednolitości Kościoła” a on sam opowiada się za większą subsydiarnością.

Zapytany niedawno o zagrożenie schizmą w Kościele katolickim papież Franciszek, odpowiedział, że "nie obawia się schizm, jednak modli się, by ich nie było".

Papież zaapelował o dialog, zaznaczając że schizma jest czymś sprzecznym z chrześcijaństwem. Zachęcił do wsłuchania się w głos ludu Bożego i zauważył, że wspólną cechą schizmatyków jest oderwanie się od ludu Bożego.

- Schizma jest zawsze elitarnym odłączeniem spowodowanym ideologią oderwaną od doktryny – powiedział Franciszek.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rozmowy mogą potrwać do rana. W Brukseli ważą się losy neutralności klimatycznej

zdjęcie ilustracyjne / Krystian Maj KPRM

  

Polska jest gotowa do poparcia celu neutralności klimatycznej na 2050 r., ale tylko na poziomie UE, a nie poszczególnych państw - podało w Brukseli źródło dyplomatyczne. Oznaczać by to miało, że nasz kraj mógłby dochodzić do neutralności po 2050 r.

Przyjęcie tego zapisu nie jest pewne, bo dyskusja dotycząca neutralności trwa dopiero od dwóch godzin. Wprawdzie współpracownicy przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela zapowiadali, że ma ona się zakończyć przed kolacją o godz. 19, ale dyplomaci spodziewali się przedłużenia rozmów do późna. - W optymistycznej wersji zakończymy nad ranem - mówił dziennikarzom wysłannik jednego z rządów.

Obecnie żadne z państw nie chce wetować celu neutralności na 2050 r. Sceptycznie nastawieni liczą na to, że w dyskusji uda się wypracować kompromis. 

- Nie idziemy na weto, tylko na to, żeby przyjęto nasze poprawki

- zapewnił polski dyplomata.

Już teraz w projekcie wniosków są zapisy wskazujące na różne punkty startowe różnych państw członkowskich, ale dla Polski to za mało. Warszawa obawia się, że ogólne sformułowania zostaną tak zinterpretowane przez Komisję Europejską, która będzie przygotowywała odpowiednie projekty legislacyjne, że przepisy wdrażające porozumienie będą niekorzystne z punktu widzenia naszego kraju.

Polska domaga się też, by we wnioskach ze szczytu znalazły się bardziej konkretne zapisy dotyczące kosztów transformacji energetycznej. W tej chwili na stole jest suma 100 mld euro, które miałyby zostać zmobilizowane na transformację na 2021-2027. Na razie nie ma jednak kompromisu w sprawie wieloletnich ram finansowych, a fundusz ten miałby wynikać z unijnego budżetu.

- 100 mld euro nic nie znaczy. Chcielibyśmy wiedzieć, z jakich źródeł będzie finansowany Fundusz Sprawiedliwej Modernizacji i jak to będzie funkcjonowało

- powiedział polski dyplomata.

Komisja Europejska do tej pory nie przedstawiła szczegółów dotyczących Mechanizmu Sprawiedliwej Transformacji, który miałby wspierać mobilizowanie 100 mld euro. Nie jest zatem jasne skąd będą pochodziły środki na gwarancje na finansowanie inwestycji.

Polsce zależy też na tym, aby środki na ten fundusz nie spowodowały uszczuplenia budżetu na politykę spójności czy na rolnictwo. Jest to jeden z granicznych warunków polskiej delegacji w Brukseli.

Dyplomaci wskazują, że jednym ze źródeł finansowania transformacji mógłby być wpływ z tzw. cła węglowego, które pobierane byłoby od towarów wyprodukowanych poza UE.

Polska wspiera również - jak informowało źródło - zastrzeżenia Czech do wniosków. Praga chce zagwarantowania wsparcia dla energetyki jądrowej. Polski rząd kilkakrotnie podkreślał, że transformacja energetyczna nie może w niektórych krajach opierać się na prostym przejściu z energetyki opartej na węglu do OZE, lecz z udziałem m.in. gazu i właśnie energetyki jądrowej.

Swoje zastrzeżenia do wniosków mają też Węgry, które również domagają się, by porozumienie gwarantowało, że biedniejsze kraje nie będą ponosiły kosztów redukcji CO2.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl