„Minister Ziobro musiał posprzątać po PO”. Komisja odrzuciła wniosek o wotum nieufności

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Jest zaszczytem bronić ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro - mówił wiceszef MS Michał Wójcik podczas prac sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która opiniowała dziś wniosek opozycji o wyrażenie wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry. - Minister Zbigniew Ziobro musiał posprzątać po Platformie Obywatelskiej - ocenił z kolei podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Warchoł. Wniosek został odrzucony.

Wójcik wyraził ubolewanie, że poseł Borys Budka (PO-KO), który przedstawiał podczas posiedzenia komisji wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości, „nie przekazał niczego merytorycznego”. Nawiązał do słów Budki, że „to przykry zaszczyt” musieć przedstawiać wniosek o wotum nieufności. - Tak. To jest przykre, że państwo po raz kolejny przedstawiacie wniosek o wotum nieufności (...), ale jest zaszczytem bronić ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego - powiedział.

- Państwo w istocie te wnioski wykorzystujecie jako pretekst, pretekst do tego, żeby zaatakować ministra sprawiedliwości, bo to wszystko, co zrobiliśmy dla społeczeństwa w ciągu ostatnich czterech lat, to jest istotnie rewolucja w wielu obszarach - podkreślił. - To my wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwu - dodał.

Wójcik przedstawił również kilka spraw, które - jak mówił - z inicjatywy ministra sprawiedliwości udało się zrealizować w ciągu ostatnich czterech lat. Jak wyliczał, są to: walka z wyłudzeniami VAT-owskimi, z pedofilami, mafią lekową, walka o polskie dzieci za granicą, reprywatyzacja, sprawy dotyczące alimenciarzy, nielegalne adopcje czy dozór elektroniczny.

Wójcik odniósł się też „do sprawy kłótni sędziów, która pojawiła się we wniosku” o wotum nieufności. Jak podkreślił, w rozmowach ujawnionych przez media „nie ma ani jednego polityka”. - Nie ma ani pana ministra (Zbigniewa) Ziobro, ani (Michała) Wójcika, ani (Marcina) Warchoła, ani (Sebastiana) Kalety, ani (Patryka) Jakiego. Nie ma nikogo z nas, nie ma polityków - podkreślił Wójcik.

- To są sędziowie, którzy wywodzą się - co ciekawe - z jednego stowarzyszenia, którzy się po prostu pokłócili - dodał. - I doskonale o tym wiecie, próbujecie to przykleić do polityków, ale tego się nie uda zrobić - wskazał.

- Pan minister (Zbigniew) Ziobro nie znał przed wyborami pana ministra Łukasza Piebiaka - zapewnił. - Natomiast dał pewną propozycję (...) współpracy stowarzyszeniu, pan minister Łukasz Piebiak wyraził gotowość tej współpracy i został wiceministrem. I chcę powiedzieć, że od tamtego czasu doszło do bardzo głębokiego podziału w środowisku sędziowskim i potężnej konfrontacji - zaznaczył.

Wójcik nawiązał również do tzw. farmy troli. - To jest kilku, kilkunastu sędziów, którzy prowadzili te rozmowy (...) minister Ziobro odniósł się do tego w sposób jednoznacznie negatywny - podkreślił. - W sensie politycznym temat został zakończony, w sensie prawnym będzie rozstrzygany pewnie przez sąd, bo część tych osób jednoznacznie odcina się od tego, co media ujawniły i składają pozwy, według mojej wiedzy, na duże kwoty - powiedział.

Głos podczas posiedzenia komisji zabrał równię podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Warchoł.

- Dzisiejsze działania na poziomie prokuratorskim jak i legislacyjnym to wielkie dzieło ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Nie tylko musiał po was sprzątać, ale dodatkowo nowe dobre prawo dla naszych obywateli i dla naszej ojczyzny [przygotować]

- powiedział podczas Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka mającej zaopiniować poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry podsekretarz stanu Marcin Warchoł.

Marcin Warchoł wytknął politykom Platformy Obywatelskiej błędy, które - jego zdaniem - popełnili sprawując władzę. - Na odchodne przygotowaliście nie tylko prezent w postaci skrócenia terminów przedawnienia, kodeksu postępowania karnego, ale o to w lipcu 2015 roku przestępstwo zmienia się w wykroczenie i nielegalny wywóz leków staje się niestety gorzką prawdą i gwałtownie wzrasta liczba odmów realizacji leków - wskazał. Wiceminister wyliczył, że „w lipcu 2015 roku odmów realizacji leków było 34 tysiące, natomiast w lipcu 2017 roku 721 tysięcy”. - To wzrost o przeszło 2 tysiące procent tylko w ciągu dwóch lat - podkreślił.

W dyskusji wziął udział również sam minister sprawiedliwości.

- W momencie, w którym posłowie PO zdecydowali się składać wniosek o wotum nieufności wobec mnie, w tym samym czasie polscy prokuratorzy wydawali historyczne decyzje. Przejmowali na poczet skarbu państwa 1 mld 400 mln zł. Pieniądze te pochodziły z kartelów narkotykowych. To było tylko możliwe, ponieważ doszło do rządów dobrej zmiany

- zaznaczył Ziobro.

Ziobro odnosząc się do głównego zarzuty sformułowanego we wniosku opozycji dot. tzw. afery hejtowania sędziów wskazał, że konsekwencje w tej sprawie zostały już wyciągnięte. - Mamy sytuację, która nie powinna się wydarzyć. Moja rolą było wyciągnięcie natychmiastowych politycznych konsekwencji. Tymi konsekwencjami było odwołanie wiceministra Łukasza Piebiaka, odwołanie sędziów pojawiających się na forach; tymi konsekwencjami było wszczęcie postepowań dyscyplinarnych i wszczęcie postepowania karnego - mówił Ziobro.

O złożeniu wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry poinformował 29 sierpnia szef PO Grzegorz Schetyna. Jak zaznaczył, wniosek ma związek z ujawnieniem „zorganizowanej grupy sędziów w Ministerstwie Sprawiedliwości, która zajmowała się produkcją hejtu i językiem nienawiści”.

Ostatecznie za pozytywnym zaopiniowaniem wniosku głosowało 8 posłów, 18 było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy. Protest przeciwko... samochodom

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Przed terenem, na którym we Frankfurcie nad Menem odbywa się doroczny Międzynarodowy Salon Samochodowy (IAA) , w sobotę doszło do wielotysięcznej demonstracji przeciwników aut i silników spalinowych. Uczestnicy domagali się jak najszybszej transformacji systemu transportowego.

Podczas pierwszego dnia salonu IAA otwartego dla publiczności, przed terenem, na którym odbywa się ta jedna z największych i najbardziej znanych wystaw samochodowych na świecie, zgromadziło się około 25 tys. osób. Demonstracja została zorganizowana przez związek #austeigen (niem. wysiadać), w którego skład wchodzą organizacje zajmujące się ochroną przyrody, broniące praw zwierząt, czy zrzeszające miłośników rowerów.

Uczestnicy domagali się natychmiastowej rezygnacji z silników spalinowych, zaprzestania produkcji aut terenowych, przesiadania się na małe elektryczne auta miejskie i pełnej neutralności klimatycznej ruchu ulicznego do 2035 roku. Żądali też większych udogodnień dla rowerów i transportu publicznego.

#austeigen oskarża przemysł motoryzacyjny o spowalnianie tych zmian poprzez produkcję - ich zdaniem - szczególnie szkodliwych dla środowiska miejskich SUV-ów. Biorący udział w demonstracji dawali wyraz swojej niechęci wobec samochodów, a szczególnie miejskich terenówek, przynosząc transparenty z takimi napisami, jak np. "Nienawidzę aut", "Geje przeciwko SUV-om", czy "SUV-y to g...".

Kwestia ochrony klimatu jest obecnie szczególnie ważna dla Niemców. Według opublikowanego w sierpniu sondażu dla telewizji RTL jest to dla nich najważniejszy problem, z którym musi zmierzyć się ich kraj; uważa tak 37 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu znalazła się kwestia migracji (29 proc.), a na trzecim - niezadowolenie z polityków (25 proc.).

Jednocześnie przemysł samochodowy należy do jednej z najważniejszych branż niemieckiego przemysłu. Jest od niego zależnych ok. 1,8 mln miejsc pracy. Auta i części do nich są też najważniejszym składnikiem eksportu RFN - jego wartość wyniosła w 2018 roku 230 mld euro (na drugim miejscu znalazły się maszyny - 194 mld euro).

Miejskie terenówki są z kolei coraz ważniejszym produktem w ofercie niemieckich koncernów samochodowych. 43,7 proc. wszystkich samochodów sprzedanych przez BMW w pierwszym półroczu 2019 r., to były SUV-y i auta terenowe. W przypadku Audi jest to 40 proc., a Daimlera - 32,3 proc. Wyraźnie rośnie też popularność tego typu nadwozi nad Renem. W 2016 roku zarejestrowano 715 tys. nowych SUV-ów i terenówek. W 2018 - 934 tys. Według prognoz w 2019 r. ich liczba przekroczy 1 mln (do czerwca - 552 tys.)

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl