Aktywiści organizacji Greenpeace postanowili zablokować statek z węglem, jaki płynął z Mozambiku do portu w Gdańsku. Działacze popłynęli za statkiem, a następnie... zdewastowali burtę, malując napis "węgiel stop". Dodatkowo, żaglowiec Rainbow Warrior wpłynął do portu i rzucił kotwicę przy terminalu węglowym, uniemożliwiając rozładunek węgla. Na nic praca ludzi, którzy przez wiele dni pracowali na statku. Kiedy już dopłynęli do celu, zostali zablokowani przez ekologów.

Jak przekazało MSWiA "działacze Greenpeace na pontonach blokowali wejście do gdańskiego portu masowcowi z węglem, który był eskortowany przez jednostkę Straży Granicznej. Do interwencji funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej doszło w nocy z 9 na 10 września br. w gdańskim porcie. Wcześniej kapitan statku wielokrotnie odmawiał wpuszczenia na pokład polskich strażników granicznych i dobrowolnego poddania się kontroli".

MSWiA poinformowało też, że w wyniku działań Straży Granicznej wylegitymowano 22 osoby ze statku Greenpeace "Rainbow Warrior", który blokował statek z transportem węgla z Mozambiku. Zatrzymano kapitana jednostki oraz jedną z działaczek.

Nie spodobało się to niektórym politykom...

Poseł do Parlamentu Europejskiego Sylwia Spurek (Wiosna) postanowiła nawet zapytać komendanta Straży Granicznej, dlaczego podjęta została interwencja i na jakiej podstawie. W piśmie do komendanta padł zwrot o "użyciu broni palnej". Tak samo Spurek pisała na Twitterze.

Problem pojawił się, gdy internauci zaczęli zwracać uwagę, że broń palna wcale nie została użyta w trakcie tej interwencji, a po prostu była w posiadaniu funkcjonariuszy Straży Granicznej - w tym nie ma jednak nic nadzwyczajnego.

Jest to w pełni zgodne z prawem - artykuł 2. punkt 14. ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej jasno wskazuje, że uprawnieni do używania lub wykorzystywania środków przymusu bezpośredniego i broni palnej są także funkcjonariusze Straży Granicznej.

Krytycznych komentarzy na profilu europoseł Spurek pojawiło się mnóstwo.

Wtedy nadeszła refleksja:

Mimo tego, niesmak pozostał. Dziennikarz Wojciech Wybranowski zapytał nawet, czy Sylwia Spurek nie zamierza złożyć mandatu europosła."Coraz bardziej wstyd" - dodał.