Wczoraj przed północą w porcie w Gdańsku funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej podjęli interwencję na żaglowcu "Rainbow Warrior", który blokował statek z transportem węgla z Mozambiku. Na przesłuchanie do placówki MOSG doprowadzono 18 aktywistów Greenpeace.

Według komunikatu prasowego Greenpeace, "zamaskowani funkcjonariusze straży granicznej z bronią maszynową wtargnęli na pokład żaglowca Rainbow Warrior", "grozili bronią, rozbili okno i dostali się na mostek".

Rzecznik prasowy komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku Tadeusz Gruchalla wyjaśnił, że przed akcją funkcjonariuszy MOSG na "Rainbow Warrior", członkowie Greenpeace, używając trzech pontonów, podpłynęli pod burtę statku z węglem z Mozambiku, zmierzającego do portu w Gdańsku.

"Dwa pontony próbowały skutecznie nie wpuścić statku do portu. Członkowie Greenpeace nie reagowali na wielokrotne wezwania funkcjonariuszy straży granicznej do poddania się kontroli"

- mówił.

Zdecydowana reakcja polskiego państwa na działania "ekoterrorystów" wywołała furię w środowiskach lewicowych. 

Dziennikarz "Wyborczej" Michał Olszewski napisał nawet na Twitterze o "putinowskim działaniu" i "żenującym popisie siły Straży Granicznej".

Internauci nie zostawiają na dziennikarzu "Wyborczej" suchej nitki za to, co napisał, i chwalą Straż Graniczną: