Polskie ślady na wzgórzu Kahlenberg w Wiedniu

Wiedeń, Kahlenberg, erem kamedułów, widok ogólny przedstawiajacy stan z 1670 r. Ryc. wg J. Kukliński / polonika.pl

  

Wiedeń to jedno z tych miast europejskich, które łączy z Polską wiele różnych historycznych wydarzeń i osobistości. W XVII w. na wzgórzu Kahlenberg był erem kamedułów, który swoje powstanie zawdzięczał inicjatywie i finansom polskiego marszałka koronnego Mikołaja Wolskiego – pisze na swojej stronie Instytut Polonika przybliżając i przypominając o polskim dziedzictwie zagranicą.

Polskie ślady na wzgórzu Kahlenberg w Wiedniu związane są z marszałkiem nadwornym koronnym Zygmunta III Mikołajem Wolskim. Był on fundatorem pierwszego klasztoru kamedulskiego w Polsce w 1605 r. na Bielanach, dziś w granicach Krakowa. To jedno z najznamienitszych polskich założeń klasztornych epoki baroku. Regularnie rozmieszczone domki – bo tak wygląda klasztor kamedulski, gdzie każdy zakonnik mieszka we własnym domku i musi dbać o swój ogródek – zostały ulokowane na wzgórzu, nad wszystkim jednak góruje monumentalna bryła trójwieżowego kościoła.

Założenie kamedulskie na Kahlenbergu swoje powstanie zawdzięcza inicjatywie marszałka koronnego Mikołaja Wolskiego oraz jego wsparciu finansowemu. Wolski, bardzo oddany kamedułom, był przyjacielem Habsburgów. Prawie 10 lat spędził na praskim dworze Rudolfa II jako jego podczaszy. To Wolski nakłonił następcę Rudolfa II, cesarza Ferdynanda II do ufundowania w 1627 r. pustelni na wzgórzu Kahlenberg, dziś w Wiedniu. Zrobił to, aby polscy kameduli podążający – zgodnie z zakonnymi regułami – raz na cztery lata na kongregację generalną do Monte Corona, nieopodal Perugii, mogli po dłuższej podróży zatrzymać się na odpoczynek w rodzimym klasztorze.

Mikołaj Wolski, aby zachęcić cesarza Ferdynanda II do fundacji, przesłał mu malarskie widoki eremów kamedulskich wykonane przez przeora kamedułów w Rytwianach (nieopodal Sandomierza), o. Wenantego de Subiaco. Nadto sam wspomógł cesarską fundację ze swojej szkatuły. Stąd w opublikowanych w 1670 r. regułach zakonnych Wiedeń jest wymieniony razem z Polską. Erem na Kahlenbergu należał wówczas do grupy polskich klasztorów! Założenie to było niewątpliwie zrealizowane pod wpływem przestrzennego rozplanowania krakowskich Bielan i Rytwian. Wszak komisarzem tamtejszych robót budowlanych był o. Silvano Boselli, pierwszy przeor eremu w Rytwianach. 

Kahlenberg i ówczesny erem kamedułów przez wiele lat były powiązane z polską prowincją tego zakonu. Nie jest zatem przypadkiem, że w tamtejszym kościele król Jan III Sobieski celebrował mszę przed zwycięską batalią wiedeńską nad armią turecką 12 września 1683 r. Wojsko polskie, przygotowując się do ataku, rozlokowało się na stokach wzgórz porośniętych Lasem Wiedeńskim, otaczających od północnego zachodu ówczesne miasto. Tego dnia, o czwartej rano król uczestniczył w mszy świętej, celebrowanej na ruinach kościoła św. Józefa, zniszczonego przez Turków. Co było później, powszechnie wiadomo.

Kaplica Jana III Sobieskiego na Kalenbergu fot. Jurij Smirnow

Późniejsze czasy nie były łaskawe dla tamtejszych zakonników. Klasztor został skasowany reformą józefińską w 1782 r. Kościół popadł w ruinę, a zabudowania eremu z czasem rozebrano. Zostało tylko kilka domków zakonników, lecz prawie wszystkie przekształcone. W 1906 r. kościółek został przejęty przez polskich księży zmartwychwstańców. Jego odbudowa trwała do 1912 r., a obecna forma różni się od pierwotnego wyglądu.

W 1930 r. znakomity twórca malarstwa religijnego Jan Henryk Rosen namalował w jednej z bocznych kaplic, pw. Aniołów Stróżów, cykl obrazów poświęconych wiktorii wiedeńskiej. Prezentują one postaci związane z tym wydarzeniem, między innymi papieża Innocentego XI, króla Jana III, księcia Karola Lotaryńskiego, a także świętych patronów: św. Józefa (patron kościoła), św. Leopolda (patron Austrii), św. Kapistrana (patron krucjat). Malowidła zachwycają perfekcyjnym połączeniem rysunku z wysmakowanym kolorytem i bijącym z nich dostojeństwem.

 

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: polonika.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Po tragedii otwarto szlak na Giewont

/ / pxhere.com/teknikel/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Popularny szlak turystyczny na Giewont został we wtorek otwarty po remoncie. Na końcowym odcinku szlak został zniszczony podczas tragicznej w skutkach burzy, która przeszła nad Tatrami 22 sierpnia i od tego dnia był zamknięty.

Remont szlaku na kopułę szczytową Giewontu był planowany przez władze Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) od dłuższego czasu, ale tragiczna w skutkach burza przyspieszyła tę decyzję. Podczas sierpniowej burzy zniszczone zostały łańcuchy ułatwiające wejście na szczyt. Przez pioruny zostały też skruszone skały, po których wiedzie szlak.

"Przy szlaku zainstalowano nowe łańcuchy ułatwiające wejście na szczyt. Zostały one zamontowane w miejscu starych, zniszczonych lub zerwanych łańcuchów. Sama ścieżka została ułożona na nowo w starym śladzie. Dotychczasowa ścieżka była już mocno naruszona, nie tylko przez burzę, ale i przez na przykład schodzące tamtędy lawiny. Z kopuły szczytowej zostały usunięte luźne, niestabilne skały, które mogłyby być niebezpieczne dla turystów"

– poinformował leśniczy TPN Marcin Strączek–Helios.

22 sierpnia od uderzeń piorunów zginęły na Giewoncie 4 osoby w tym dwoje dzieci, a ponad 150 osób odniosło obrażenia. Dwoje ciężko rannych dzieci nadal przebywa w szpitalu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl